Kozak i Tatarzyn

0
422

Pielęgniarki, posłowie,   nauczyciele, górnicy, niepełnosprawni – wszyscy, których próbowano w ostatnim czasie użyć do wysadzenia tego rządu – zawiedli. Byli mało ideowi i zbyt systemowi. To znaczy zależni od systemu, który mieliby podważyć. W końcu znaleziono siłę dość niesystemową – aktywistów ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów. Ci, jak mogłoby się zdawać – są mało zależni od jakiegokolwiek układu i ideowi przy tym jak mało kto. Nawet zieloni, a do niedawna solidaryzujący się ze zrywem BLM popadli w zapomnienie i teraz stawia się na aktywistów ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów. Nie patyczkują się, warczą na policję, za nic mają dostojników i prawo, są młodzi i mogą tylko wygrać.

Z pewnością orientują się, że usiłuje się ich wkręcić w politykę to jest w polskich realiach – próbę obalenia rządów ZP. Ciekawe, czy wiedzą, czym za to zapłacą?

Za stanowiska w partii albo figurowanie na liście  kandydatów na radnego lub wójta chyba nie dadzą się podkupić.

KOD, który w Legnicy próbuje upominać się o prawa aktywistów ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów robi wrażenie, że stanie się ich patronem. Taki paradoks – żeby upominając się o demokrację, wzywać na pomoc, to znaczy popierać – rewolucjonistów. Chyba KOD wie, z czym igra?

Homoseksualiści niejednokrotnie wypowiadali się publicznie w wyrazistym tonie niechęci wobec działań aktywistów ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów, więc nie piszę, że KOD z Legnicy upomina się o prawa homoseksualistów, bo ci ze swoich praw korzystają jak i inni obywatele. Pracują, płacą podatki, mandaty, zakładają firmy, noszą zegarki na prawym albo lewym przegubie. KOD z Legnicy wzywając do popierania uchwały przeciw tzw. mowie nienawiści z powodu brania w obronę aktywisty ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów, chce robić wrażenie upominania się o prawa upośledzonych przez ten rząd tego kraju. To   bardzo przypomina sytuację upominania się o dobro ludu pracującego miast i wsi przez bolszewików. Bolszewicy uzyskali władzę, a lud pracujący miast i wsi – wiadomo. Kiedy więc aktywiści ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów czują wsparcie KOD i są przezeń postrzegani jako upośledzeni w tym kraju, to tak jak proletariusze wszystkich krajów, pielęgniarki, posłowie, nauczyciele, górnicy, niepełnosprawni – wszyscy, których próbowano używać do doraźnych celów politycznych – powinni mieć się na baczności, czy aby ktoś nie usiłuje zawładnąć nimi, nie powołuje się na ich przetrącone prawa, których trzeba bronić.

Tak samo zresztą jak   oni sami – aktywiści ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów, powołują się na prawa osób homoseksualnych, które niespecjalnie chcą znaleźć się pod hałaśliwą, agresywną i rewolucyjną kuratelą aktywistów ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów.

 

Zachodzi pytanie – kto tu kogo podpuszcza, kto kogo używa? Słychać nawoływania o obronę praw osób homoseksualnych. Wołają aktywiści   ruchu lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów. Ci z kolei znajdują wsparcie „obywatelskiego” ruchu KOD, który to ruch wyłoniła   mocno w swoim czasie zniżkująca PO. Partia postępowych i wyzwolonych z konwenansu i poszanowania prawa liberałów, którzy mają silną pozycję w Zachodniej Europie, PE i wsparcie takich dzianych obywateli świata jak pewien węgierski z pochodzenia multi-multi.

Tęczowi aktywiści czują się w tej chwili panami ulic (niektórych) miast i zdaje im się, że mogą   na nich uprawiać anarchię i wszyscy mogą im skoczyć, bo mają za plecami panów Borysa, Grzegorza i Rafała.

Ale nie jest do końca jasne, kto, kogo i za co trzyma.

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię