Dzikówny Lilki pieskie życie

2
324

Tym razem redaktor Bolesław Bednarz-Woyda odkrył oryginalnego czworonga na północy Polski.

Koszalin, dwa lata temu. Jakaś bliżej nieokreślona strefa przemysłowa. W jej granicach niezagospodarowany teren porośnięty czym się da.

W krzakach i wysokiej trawie mój Przyjaciel Piotr i jego kolega znajdują małą, nieporadną dziką świnkę. Nie zabierają jej z tego miejsca, dokarmiają i opiekują się zwierzątkiem. Ponieważ to samiczka dzika, nadają jej imię LILKA. Od kilkunastu miesięcy do bazy firmy Piotrka przychodzi to chrum…. chrumm zawsze pod wieczór i…. no właśnie pełni rolę stróża, sprawując się lepiej niż niejeden pies. Kilka tygodni temu, nocą weszli na teren bazy złodzieje, musieli mocno się wystraszyć Lilki, gdy chcieli ukraść jakiś tam generator, skoro Piotrek znalazł dwa różne buty oprychów… Lilka natomiast rano czekała przy tym sprzęcie warując, jak obronny wilczur, do momentu gdy Piotrek jej podziękował kilkoma jabłkami, które świnka uwielbia.


Oto co mówi o Lilce jej jedyny Pan i władca (ona reaguje tylko na jego głos):

– Tu zostawiliśmy jej krzaki, drzewa i dziurę w płocie. Sam wycinałem by miała gdzie się schować. Teraz po 15-tej to wszystko to jej cały teren i ona tam rządzi, pilnuje i mieszka.
Piotrek i pracownicy bazy nie wyobrażają sobie dnia bez niej.

– Ma bardzo dużą wyobraźnię. Widzi lepiej niż, by ktokolwiek z nas był w stanie spojrzeć. Bardzo mądra i inteligentna. Zagrożenie wyczuwa z daleka. Reaguje od razu i pilnuje broniąc własnego terenu i otoczenia. Niczego poza normalnym traktowaniem nie oczekuje. Jest w swoim domu i na swoim terenie.

Pisząc relację, obejrzałem filmiki i ciągle słyszę to chrumm… chrumm, które odpręża i jakże zrozumiałe jest bardziej niż bełkot niektórych polityków.

Bolesław Bednarz-Woyda

2 Komentarze

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię