Pan T.

0
633

Aktywność Donalda Tuska nie dziwi. Gra w końcu o bardzo dużo. Reaktywacja po tylu latach, wdarcie się do czynnej polityki wymaga sił, rzutkości, pomysłów, budowania przewag. I to robi mu sztab, analitycy, asystenci. Nawet nowy – Kołodziejczak, ostatnio zachowywał się przed gmachem TVP jak ochroniarz lub jakiś stróż, gdy obłapiał Michała Rachonia, aby ten zbytnio nie zbliżył się do Donalda.

Najciekawszym ze wszystkich pomysłów sztabu albo samego Donalda Tuska – jest eksponowanie jego przekonania o przewadze, jaką rzekomo posiada. Zademonstrował to wygłaszając dzień po dniu zdania użyte w grafice tego tekstu. Dzień po dniu, w różnych miejscach, do różnych ludzi, ale z jednakowym zaciskaniem zębów i pozorowaniem taktu w użytych formach: Pan.

Pan jest nieestetyczny.
Pan powinien się wstydzić.

Jako estetyczny lub etyczny sędzia Donald Tusk nie sprawdził się jednak.
Szereg katastrof jakie zaordynował gospodarce, obronności, oświacie, infrastrukturze krajowej i innym sferom życia, za które jako premier był odpowiedzialny, stawia pod znakiem zapytania jego zdolności etyczne.
A gdyby wziąć pod uwagę jeszcze i te, do których nie doszło, choć były w planach do wyborów 2015 roku?
Wstyd to pojęcie, które powinno jednak trochę poskramiać jego polityczne ruchy od czasu – zbyt rzadko przypominanego wezwania: Panowie, policzmy głosy! wygłoszonego podczas układania zmowy z Pawlakiem, Wałęsą i innymi jeszcze paru przeciw rządowi Jana Olszewskiego.
Pan powinien się wstydzić.
Zdecydowanie.
Choć to raczej nie jest zdolnością polityków PO.
Z drugiej strony – estetyka.
Donald Tusk w pozycji eksperta w tej sprawie – to figura niemożliwa.
Paradoks.
Trzeba by mieć nie lada styl, aby zarzucać komukolwiek nieestetyczność. Ale, zdaje się, już samo wygłoszenie takiego zdania stawia mówiącego w dość nieciekawej pozycji.
I sytuacji.
Niedostrzeganie tego źle robi.
Źle.
Na dodatek białe koszule, zwłaszcza w większych ilościach – całe szeregi – robią wrażenie zlotu pionierów albo zgromadzenia jakiegoś nowoczesnego kościoła.
Sekty.
I ten czerwony kontur.
No, nie wiem.
Może to jest jakiś pomysł – milion wydrążonych serc.

Ale Donald jako arbiter elegantiarum? Nie do przyjęcia.
No, nie.

O.Bywatel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię