W kobalcie

0
393

Piękny dzień świąteczny, słońce, ptaki śpiewają, wiatru brak. Syci mieszczanie siedzą w ogródkach wystawionych już w  Rynku i popijają , co tam chcą. Przechadzają się ulicami, cierpliwie stoją w kolejce po lody.

Z otwartych okien kafejek płynie muzyka. Zdjęcia, śmiechy dzieci, zadzieranie głów w podziwie dla elementów architektury, szczegółów pieczołowicie odrestaurowanych starych kamienic.

Gdzie indziej…

…plenerowa wystawa rzeźb, w prostokątnych płytach wklejonych w chodnik odciski dłoni upamiętniające tutejszych artystów.

Nie, to nie Legnica. To Bolesławiec. Ponieważ kampania trwa, zewsząd spogląda na przechodniów prezydent tego miasta w szaliku w stempelkowy wzór charakterystyczny dla wytwarzanych tu zastaw, serwisów i innych ceramicznych pamiątek z tego miasta. Na tyle, że stał się znanym na świecie brandem Bolesławca.

Obecny prezydent wiec słusznie bierze kobaltowe kółeczka jako swoją markę. To za jego władania Bolesławcem zaczęły się ceramiczne Dni Bolesławca – święto zapełniające Rynek tłumami poszukujących nowości, kolekcjonerami czy dla urody produktów artystów ceramików z okolicy przyjeżdżających tylko popatrzeć.

Poza Rynkiem…

…miasto lśni jak w Rynku samym. I podwórza, i uliczki, i podwórka, i skwery.

I parkingi, i śmietniki – czysto, porządek. Czy to w stroną Starego Teatru, Sądu czy dawnego Muzeum Kutuzowa przerobionego na muzeum technik ceramiki (czy jakoś tak).

Przechadzka po tym mieście…

…musi prowadzić ku pytaniu: na co nie stać Bolesławca?

Na co brakuje tu pieniędzy?

Drogi? Nie, są ok. Darmowa komunikacja – jest. Szkoły zadbane. Usługi? Nawet w święta tu się pracuje, a ludziom widać miło wyjść w miasto, skoro tylu ich na ulicach. I snują się tak bez celu, świątecznie, niespiesznie. Nawet wieszane nad świetlnymi sygnalizatorami liczniki odmierzające czas oczekiwania pieszych (!) na włączenie się zielonego światła – są.

Co za fanaberie! Co za luksusy!

Kiedy miną święta, ruszą baseny, termy, galerie, praca i gonitwa. Ale teraz – przyjemny chill out time.

Na co Bolesławiec…

…nie ma pieniędzy? Wprawdzie nie ma tu parku z prawdziwego zdarzenia,

o czym marzą bolesławianie, tylko pod ogólniakiem niemały skwer, gdzie dzieci mają spory plac zabaw (niektórzy tylko wiedzą, że był tutaj, bardzo dawno temu – cmentarz).

Ale na park taki jak w Legnicy trzeba czekać ze trzysta lat, a i miejsce musi się znaleźć.

Z tym będzie w Bolesławcu trudno.

Trudno będzie tu także z lotniskiem, atomową elektrownią, i metrem. Prezydent nie znajdzie na to pieniędzy, żeby nie wiedzieć jak się starał ściągać inwestorów.

Marzenia ściętej głowy!

Gdyby tak, już po wyborach, przedstawić w Bolesławcu tutejsze kampanijne opowieści o kieszonkowych parkach w Legnicy, o ściąganiu tysięcy turystów do miasta z powodu Zamku albo o podlizywaniu się młodzieży bajaniem o jakimś szczególnym sposobem opieki nad nią w trakcie studiów czy po ukończeniu nauki – byłby pewnie śmiech.

Nawet kampania sama inna niż w Legnicy. Gratisowe miejsca do promowania kandydatów w porównaniu w Legnicą – ogromne. I co pokazuje fotka – zdumiewające. Czyż nie?

Czy to urzędowy miejski stołek – nie wiadomo. Nie przywiązany łańcuchem, nie opieczętowany banderolą, nie opisany cennikiem za wynajem.

Stoi, nikomu nie przeszkadza, nie kusi by go połamać, ukraść i porąbać na podpałkę.

Bolesławiec. Można inaczej.

O. Bywatel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię