WINA, WINA, WINA, WINA DAJCIE…

0
817

… jak w tej znanej biesiadnej piosence „Hej sokoły”… zachciało mi się mołdawskiego wina. Mówisz i masz. Poleciałem LOT-em do Republiki Mołdawii, a konkretnie do Kiszyniowa. Półmilionowej stolicy, kraju winem i koniakiem płynącym.

Hotel Chisinau pamięta te czasy kiedy to w apartamencie, który zajmowałem nocował podobno sam Leonid Breżniew – I Sekretarz KC ZSRR.

Ten sam Breżniew, którego czołgi stały u granic Polski i którego bał się Wojciech Jaruzelski.

 

Kiszyniów…

… mieszane uczucia. Z jednej strony nadal ślady epoki socrealizmu i ta codzienność zapomnianego, najuboższego w Europie państwa.

Oni mają swój język i swoją kulturę. Niestety wyobcowali się i tracą narodową tożsamość. Wszechobecny język rosyjski, a przecież rumuński to ich rdzenny. Tak, tak rumuński, ponieważ Mołdawia leży w historycznej krainie, zwanej Besarabią – kulturowo i językowo związanej z Rumunią. Jest jeszcze taki sobie twór jak Naddniestrze ze stolicą w Tyraspolu.

Ta maleńka enklawa wielkości przeciętnego powiatu ma swoją walutę (rubel) i parlament. Jednakże jako kraj nie jest uznawana w świecie. Tyle o polityce i geografii.

W zasadzie…

…to już nie wiem o czym mam pisać, ponieważ jako miłośnik wina czerwonego pamiętam tylko te miejsca, gdzie niekontrolowana obsesja na punkcie degustowania kierowała moimi krokami.

Czyli od jednej winiarni do następnej, a czasem do piwnic lub na miejskie targowisko, gdzie znana mi z widzenia babcia handlowała winem własnej produkcji. Kupowałem to w butelce po coca coli 0,5 l i degustowałem, aby po pewnym czasie odczuć chorobę ciasnych butów.

To prawda – najlepsze wina na świecie mają w Mołdawii. To narodowe bogactwo jest eksportowane i stanowi jeden z filarów gospodarki krajowej. Ponieważ mieszkałem po sąsiedzku z Filharmonią Narodową korzystałem z tego. Mają tam przebogaty repertuar a magiczna cena biletów na miejsca dla VIP-ów (80 LEI – 18 PLN) to także jeden z motywów aby tam być.

Trafiłem…

… akurat na koncert Chopinowski. Obok mnie dostojne małżeństwo, jak się później okazało pan ambasador USA z małżonką.

To był w ogóle polski wieczór w Kiszyniowie. Obok filharmonii w kinie prezentacja naszych filmów animowanych. Lubiłem spacerki po mieście, ale niektóre, koszmarne przejścia podziemne, zrujnowane, śmierdzące i niebezpieczne to zła wizytówka stolicy. Lecz moja odwaga zawsze była podbudowana mołdawskimi procentami z koniaków i win.

Któregoś pogodnego poranka wyjechałem za miasto, do gminy w której był „prazdnik” (czytaj dożynki)

Warto było. Dużo folkloru, radości i atrakcji niespotykanych w naszej kulturze.

Zapasy miejscowych osiłków, pieczenie dzika na rożnie z degustacją młodego wina, smakowanie potraw i potańcówka ludowa. Następny dzień przeznaczyłem na wycieczkę do Republiki Naddniestrzańskiej.

Pojechałem…

…busikiem za 30 LEI do Tyraspola (110 km). Granica, karteczka imigracyjna, kontrola paszportowa i celna.

W Tyraspolu wymieniłem 10 EURO – dostałem 200 RUBLI. Wystarczyło mi to na dwie kawy, jakieś ciastko i obiad w przecudownej restauracji ‚MAFIA”.

 

Jedna długa aleja w stolicy a przy niej najważniejsze instytucje: Rada Państwa, Parlament i niepokaźny budynek z przedstawicielstwami UE oraz ONZ.

Komunikacja miejska – trolejbus, jak w Kiszyniowie. Najbardziej okazałe budynki to banki. Ogólnie bardzo czysto wszędzie. Bogatsze i zamożniejsze społeczeństwo. Uprzejmość i kultura, brak żebractwa, które jest plagą Kiszyniowa.

Jeszcze tylko zajrzałem do teatru narodowego, okazały gmach. Repertuar rosyjskojęzyczny, jakieś zapowiedziane koncerty artystów z Rosji i sąsiedniej Ukrainy.

Zimno zrobiło się późnym popołudniem. Jeszcze tylko spojrzenie na Dniestr i pobliskie hotele, puste o tej porze roku. Wieczorem wróciłem do Kiszyniowa. Krótka wizyta w pobliskim klubie karaoke, których to podobnych miejsc jest tutaj bardzo dużo.

Następny poranek i powrót do kraju – do Legnicy, Wrocławia z przesiadką w Warszawie. Koszt całej tygodniowej wycieczki 1800 zł.

Republika Mołdawii (historyczna Besarabia) ma klimat kontynentalny, łagodny. Koszty utrzymania średnio około 10 % niższe niż w Polsce.

Tekst i zdjęcia Bolesław Bednarz

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię