Bezkosztowo

0
391

Obrodziło konferencjami i nadążyć z jednej na drugą trudno. Bo to co rusz jakaś gdzieś indziej, z kim innym i o czym innym – choć jakby o tym samym. Tak że człowiek buty zdziera, opony ściera i po mieście lata. Chociaż można też wirtualną obecność wykonać – komputerowo, nowocześnie.

Jedna zwłaszcza partia żąda od wyborcy szczególnie wiele, bo tych spotkań już coś ze cztery czy pięć urządziła. A specjalną ma przy tym metodę – buziak jednej z członkiń do czarowania wykorzystuje i żeby zimno było i zawiewało z pola – kandydat Kupaj zawsze z gołą głową koło niej staje.

I bez szalika. Tak się ciepło robi! Albo robić się ma.

Ale też i słuchać warto, co mówią na tych konferencjach, a nie tylko na buziak się gapić.

I tak można było usłyszeć na Palcu Słowiańskim, jak zaproponował kandydat Kupaj cały zestaw propozycji, które miastu i mieszkańcom bardzo potrzebne być mają.

Szczególną osobliwością tej konferencji było zastosowane słowo bezkosztowe.

Co może znaczyć albo że nic nie kosztuje, albo że tanio będzie.

Przykładem takiego przedsięwzięcia bezkosztowego (tanio albo nic) miałyby być osiedlowe parki kieszonkowe. Przykładem, pierwszym z rękawa takiego terenu miałby być, według kandydata Kupaja, teren wokół szpitala. Zdaje się ten w kierunku Kunic. Spory kęs prywatnej ziemi. Trzeba by jeszcze i tę trudność ogarnąć, że tam lądowisko urządzone.

Więc tak całkiem bezkosztowo to chyba byłoby trudno. Ziemia prywatna, obszar niemały.

Powiada kandydat Kupaj, że ogrody kieszonkowe to jest kwestia posadzenia kilku drzew i postawienia kilku ławek, więc pieniądz żaden albo żaden.

Ale czym kończy się takie myślenie o drzewach: posadzi się, będzie sobie rosło widzieliśmy latem 2009 roku. Rosnące bardzo sobie drzewa trzaskały jak zapałki. Huragan pokazał straszliwą siłę, oraz obezwładniająca słabość urzędników, którzy na rosnące w parku i okolicach drzewa bardzo skąpili. Park bezobsługowy, natura bezkosztowa, można powiedzieć. Takie myślenie będzie miało dalszy ciąg – niedługo trzeba będzie wycinać platany przy Libana przed dworcem, a o topolowej alei w ulicy Kościuszki między Grabskiego i Grunwaldzką już można pewnie napisać tren.

Kiedy więc kandydat Kupaj nie widzi potrzeby wydawania pieniędzy na posadzone drzewa w swojej wizji kieszonkowych parków osiedlowych, które zafunduje wyborcom, ci właśnie zaczną niechybnie przedstawiać administracji rachunki za gałęzie nieprześwietlonych drzew spadające im na głowy albo samochody na parkingach. I wtedy może się okazać, że wizja bezkosztowego urządzania życia ludziom podobna jest do wizji szklanych domów. Chyba, że wraz z objęciem władzy w mieście zarządzi poważne traktowanie kieszonkowych parków.

I pozostałych swoich przedsięwzięć. Tylko czy to rzeczywiście będzie bezkosztowe?
Kandydat miał jeszcze więcej pomysłów.

Bezkosztowo, przypominam sobie – to w ostatnim czasie obiecywano 100 (słownie: sto) konkretów na sto (słownie: sto) dni.

I ludzie uwierzyli.

Teraz, równie bezkosztowo, jak się zdaje obiecującym, odwołują sto tamtych obietnic.
Nie zrealizujemy – i co nam zrobicie?

Nic?

O.Bywatel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię