Sowietów czar…

4
1867

We wrześniu, a dokładnie 16 września 1993 r. wojska rosyjskie opuściły, osierociły Legnicę.

Patrząc na to wydarzenie tylko z apolitycznego postrzegania rzeczywistości nie mogłem się początkowo otrząsnąć z tego co zaszło. Koniec „okupacji”, wolność i niepodległość.

Azaliż…

…dla nas wielu Legniczan było to wydarzenie momentami smutne. Współczesna młodzież, politycy, tam w stołecznej Warszawie nie będą w stanie zrozumieć, dlaczego niektórym z nas Legniczan KACAPÓW żal.

Winowajca sowieckiej okupacji Legnicy marszałek Konstanty Rokossowski wybrał moje ukochane miasto na kwaterę główną PÓŁNOCNEJ GRUPY WOJSK ARMII RADZIECKIEJ. Armia sowiecka zajęła Liegnitz 9 lutego 1945 r. Rodzice moi przybyli kilka tygodni później w połowie marca jako jedni z pierwszych repatriantów zasiedlających odzyskane ziemie zachodnie. Wybrali sobie super willę na Tarninowie, umyli okna, zrobili porządki. Po dwóch dniach przyszło kilku sołdatów i kazali się wynosić. Moich to nie zniechęciło, zmieniali wille jak rękawiczki a sołdactwo robiło dokładnie to samo, zabierając rękawiczki moim starym. Jeszcze mnie nie było na świecie a już znienawidziłem kacapów.

Na Zakaczawiu

Stary nie odpuszczał… Spotkał kumpla, też repatrianta, obaj doszli do wniosku, że nie ma sensu poszukiwać pałacowych, burżuazyjnych warunków i znaleźli ruderę przy ul. Sądowej (obecnie Żołnierzy II Armii Wojska Polskiego). Tam zamieszkali. Wywąchali, że ruskie będą przeprowadzać akcję wysiedlania Polaków z eleganckiego Tarninowa za Kaczawę co też w kilka dni później stało się faktem. JA i jeszcze trzy inne pisklęta ujrzały światło dzienne już w nowym miejscu. Akuszerka, która odbierała porody (kobieta radziecka) nie narzekała na brak pracy na Zakaczawiu…

Nasz sąsiad był zapobiegliwy i gdzieś zaorał radioodbiornik TELEFUNKEN. Słuchali wieczorami Radia Londyn i Radia Wolna Europa, (to drugie było zagłuszane przez sowietów a Radia Maryja jeszcze nie było) i czekali na wybuch wojny, bo czasy były niespokojne. Ja i mój kumpel, sześciolatek też byliśmy bojowo i wojennie nastawieni.

Bombowe dzieciństwo

W zawalonej do połowy kamienicy znaleźliśmy autentyczną bombę… Jak ta cholera była ciężka. Wnosiliśmy ją na ostatnie piętro i leciała w dół. Kiedy drugi raz wnosiliśmy sprzęt wojenny zauważył to milicjant i z przerażeniem w oczach krzyknął do nas: „Dzieeeeeeciiii!!! połóżcie to delikatnie na ziemi”. Położyliśmy a później było lanie w domu. Uświadomiono nam, że gdyby ta bombka wybuchła to rudera nasza i ta zawalona poszłyby z nami do nieba. Ruskie i polskie saperstwo przeszukało kamienicę i ku naszej rozpaczy znaleźli kilka karabinów maszynowych, skrzynkę granatów i amunicję. Tak zakończyły się zabawy w wojnę.

Ja po lewej stronie w drugiej ławce z kolegą od zabaw w wojnę.

W wolnych chwilach dwóch Józefów wychodziło zwiedzać Legnicę i poszukiwać skarbów. Ruskie albo nie ruskie dla zabawy podpaliły gmach poczty głównej, Józefki pożar ugasili w zarodku i poszli zwiedzać gmaszysko. Znaleźli kasę pancerną, ważyła może pół tony, z wielkim trudem wytargali zdobycz wojenną na ulicę. Godzinę ładowali na wózek czterokołowy i spoceni, zmęczeni pchali ten wózek do domu. Jeszcze tylko sto metrów i… kacapstwo podjechało gazikiem i kasę pancerną zaj…ło! Będąc jeszcze w brzuchu mamy słyszałem jak się zdenerwowali, dlatego ja jako jeden z pierwszych zacząłem wykłady „łaciny” w szkole podstawowej. Tymczasem rozgłośnie radiowe (nadal bez Radia Maryja) obwieszczały, że wybuchnie wojna przeciw ruskim.

Ciąg dalszy nastąpi…

Bolesław Bednarz-Woyda

Zdjęcia: arch. Bolesław Bednarz-Woyda

4 Komentarze

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię