Czerwone i czarne

0
532

Kolorystycznie na wspak banderowski plakat do Snu srebrnego Salomei z THM to osobliwość, której jakby nie widać, więc można by uznać, że nie ma o co się czepiać. Przecież barwy są odwrotnie.
Poza tym, kto aż tak bada takie rzeczy jak afisz?


Zapewne pojawiłyby się zaraz deklamacje o swobodzie wypowiedzi, o artystycznej wolności autora afisza. Czy – przypadku – w co uwierzyć byłby najtrudniej.
Zastanawiające, mimo wszystko – po co taki przewrotny znak?

Fakt podjęcia tematu Ukrainy…

…jak to często bywa przed legnickimi premierami – zaczął żyć swoim życiem, gdy publicyści miejscowi zainicjowali rozważania, czy to może sól na polskie rany i ukraińskie. Z okazji tej premiery został także wytknięty polskiej edukacji brak Snu… w aktualnym kanonie lektur szkolnych. Rzekomo z powodu zawartego w dramacie politycznie (obecnie) niewygodnego obrazu dawnej Polski jako bezwzględnego kolonizatora.
I na dodatek w związku z tym pojawiły się słowa o zastępowaniu uczciwej debatywychowaniem patriotycznym. Jakby jedno – uczciwość, miało wykluczać drugie – patriotyzm.

Kiedy w legnickiej…

…publicystyce pisze się o patriotyzmie, warto zachować czujność.
W 2017 roku w relacji z procesu Marcina K. morderca czworga staruszków z Legnicy wytrwale był nazywany właśnie patriotą. Można było wówczas odnieść wrażenie, że sądowy sprawozdawca bardzo dba o to, aby pojęcia patrioty i zbrodniarza zaczęły się mieszać lub ustanowiła się między nimi choć odrobina znaczeniowej bliskości.
We właśnie wytworzonych tekstach o Śnie… zauważa się zbliżoną operację na tych pojęciach – rżnące polskie państwo chłopstwo – to omal ukraińscy patrioci, zaś Polacy stający z nimi do walki – to jacyś przaśni swojscy konkwistadorzy.
Reżyser Piotr Cieplak przyznał, że przez półtora miesiąca skracał tekst, wyrzucając różne słowa, aby opowiadać klarowną historię i, chyba – w imię zrozumiałości – uprościł Sen… (Widownio, widownio, cóżeś ty za Pani?).

Powtarzałem…

…więc sobie Słowackiego i te girlandy poetyckie, które tak przeszkadzały wyrazistości dramatu, jak utrzymywał reżyser podczas premiery prasowej – smakowałem.
Myślałem: czy Semenko w banderowskie barwy odziany zostanie – jak plakat podaje?
I też – czy Ukraina z powodu tej pełnoskalowej wojny teraz dopiero stała się dobrym tematem, a wcześniej – to być nie mogła? Wtedy, gdy minister Sikorski Radek (czy w imieniu Europy, do której aspiruje Ukraina?) straszył rząd w Kijowie: If you don’t support this, you will have martial law, the army, you’ll all be dead.
I na wydarzenia na Majdanie z 2013 roku też nie zareagował teatr Słowackim.
I na wejście zielonych ludzików na Krym też nie.
Czy wypowiedzi takich panów jak G. Braun w Sejmie (ukrainizacja) czy M. Rola, który odwiedził nie tak dawno Legnicę głównie z przestrogami i wyszukiwaniem niebezpieczeństw związanych ze wspieraniem uchodźców z Ukrainy – czy to te i tym podobne gadaniny dopiero spowodowały ważność i zdolność wskazania (przypomnienia?) problemu polsko-ukraińskiego przez Sen…bo to jest tekst o Ukrainie – jak ujawnił reżyser?
Pewnie – plany nie tak łatwo zmieniać. Ale już nie pamięta się, czy białoruskie czytania (Niebo, Głosy wolnej Białorusi) były zaplanowane?
Sen… w wersji skróconej sprowadza pięć aktów do splątanych losów kochanków i tła – ruchu rzezunów przeciw polskim panom.

Czy jednak…

…w tym pozbywaniu się girlandów nie zostały wyrzucone jakieś rzeczy ważne?
Dla wyrazistości akcji i prób szukania uniwersalnych ziaren współczesności w dawnym tekście – czy nie poświęcono czegoś pochopnie?
Od początku zauważa się, jak w obu planach dramatu – i romansowym, i rzezi – giną imponderabilia.
Najpierw trzykrotne boskie pukanie zlekceważył Gruszczyński, Salomei ojciec, co wyznał ze strachem Pafnucemu. Regimentarz z kolei odrzuca przesłane wezwanie z kancelarii królewskiej do łączenia się z Moskalem przeciw chłopstwu. Takie niesubordynacje wobec zwierzchności.
Semenko zaś – utajony w regimentarskim dworze hajdamacki przywódca – na jotę nie jest skłonny do lojalności wobec Regimentarza Stempowskiego. Zakłamany zdrajca – plecie o honorze wyrzucając Leonowi jego brak. I w nienawiści do Gruszczyńskiego – ojca ukochanej Salusi, który onegdaj oćwiczył go nahajem (wzór Nowowiejskiego i Tuhajbejowicza) – fałszuje list pieczętowany regimentarskim herbem.
Dopiero Pafnucy pozyska od konającego za te jego zdrady i ich następstwa jęk spod smolnego płomienia – akt skruchy Semenki. W ostatnim jego tchnieniu.
To jednak w tekście, bo na scenie tego nie zobaczymy, a Pafnucemu nie będzie dane na tle wszystkich zbrodni Snu… zajaśnieć cnotami sługi bożego (w koptyjskim: paphnuti ). Zostanie pominięty wraz z pokajaniem się Semenki. Hardy hajdamaka skona więc w Legnicy bez pojednania ze światem.

Księżniczka wzgardzi…

…rodowym klejnotem Regimentarza oddając pierścień służącej. Nawet czując się związaną z Sawą, jak się okaże w końcu – wojewodzicem, przyjmuje nadzwyczaj swobodne pozy drocząc się z Regimentarzem. Profesor Alina Kowalczykowa podkreśla wprawdzie, że to wspaniały charakter, faktem jednak jest, że Księżna nieprzyzwoicie pomiata matrymonialnymi zamiarami Regimentarza.
Dalej, Leon – lekce sobie waży instytucję małżeństwa i respekt, w jaki oddał Gruszczyński córkę Stempowskiemu – niegodziwie i tchórzliwie zdradzi uczucie, porzucając Salomeę na rzecz (pastwę) Semenki.
Bezczeszczenie ciał martwych dzieci zmusza Gruszczyńskiego do poniżania się i poświęcenia swojego życia dla resztek człowieczych jego chłopczyków, dla których krzty szacunku nie miała czerń.
Opowieść zaś Sawy przyniesie przerażające widoki z zajętego przez rzezunów domu gruszczynieckiego; obraz rozprutego brzucha ciężarnej, w który wetknięto martwe szczenię jest tak straszny, że Słowacki podaje to jako pozasceniczną opowieść świadka – nie zaś epizod akcji.
W relacjonowaniu takich okropieństw, podobnie jak w Makbecie – świetnie brzmi bas Pawła Wolaka (Sawa).
Sen… jest więc, prócz historii dwóch burzliwych romansów z rzezią w tle, zapisem świata wartości w upadku, kryzysie, co jednak nie musi – przykład Sawy i Pafnucego – popychać do odrzucenia wszystkiego, czym się żyło i czemu dawało wiarę. Przeciwnie – Sawa mając pałasz czerwony krwią ludu swego pozostaje lojalny wobec Regimentarza – czyli wiernej służby.

Reżyser pozbył się…

…części tego z legnickiej realizacji Snu… i przekierował jego tytułową romansowość na emocje innej natury.
Wernyhora, którego wizyta i wieszczby w pewien szczególny sposób porządkują w tekście wszystkie konflikty dramatu – zostaje zastąpiony na scenie głosem. Duetem popadianek (Motorniuk, Gonschorek) – profetycznym śpiewem przepowiadającym przyszłość Ukrainy – Prydè!
I w związku z tym w recenzjach Snu… z THM podkreśla się za reżyserem – podmiotowość, jaką Ukrainie przydał Słowacki. W dodatku recenzenci zgodnie włączają koliszczyznę w szereg tragicznych wydarzeń z Kresów, przez „drugi” (1943/44) Wołyń (nie wspominając przy tym wołyńskiej Pożogi 1917/19) – aż po wywołane napaścią Rosji obecne polsko-ukraińskie zbliżenie.
Ale Semenkę, uosobienie ducha kozackiej wolności i lirnika Wernyhorę trudno uznać za wyrazicieli dążeń narodowościowych – ideologów ukraińskości czy emancypacji Ukrainy. Nie w czasach Słowackiego chyba. Używanie tych mitów i literackich figur obecnie do stawiania takich śmiałych sądów nie wydaje się ostrożne. I takie rozpoznanie Snu… jak w THM – także.
W dodatku anonsowane banderowskimi barwami afisza.
Bo czy da się używać obecnego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego do interpretowania (rozdrapywania – za Słowackim – ran) polsko-ukraińskich związków i napięć z dawnych i dawniejszych lat?
Pisanie o prawdzie o rzeziach na Podolu i klęsce polskiej misji kolonizacyjnej na Kresach, jakby Sen… miał być li tylko jakąś literaturą rozliczeniową – wydaje się nietrafione.

Inscenizacja…

…zaś idzie za ideą cięcia poetyckości na rzecz jasności i prostoty. Czyli stawianie na minimum (stół, dwa krzesła i ekran w tle z bardzo odrealnionymi obrazami). Czy wynika to z ograniczeń finansowych i aktualnej niepewnej sytuacji teatru?
Umowność i odwoływanie się do wyobraźni widowni musi przez to zostać wsparta podawaniem
z offu niektórych didaskaliów. Jak umowność, to umowność.
I w związku z tym upraszczaniem – postacie w codziennych strojach nowoczesnych mieszczan
A.D. 2022, które opierają swoje myślenie na sarmackich pojęciach i w języku Słowackiego – to naprawdę mocno musi napinać wyobraźnię widza.
Bogdan Grzeszczak jako Regimentarz bardziej przypomina roztargnionego profesora szukającego w kieszeniach sfatygowanej marynarki pogubionych fiszek niż mściciela ludzkiej krzywdy. Trudno także wpisać w Leona w wytwornym szarym garniturze na granatowy golf – w desperata idącego na czele dwóch szwadronów na zatratę w bój z czernią. Niepodobna myśleć, że ta sceniczna kostiumowa współczesność mogłaby mieć jakikolwiek związek z dzisiejszością, aktualnością.
Popadianki – jedynie – poprzez stylizacje zakonnych czepców na głowach, harmonię dwugłosu – jakoś wyglądają na pasujące i do języka, i tematu. I ta wokalna, finałowa część widowiska jakoś usamodzielnia się i może przez to – broni.
Jeśli teatr jest transmisją emocji, to wyraźnie i przejmująco robi to Magdalena Biegańska (Salomea).
Jej sen srebrny, wspomnienia, wizje, obłęd niemal jak Ofelii – są przejmujące nieodparcie.
Podobnie duet Wolak – Fabian (Sawa, Księżna), wytrwałość i powściągliwość, cierpliwość są wzorowe. Odyseusz i Penelopa niemal.
Etatowa para THM – tu – w wariancie szlachetniejszym niż w Fanny i Aleksander.

Czy ku pokrzepieniu serc wystawiono Sen… w THM? A jeśli tak – to serc – czyich?
Trudno odpowiedzieć. Tekst tej krwawej historii przecież kończy się prawie jak arcykomedia Fredry Zemsta – wznoszeniem toastów za młodą parę. W legnickiej inscenizacji to nie do przyjęcia.
Może jednak lepiej byłoby Słowackiemu w teatrze bez tej wojny za ścianą, bez prób rewidowania historii, odcinania girlandów i rozbudzania nierozpoznanych nastrojów?

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię