Kontrasty w planie amerykańskim

0
455

Fotografia od wielu lat pozwala mi pokazać innym mój subiektywny ogląd otoczenia. Poza obrazami sprzed obiektywu dzielę się też własnymi refleksjami o obiektach zdjęć.

W filmie i fotografii plan amerykański to ujęcie postaci od kolan w górę, powyżej czubka głowy. Plan to także po prostu miejsce wykonywania zdjęć, amerykański, ponieważ akurat w USA. Kontrast to ważny wyróżnik samego zdjęcia albo duże różnice społeczne, architektoniczne czy przyrodnicze.

Mój kuzyn, który jako kilkulatek, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, wyemigrował z rodzicami do USA, zapytany o wrażenia po wizycie w Polsce, odpowiedział, że jeszcze nie widział tylu samochodów kompaktowych naraz. Dzisiaj, ponad ćwierć wieku później, dalej mieszka w USA i sam jeździ kompaktem. I nie jest w tym odosobniony.

Na drogach…

…widać więcej średnich i małych aut, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Poza tym jeszcze jeden pojazd zyskuje na popularności: wózek inwalidzki. W Las Vegas, pięć lat temu, sobowtór Elvisa Presleya paradował po ulicach raźnym krokiem. Dzisiaj, tak na oko dwadzieścia kilogramów później, dziarsko uwija się po chodnikach na elektrycznym wózku. Stał się też bardziej agresywny. Na widok obiektywu natychmiast głośno protestuje i domaga się tipa. Również na Fremont Street, pod największym do niedawna ekranem LED na świecie, coraz częściej uliczni artyści korzystają z tego środka komunikacji.

The Sphere  – hala widowiskowa z największym ekranem LED na świecie, 119 m wysokości i 156 m średnicy

Las Vegas największa scenografia świata  – kopie budowli z różnych stron

Inny kierunek rozwoju mobilności widać w San Francisco. Po ulicach kręci się sporo samochodów autonomicznych, z dużymi kogutami na dachu i czujnikami narożnymi z przodu i z tyłu, Dziwnie się czułem przechodząc przed takim pojazdem przez ulicę. W środku nikogo. Ale kiedy mnie wyczuł (zobaczył?), to wyraźnie zwolnił. Ja jednak, na wszelki wypadek, przyśpieszyłem. Autonomiki jak dotąd powodują sporo problemów technicznych. Stają na środku drogi blokując ruch, przegapiają czerwone światła, wpadają na płotki otaczające nieprzejezdne miejsca, nie dają się zatrzymać. Już kilka razy były czasowo wycofywane z ulic. Ale potem zgoda była znowu udzielana. Póki co nikt nie został poszkodowany, jednak, jak na razie, na dopuszczenie do użytku na stałe dużych nadziei nie ma.

Niezmienną sympatią..

…Amerykanów cieszą się za to półciężarówki, szczególnie poza miastami. Wyposażone w silniki o dużej pojemności często mają na pace zaczep do holowania. I ciągną, na przykład dwunastometrowe przyczepy kempingowe, czy platformy do przewozu dużych maszyn albo zwierząt. Ostatnio pojawiły się zdjęcia takiego zwinnego, małego mocarza ciągnącego prototyp promu kosmicznego. W Europie podobnych zestawów nie widziałem.

Pewnie tylko seniorzy pamiętają, jak wracało się z meczów lub koncertów tramwajem. Na stopniu, na cycku, desperaci nawet na odwrocie (tu wystarczało lekko się odchylić, aby zastąpić drogę słupowi trakcyjnemu). A tu w USA, gdzie odszkodowania za wypadek to duży biznes, można sobie tak pojeździć napędzanym wpuszczoną w jezdnię liną tramwajem i poczuć wiatr wolności we włosach.

Czy ktoś jeszcze pamięta taką jazdę na stopniach tramwaju?

Poczuć wiatr wolności we włosach

Wspomnę jeszcze bardzo amerykańskie auta sportowo – turystyczne, produkowane przez wiele dziesięcioleci w różnych odmianach. Udało mi się upolować Chevroleta Corvette z końca lat sześćdziesiątych. Właśnie takie auto bardzo nadaje się do komunikowania światu własnego statusu.

Ikona amerykańskiej motoryzacji Chevrolet Corvette C3 Stingray (od 1967/8)

Chevrolet Corvette C7 (po 2013)

Chevrolet Corvette C8 (od 2019)

Na ulicach San Francisco, Los Angeles czy Las Vegas dość często spotkać i usłyszeć można ludzi ogłaszających swoje poglądy na świat. Jedni propagują swój sukces. Wykorzystują do tego samochody albo motocykle. Taki pojazd użytkownik wyposaża w odpowiednio głośny tłumik i już można całemu światu głosić radosną nowinę. Słuchajcie, jaki jestem ważny. Stać mnie na najgłośniejszy pojazd w okolicy. To nic, że maszyna jest własnością banku, przecież tego nie widać. Ryk tłumika to tylko podkład do potężnego zestawu muzycznego. To wyraźnie słychać. Całości dopełnia indywidualnie opracowane oświetlenie. I wtedy to i widać i słychać. To ja, człowiek sukcesu. Patrzcie, słuchajcie i podziwiajcie!

Inni wykrzykują…

…światu swoją klęskę. USA mają świetną opiekę medyczną dla zamożnych. Biedni muszą się godzić z losem i starać się nie przegapić bezpłatnych akcji pomocy medycznej. Przy pewnej dozie szczęścia udaje się uzyskać ograniczoną pomoc różnych specjalistów. W wielu stanach nie istnieje opieka psychiatryczna. Jeżeli ktoś nie jest groźny dla otoczenia, pozostawiany jest sam sobie. Wtedy często mieszka na ulicy i swoją krzywdę oraz pretensje do świata wykrzykuje wszem i wobec. Nie ma pieniędzy ani zdolności kredytowej, więc użala się nad sobą, wykorzystując własny głos. Patrzcie i słuchajcie. To ja i moja krzywda. Daj piątkę na piwo, bro, złagodzi(sz) mój ból! Krzykacze to często ofiary uzależnień. Po dziesięcioleciach walki z substancjami uzależniającymi, kiedy większość sił kierowano przeciwko zagranicznym producentom opioidów, przyszedł czas na wynalazki krajowe. Oxicontin – oficjalnie dostępny na receptę środek uśmierzający ból – ma też silne działanie uzależniające. Producent ten drobiazg zataił. Trzeba było kilku lat zabiegów, aby dostęp do Oxicontinu ograniczyć. Ale rynek nie znosi próżni i szybko upowszechnił się następca – Fentanyl. Specyfik, stwarzający problemy od dziesięcioleci, znacznie zyskał na popularności i spowodował spadek średniej długości życia w USA. Są też też bezdomni pogodzeni z losem, wiedzą, że krzyk nic nie da i szukają spokojnego miejsca na przykład na plaży.

Jedni przychodzą na plażę bo chcą, inni z konieczności

 Bezdomni pogodzeni z losem

Czy USA poradzi sobie z tymi problemami? Zapewne tak. Kraj wychodził z większych opresji.

Piękno natury…

…południowo – zachodnich stanów jest oszałamiające. Kalifornia, Wyoming, Nevada, Idaho, Utah i Arizona znane są z federalnych parków narodowych; przykładowo Sequoia NP, Yosemite, Twin Falls, Idaho Falls, Teton, Yellowstone, Zion, Bryce Canyon, Arches, Canyonlands, Monument Valley, Antelope Canyon, Grand Canyon of Colorado, Death Valley i mniejszych, stanowych (ich lista jest jeszcze dłuższa).

 Twin Falls

 Skalne wieże w Bryce Canyon 

Skalne katedry w Bryce Canyon

 Arches

 Pięknie pęknięta ziemia czyli Antelope Canyon

Wielkie stumetrowe drzewa – mamutowce olbrzymie (zwane też sekwojami), fantastyczne formacje skalne wyżłobione przez wodę, kaniony i wodospady, gejzery i bulgoczące, wrzące jeziorka, stada bizonów, saren i jeleni, katedry uformowane ze skał, dolina pomników, czyli naturalna scenografia westernów to wystarczające powody do odwiedzenia tych terenów. Natura jest tu szczególnie piękna, ale i niebezpieczna.

 Monument Valley  – to tutaj Forrest Gump przestał biec

 

 Natura szczególnie piękna, ale i niebezpieczna

Kalifornia leży…

…na styku płyt kontynentalnych. Drobne trzęsienia ziemi są tu codziennością. Ale i te wielkie muszą się zdarzyć. San Francisco zostało obrócone w ruinę w 1906 roku. Szybko je odbudowano według starej siatki ulic. W 1989 roku kolejny kataklizm spowodował też duże, ale niekatastrofalne, zniszczenia. Konstrukcję budowli przystosowano do obszarów aktywnych sejsmicznie. Imponujący most przez zatokę Golden Gate jest cały czas modyfikowany i ocenia się, że nawet silne trzęsienie do 8 stopni Richtera, nie uszkodzi go.

San Francisco  – most Golden Gate

Już w tym stuleciu zarejestrowano co najmniej dwa silne trzęsienia: w 2013 roku w Napa, a ostatnio w 2022 roku w San Jose, z epicentrum w Santa Clara. Wstrząsy o sile 5–6 stopni Richtera nie spowodowały zniszczeń. W Kalifornii, którą podbijali Hiszpanie, dość często miejscowości noszą nazwy świętych. Przy czym nazwy te funkcjonują jakby oddzielnie od imienia swego patrona/patronki. Nie tłumaczy się ich. Święty Franciszek nie od razu kojarzy się z miastem, a San Francisco wskazuje nieomylnie na miasto.

Najbrutalniej…

…czas obszedł się z oryginalną nazwą El Pueblo de Nuestra Señora la Reina de los Ángeles del Río de Porciúncula, czyli „Miasto Matki Bożej Królowej Aniołów z rzeki Porciúncula”. Z nazwy zostali tylko aniołowie – Los Angeles. Coraz częściej po prostu L.A. Także ta metropolia przez trzęsienie ziemi w 1994 roku doznała strat wycenianych na kilkanaście miliardów dolarów. Jednak po każdym kataklizmie Amerykanie odbudowują swoje miasta, z jeszcze większym rozmachem, z wytrzymalszą strukturą budowli. Ziemia kiedyś znowu się zatrzęsie, ale nikt się tym na co dzień nie przejmuje. Może nie nastąpi to jutro, na pewno kiedyś, ale nie wiadomo, kiedy. Na razie budujmy i bądźmy dumni z naszych miast.

Około tysiąca kilometrów na północny wschód, w stanach Wyoming, Montana i Idaho, Park Narodowy Yellowstone przyciąga miliony turystów z całego świata. Jakoś nikt nie liczy się z tym, że jest to powierzchnia superwulkanu. Pod spodem są setki kilometrów sześciennych płynnych skał.

 Yellowstone –  tu wszystko wrze

Yellowstone – bajkowe formy żółtych kamieni

Yellowstone –  para buch!

  Pod spodem Yellowstone zbiera się lawa, jak jej się znudzi, wypłynie pohasać

Ostatnie wielka erupcja miała miejsce ponad 630 tysięcy lat temu. Poprzednie ponad 2 miliony oraz 1,3 miliona lat temu. Więc może kolejna szybko nie nadejdzie. Wprawdzie rejestruje się coraz więcej małych wstrząsów, niektóre tereny się podnoszą, inne opadają. Zapowiada to eksplozję, ale znowu nie wiadomo kiedy. Czyli można się skupić na podziwianiu mniejszych i większych, regularnych i nieregularnych gejzerów, parujących i bulgoczących jeziorek, malowniczych wodospadów, lasów, gór, a także zwierząt. Przecież jak wybuchnie, to i tak nie będzie gdzie uciec, a odczuje to cały świat.

Taki przyroda ma amerykański plan, oby nie zechciała go szybko realizować.

Tekst i fotografie: Andrzej Gliwiak

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię