Georgia on My Mind

0
383

Jak czytamy w teatralnej gazecie AndroEnukidze dyrektor teatru w Batumi, z którym nawiązał współpracę nasz teatr im.H. Modrzejewskiej powiedział o przyszłej premierze tak: Sięgnąłem po „Kaukaskie kredowe koło” by przywołać na scenie smak, egzotykę i koloryt Gruzji i Kaukazu. Będzie kostiumowo, ale jednocześnie bardzo współcześnie, bo przywołane w tej opowieści problemy społeczne i moralne się nie zmieniły. Tym bardziej, że robimy to po brexicie, gdy świat po okresie integracji najwyraźniej ulega rozpadowi, czego dowodem są także narastające nacjonalizmy.

Ładne i jak zawsze wzniosłe są motywy wyboru i pracy w Modrzejewskiej. Zajawka, tak przy okazji – jak zwykle posługuje się kategoriami ostrymi jak Polsilver:„Kaukaskie kredowe koło”(…)jest baśnią(…)przypomina ludową opowiastkę(…)jest opowieścią drogi(…).

Jednak w tych deklaracjach zarówno reżysera jak i opiekuna literackiego teatru jakoś milczy się na temat ramy, która okala tę baśń-opowiastkę-opowieść drogi. W niej to zarysowuje się  spór dwu kołchozów o ziemię i sposób jej kultywowania. Historia Gruszy i Azdaka jest parabolą, która ma natchnąć do rozsądzenia, komu oddać pod uprawę sporną ziemię. A już widziałem aktorów legnickich w waciakach i walonkach, spiętych szerokimi wojskowymi pasami, jak docinają sobie, dobrotliwie, po komsomolsku. A tu – klops!  Z doniesień wtajemniczonych wynika, że będzie jak wyżej w przytoczeniu: kostiumowo, egzotycznie i w kolorycie.
Będzie też współcześnie choć Koło… odsyła do bardzo dawnych wydarzeń.

Współczesność Koła… musi być z powodu brexitu – powiada reżyser. Rozpad po okresie integracji, a narastające nacjonalizmy mają być w tej sprawie dowodem.

Można powątpiewać w tę integrację, bo projekt UE chyba nie dość integrował przed brexitem, skoro do niego doszło, a po – zanim jeszcze przywleczono chińskiego bakcyla, działania Europy na przykład w związku z NASZYM sądownictwem integrowaniem nazwać trudno. Jak więc reżyser widzi koniunkcję wyraźnego europejskiego deficytu tendencji scalających z pokazywanymi w Kole… takimi dążnościami po rewolucji w Gruzji ?
Trzeba sztuki, by to zgodzić. I ktoś mógłby odpowiedzieć, że to sztuka właśnie i nie ma się co czepiać ani martwić, bo właśnie po to zatrudnia się artystę. Zupełnie według zaleceń Zakonnika na ślubie Gruszy: O, to bardzo ponętne zadanie dla artysty. Można by zagrać marsz weselny z tłumikiem lub jakiś taniec pogrzebowy z weselnym zacięciem.
Jeszcze bardziej intrygujące wydaje się ujawnienie narastających nacjonalizmów w związku z treścią Koła… . Zdaje się, że tam rzecz cała między swoimi się rozegrała, a strony konfliktu to bogacze i biedota, której stronę trzyma Brecht. A tu – masz! Nacjonalizmy! Te tam feudalne wojny i rozruchy w dość nieokreślonym historycznie okresie Gruzji i nacjonalizm,i jeszcze przy zachowaniu smaku, egzotyki i kolorytu Gruzji i Kaukazu!
A tu na dodatek ten genetyczny łamaniec: baśń-opowiastka-opowieść drogi. To chyba będzie najważniejsza z dystynkcji Modrzejewskiej – niejednorodność gatunkowa pokazywanych spektakli.

Jak wytrzymać do majowej premiery, kiedy zapowiada się taką hybrydę na scenie?

 

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię