Idą święta!

0
797

Święta to domowe ciepło, kolędy, życzenia, choinka. Choinka to bombki i inne ozdoby. Bombki to złotoryjski Vitbis. Nie tylko ze względu na nasz lokalny patriotyzm. Vitbis to gwarancja jakości. Przy szacunku dla tradycji – firma, która kreuje najnowsze światowe trendy.

Cudeńka ze Złotoryi trafiają na wszystkie rynki świata. Kryzys gospodarczy, jaki dotknął w ostatnich miesiącach świat, szczęśliwie nie zdołał zbyt mocno uderzyć w Vitbis. Świat stracił zaufanie do producentów z Chin i wraca do nieco droższych, ale solidnych producentów z Europy.

A Vitbis…

… robi swoje! Niemal do samych świąt trwa produkcja na rynek lokalny i dedykowana dla firm, głównie z naszego regionu. Choć oczywiście już powstają wzory na przyszły rok, bardzo ładne – na przykład „muzyczne” i śliczne kolekcje dla dzieci.

– Tak jak co roku wprowadziliśmy na rynek nowe bombki – mówi Halina Baśczyn Pawella, manager w firmie Vitbis. – Jednocześnie nasze najpopularniejsze od lat kolekcje utrzymują swoją pozycję. Przebojem są najnowsze kolekcje ornamentowe. Lekkie, delikatne. Nowa kolekcja to velvet, tak zwane „ciężkie”, zdobywające coraz szersze grono miłośników. Bez zmian dużą popularnością cieszą się pejzaże, co roku proponujemy klientom nowe wzory. Skąd czerpiemy inspiracje? Po prostu „ze wszystkiego”, z otaczającego nas świata. Przeglądamy internet, podróżujemy, oglądamy filmy, podpatrujemy wzornictwo odzieżowe. Zdarza się nawet, że inspiracją do nowego wzoru bombki może być wizyta towarzyska u znajomych, u których zobaczymy ciekawą, niebanalną tapetę na ścianie. Nawet stare „vitbisowskie” wzory sprzed lat są na nowo odkrywane i nadawane jest im nowe życie.

Jak co roku vitbisowe bombki mogą Państwo zakupić w sklepie firmowym, który jest przy fabryce w Złotoryi. W okresie przedświątecznym sklep jest czynny od poniedziałku do soboty. Ceny są bardzo atrakcyjne.

Fachowcy

Będąc największym producentem w Polsce firma zatrudnia około dwustu wykwalifikowanych pracowników na różnych działach. Specjalizują się oni w swojej dziedzinie. Wśród nich są prawdziwi artyści, którzy przelewają swój talent ozdabiając bombki. Jaka jest droga do bombki? Najpierw dział dmuchalni – tam, niezależnie od pory roku jest bardzo gorąco. Dlaczego? Ponieważ na hali stoją palniki, które rozgrzewają szklane rury do czerwoności. Szkło w temperaturze około 650°C zaczyna być plastyczne. Dzięki temu wykwalifikowany dmuchacz może stworzyć dowolny kształt. Figurki powstają metodą wdmuchiwania szkła do metalowych form. To szczególnie wymagająca technika. Kiedy wydmuszka się schłodzi rozpoczyna się proces srebrzenia bombki. Bombki trafiają do Działu Lakierni, gdzie wstrzykiwany do wnętrza bombki azotan srebra.

Bombki…

… uzyskują przeróżne kolory zgodnie z zamówieniami klientów. Paleta barw co roku dostosowywana jest do panujących trendów. Złotoryjski Vitbis inspiruje się kierunkami w modzie oraz stylistyce wnętrz.

Następnie bombki przekazywane są do Działu Dekoratorni. Dekoratorzy dzięki swoim umiejętnościom potrafią przenieść na bombkę najbardziej skomplikowane dekoracje.

Nad kolekcjami ekipa Vitbisu pracuje cały rok. Jest dział, który opracowuje nowe wzory na bazie obowiązujących trendów i wspólnie z dekoratorami przenosimy je na bombki. Odwzorowanie takiej koncepcji na okrągłych bombkach nie jest takie proste. Dekorator musi umieć przelać wzór do kształtu kuli. Najmniejsze mają średnicę trzech centymetrów, największe – dwudziestu.

Ostatnim działem jest Pakowalnia. Bombki pakowane są do różnego rodzaju opakowań. Jednocześnie jeszcze raz kontrolowana jest jakość wykonania produktu przed wysyłką do klienta.

W sieciach

Produkty Vitbisu można kupić w sieciach handlowych taki jak: Auchan, Biedronka, Castorama, Carrefour, Marko, Leroy Merlin, Obi, Tesco, Kaufland, Sellgros. Ponadto Vitbis ma firmowe stoiska: Legnica – Auchan, Legnica – Galeria Piastów, Świdnica – Galeria Świdnicka, Wrocław – Bielany, Wrocław – Galeria Dominikańska, Wrocław – Fashion Outlet, Wrocław – Arkady Wrocławskie.

VITBIS Złotoryja ul. Legnicka 31, tel. +48 76 8783 110, e-mail: vitbis@vitbis.com

(tr)

Fot. Marek Szpyra

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię