Proroctwo

0
379

Proroctwo o czasach naszych przez dziada wędrownego wyjawione roku Pańskiego tysiąc i dziewięćset siedemdziesiątego trzeciego.

Pierwszy i ostatni obraz Konopielki sfilmowanej w 1981 roku przez Witolda Leszczyńskiego według prozy Edwarda Redlińskiego pokazuje, że nie są to proste podśmiechujki z wieśniaka polskiego ani obraz wsi w okresie zaprowadzania nowoczesności, lecz historia upadku.

Który można również nazwać postępem.

Takie widzenie Konopielki jest jednak możliwe, zdaje się, jedynie przez tych, którzy pokończyli szkoły tak około roku 1980, kiedy od maturzysty wymagano (!) znajomości obrazu wsi i doli chłopa

w literaturze od Mikołaja Reja i Kochanowskiego, przez Szymonowica, Chłopów Reymonta, nowel Żeromskiego, Sienkiewicza (Henryka), Prusa, o Myśliwskim czy Wańkowiczu nie mówmy. Redliński dopełniał tę wsiową panoramę opowieścią, która mogłaby być odebrana jako kolejna historia w tym ciągu.

Tak jednak nie jest.

Upadek przepowiada łazik ze świata szerokiego fantastycznie grany przez Franciszka Pieczkę, który w dziadowskich łachmanach jako Pambóg pomiędzy ludzi wszedł patrzeć, czy prawie żyją, czy nie. Monolog dziadowski wart przypomnienia wydaje się, zwłaszcza, że Konopielki czytać ostatnio w szkołach nie kazali i pewnie kazać nie będą. Chociaż hasła o oświacie i elektryfikacji jako zaczynie postępu ministrze Nowackiej powinny bliskie wydawać się.

Prawi zatem dziad jak następuje:

Eh, widzę, że już nigdzie pokoju nie ma. Nawet u was diabeł pienietruje.

Od porządku, ludkowie moi, jest Pambóg. On pilnuje, żeby wszystko szło, jak trzeba

i było jak na początku, teraz, zawsze i na wieki wieków. Amen.

A diabeł chce zmieniać. Ulepszać. Słyszycie? – ulepszać!

Już jemu mało, że krowa cieli się. Gdzie ta, on chce, żeby się źrebiła!

O, do czego idzie!

Krowy bedo się źrebili, kobyły cielili, owieczki prosili.

Chłop z chłopem spać będzie, baba z babą. Wilki latać bedo, bociany pływać.

Słońce wzejdzie na zachodzie, a zajdzie na wschodzie.

W tym bieda, że Pambóg coraz starejszy, coraz częściej odpoczywa.

A diabeł nachalnieje z roku na rok. Wojny teraz jedna za drugą – jak nie tu, to tam.

Strasznie dziś ludzie zaczepne, bijo się i bijo.

Krew się w ludziach gotuje, jeżdżą, wyjeżdżają, przyjeżdżajo.

Oszukaństwo, złodziejstwo. Kurestwo.

Sodoma, Gomora!

Powieść wydano w 1973 roku, za Gierka i Jaroszewicza, nagrodził ją nawet Minister Kultury i Sztuki. Spojrzenie Redlińskiego na postęp, korzyści i koszty mogły wydawać się wówczas władzom dopuszczalne, a nawet pożądane. Przecież (przepisany tu z filmu) monolog Pieczki to wręcz wzór zacofania.

Któż by mógł pomyśleć, że dziadowskie wizje sprzed pół wieku ledwo staną się rzeczywistością.

Adam Kowalczyk

Film można obejrzeć pod adresem: https://www.google.com/search?client=opera&q=konopielka&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8#fpstate=ive&vld=cid:615dc83d,vid:oNH8Cp_ujyQ,st:0

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię