Gry medialne

0
1078

To niebieskie to faktyczna przewaga Macieja Kupaja nad Joanną Śliwińską-Łokaj w rozgrywce o fotel prezydenta Legnicy w drugiej turze wyborów

21 kwietnia 2024 roku. To czerwone natomiast to obrazek z wynikiem Sondażu na zlecenie Gazety legnickiej opublikowany na Dyskusji o Legnicy – czyli internetowym naczyniu fermentacyjnym machera od mediów obsługującego kampanię zwycięzcy tych wyborów.

Co tu widać?

To niebieskie, czyli prawdziwe, pokazuje, że przewaga Macieja Kupaja wyniosła niecałe dwa razy więcej.

To czerwone, czyli marzenia – pokazuje przewagę niemal siedmiokrotną.

Niebieskiego obrazka nie opublikował żaden portal, bo z pewnością nie jest on potrzebny wyborcom przegranej.

Zwycięzcy tym bardziej, chociaż można przypuszczać, że jakieś rachuby w obu sztabach po cichu jednak są prowadzone.

Ten czerwony zawisł w internecie 19 kwietnia, przed ciszą wyborczą i napawał otuchą zwolenników Macieja Kupaja. Podobnie jak poprzednie obrazki z tego samego źródła – ten również oparty został na danych powziętych nie wiadomo jak i nie wiadomo skąd.

Może z portugalskiej agencji z Évora… 

Jednak w niedziele wyborczą w portalu obsługującym elektorat Macieja Kupaja pojawiły się komunikaty, które były tylko z pozoru zawiadomieniami o frekwencji.

Fatalna frekwencja w Legnicy tylko 11.77 na godzinę 12.00 Idź na wybory!

Frekwencja 11.77 na godzinę 12.00 Legniczanie chcą oddać miasto walkowerem.

Legnica 30.86 Najniższa frekwencja w regionie. Lokale wyborcze czynne do godziny 21.

Widzicie Państwo, jak przeciętny legniczanin obgryza paznokcie z nerwów przed ekranem komputera lub smartfona z powodu niskiej frekwencji?

Zawiadomienia powyższe były oczywistym agitowaniem wyborców Macieja Kupaja, mobilizowaniem do zmiany niekorzystnie układającej się sytuacji. Groźba oddania (komu?) miasta walkowerem zajrzała w południe w oczy elektoratowi Macieja Kupaja – stąd kolejne wezwanie o godzinie 18.17.

Komunikaty w czerwonym tle…

…i ich alarmistyczny ton pokazują nastrój elektoratu Macieja Kupaja oraz, mimochodem, wagę opublikowanego w piątek tak zwanego Sondażu i zaznaczonej w nim bezpiecznej – niemal siedmiokrotnej przewagi kandydata Platformy Obywatelskiej.

Pośrednio pokazuje także rzeczywistą wiarygodność publikującego te dane medium, a także rzeczywistą jego funkcję.

Wygląda na to, że nie jest ono raczej źródłem informacji, lecz narzędziem dozoru i agitacji.

Rozpaczliwe komunikaty z czerwonym tłem, zauważmy dobrze – pojawiały się w trakcie trwania ciszy wyborczej. Nie były rozpaczliwe? Przyjrzyjmy się niektórym komentarzom:

Miałam nadzieję, że będzie więcej. // Masakra. // Tylko później nie jojczyć w internetach, bo tylko tu jesteście kozaki.

To nie są raczej wypowiedzi szykujących się do świętowania zwycięstwa.

Apele…

…jednak odniosły skutek, pogoda pod wieczór poprawiła się i frekwencja wzrosła.

Wynik wprawdzie nie był jak siedem do jednego narysowane w opublikowanym Sondażu, ale dał Maciejowi Kupajowi pewne zwycięstwo.

Kolejna gra, już na ostudzenie emocji, rozpoczęła się innym legnickim (nie całkiem, zdaje się) portalu. To jakby kopia tego, co zaproponowała Wirtualna polska, gdzie opublikowany został zapis stanu realizacji Konkretów Donalda Tuska. Zliczano dni do setki i koalicyjne obietnice.

Żeby zaś Donaldowi Tuskowi było lżej, rozdzielono je na obietnice zrealizowane w całości oraz zrealizowane częściowo. Zrealizowane częściowo – tak troszku.

Podobnie portal lokalny zebrał w kupę rozproszone po debatach i konferencjach obietnice Macieja Kupaja i opatrzył całkiem podobnym tekstem.

Że przypomnienie złożonych obietnic ułatwi sprawdzenie prezydenta (choć dopiero za kilkanaście miesięcy).

Lepiej byłoby chyba ten zestaw obietnic opublikować za kilkanaście miesięcy, a nie teraz – nazajutrz po wyborach.

Teraz wszyscy, no – niektórzy – jeszcze co nieco pamiętają, za kilkanaście miesięcy będzie gorzej. Z pamiętaniem. Z obietnicami – zobaczymy.

Bardzo…

…wątpliwe, czy portal, który w ten sposób zabezpiecza obietnice Macieja Kupaja, będzie gotów rozliczać go ze złożonych obietnic za kilkanaście miesięcy. Może okazać się, że były one tylko metaforami albo stan finansów po ustępującym prezydencie jest tak fatalny, że na realizowanie obietnic potrzebna będzie Maciejowi Kupajowi druga kadencja albo jeszcze coś innego. Albo, co najbardziej prawdopodobne, że nad stanem realizacji tych obietnic zaciągnięta zostanie zasłona milczenia.

Zapadnie cisza.

Zadanie za to dodatkowe, nieujęte w obietnicach, lecz z pewnością gorliwie wypełniane przez nową odmłodzoną administrację Legnicy czyli naprawa stanu kultury czyli Teatru im. Heleny Modrzejewskiej będzie monitorowane przez media i nagłaśniane systematycznie.

Na pewno. Nowy, jak można sądzić, rzecznik prasowy zadba o to z właściwą sobie energią.

Nie chodzi jednak o złośliwości czy resentyment wobec zwycięzców.

Nie jest żadną rewelacją, że media usiłują stać się, o ile nie są – czwartą władzą. Także w lokalnym wymiarze. Władza mediów nad elektoratem Macieja Kupaja wydaje się oczywista. Mimo wyraźnej przewagi liczebnej, kierowanie zachowaniami tej części legniczan przez media trwało do zamknięcia lokali wyborczych. Nad jakąkolwiek wątpliwość.

Z kolei autokreacja mediów jako społecznego kontrolera wiarygodności zwycięzcy wyborów to w istocie wyciszanie emocji, usypianie elektoratu pozorowaną gotowością spełniania podstawowych ról mediów: informowania i kontroli w imieniu społeczności.

Ciekawe…

…jest, tak na ostatek, że tekst o sprawdzaniu realizacji wyborczych obietnic Macieja Kupaja został podpisany przez autorkę – Majkę Grohman, natomiast tekst o przynależności Joanny Śliwińskiej-Łokaj do partii nacjonalistów Ziobry sygnowany był w tym samym portalu anonimizującym autora wyrazem: Redakcja.

Takie to powyborcze myśli o mediach połapałem na gorąco sobie i Czytelnikom Piastowskiej.

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię