Obywatelizm

0
299

Odezwa się ukazała. Polityczno-społeczna. Szczególna formalnie i ideowo.

W anaforze – owszem, ale czemu z kropką, na litość, gdy pada pytanie czy serio?

KOD legnicki, wciąż żywy jak idee Lenina publikuje więc tekst otwarty, który jest na raz – i wyrażonym rozczarowaniem, i próbą wpływania na wynik nadchodzących wyborów samorządowych, i recenzją prezydentury obecnego włodarza miasta (to jest bohater tekstu) i – jak zwykle, opluwaniem PiS.

Nie przytoczymy całości tego tutaj, bo są od tego media właściwsze.

Zajmiemy się jedynie wybranymi fragmentami. Forma odezwy podpowiada kolejność i sposób.

Voilà!

Pierwsze stwierdzenie anafory: Prezydent w legnickiej Radzie Miejskiej stworzył nieformalną koalicję z PiS-owskimi nominatami.

Słowo nominat nie chce stosować się do radnych. Zajmują oni miejsca w Radzie z woli wyborców, a nie nominacji. Autorka tekstu chciałaby zapewne tym wyrazem wychłostać politycznych przeciwników, ale to się nie uda. Jeśli jednak się upierać i twierdzić, że są w Radzie PiS-owscy nominaci, to są w niej także platformerscy nominaci.
Tylko nie są w koalicji. Ani formalnej, ani nieformalnej. A najgorzej jest z tymi dwoma, którzy ani
nominatami PiS-owskimi nie są, ani platformerskimi.

Czy nieformalna koalicja znaczy ponadto, że knują i pod stołem (albo pod śmietnikiem) podają sobie papiery?

Drugie stwierdzenie anafory: nie był na żadnym proteście, organizowanym przez grupy obywateli oraz KOD, przeciwko łamaniu praworządności przez rząd PiS.

O praworządności dzisiaj wyrażać się należałoby jednak z ostrożnością większą niż kiedyś, porzuciwszy uprzednie opozycyjne nawyki: tę wściekliznę i brak hamulców.

Szarża obecnych ministrów kultury, sprawiedliwości, spraw wewnętrznych oraz innych popieraczy – profesorów, mecenasów i redaktorów, pokazuje, że (praworządność) rządy prawa, w wersji tak jak my je rozumiemy – to tylko taka metafora.

Podobnie jak obietnice wyborcze, terminy ich realizacji albo wysokości zadeklarowanych kwot – podwyżek czy podatków.

Wycieranie sobie buziaka praworządnością powinno się zakończyć na 13. grudnia.
A powyższe podkreślenie – to kolejna sprawa. Powinno być:
w żadnym proteście grup obywateli zorganizowanym przez KOD.

W ogóle od kiedy Platforma Obywatelska przemutowała w totalność i redefiniowała się jako antypis, słowo obywatel i obywatelski zmieniło znaczenie. Ruch ludzi porwanych wieloletnim szczuciem KODu, powinien stracić tytuł do nazywania ich obywatelami w tym poczciwym słownikowym znaczeniu.

To obywatelizm raczej niż obywatelskość.
Obywatelizm posługuje się zamiast dialogu i dyskusji – wrzaskiem, chamstwem i kłamstwem jego przewodników. Obywatelizm jest napastliwy. Obywatelizm nie liczy się z tradycjami i przywiązaniem do wartości. Obywatelizm cierpi przerost aspiracji i urojenia co do własnego europeizmu (niekoniecznie europejskości). Obywatelizm, w końcu, wyobraża sobie, że dla niego nie ma alternatywy.

Trzecie stwierdzenie anafory (nazwy mieszkańców miast, osiedli i wsi piszemy małą literą): Czarny Protest i Strajk Kobiet mogą być uznane bez większych trudności za warianty obywatelizmu – czyli (głównie) ulicznej machiny walki politycznej wykorzystywanego przez PO.

Czwarte stwierdzenie anafory usiłuje odwoływać się do emocji tego obywatela, który czuje się widownią teatru. Przywołuje jego dawne konkursowe lęki związane z procedurą wyboru na stanowisko dyrektora Teatru im. H. Modrzejewskiej oraz usiłuje zinterpretować decyzję o wypowiedzeniu umowy o współprowadzenie teatru z Marszałkiem zupełnie inaczej niż widzi to Rada Miejska w swojej ostatniej decyzji.

Piąte stwierdzenie anafory zarzuca Prezydentowi, między innymi, że nie uczestniczył w kawiarenkach obywatelskich. Nie wyróżniał także, o ile wiadomo – spotkań Duszpasterstwa Ludzi Pracy, Klubu Gazety Polskiej i, jak można sądzić – wielu innych dziejących się w mieście zdarzeń. Nie wiadomo dlaczego. Ale nie wiadomo także dlaczego miałby uczestniczyć w tych zgromadzeniach praktykujących obywatelizm par excellence.

Szóste stwierdzenie anafory, w którym zastosowano argumentum ad personam, powinno być raczej ostatnim, lecz jako takie – nie zostanie tu omówione.

Siódme stwierdzenie anafory podobnie jak poprzednie – usiłuje oddziaływać na emocje. Poprzednie – emocje teatromanów, obecne – miłośników zwierząt. Chodzi o zwierzęta z palmiarni i niegodziwe ich traktowanie. Kandydat nie powinien dostać poparcia Lewicy, gdyż udawał, że nie widzi, co dzieje się z legnicką palmiarnią i jej zwierzętami.

Udawał czy nie udawał – trudno ustalić. Ponosi jednak odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się w podległych mu instytucjach. I za szkody odpowiadać powinien. Racja.

Podobny wypadek, choć na inną skalę, odnotowano kiedyś w stolicy. 300 ton azotu oraz 30 ton fosforu, 5 mld litrów, ponad 14 mln m sześc. ścieków Wisłą w drodze do Bałtyku. Czajka.
Ale to dane powzięte z PAP (obecnie w stanie likwidacji), więc może skażone PiS-owskim pierwiastkiem łgarstwa.

Obywatelizm był wówczas na wakacjach i nie skierował ludności na ulice w ramach protestu.
A obywatel prezydent stolicy dostał nawet prezent w postaci patentu na kandydata do fotela prezydenta RP.

Czy to bez związku?

Ósme stwierdzenie anafory krótkie, więc w całości: nie tylko wstrzymał rozwój miasta, ale cofnął go o epokę.

Go – czyli rozwój. Chyba tak?

Cofnął rozwój. Czy ktoś jeszcze ma wrażenie, że rozumem nie da się tego objąć?

Dziewiąte stwierdzenie anafory. Kłopot, bo gdy usiłuje się majstrować w związkach frazeologicznych (i to na wspak!) – to tak jakby usiłować wyjaśniać, co mają ze sobą wspólnego Murzyn i tunel ze skeczu Fronczewskiego/Rossa.
No, kłopot.

Tu anafora czyli powtórzenie u początku kończy się i po zohydzeniu adwersarza następuje przejście do części pozytywnej.

Jest nieco trudniej, bo odezwa usiłuje oderwać wyborców od kierownictwa Lewicy (gdzieś z dalekiej stolicy), która ma, niestety, partyjny interes. Czyli – próba przejęcia elektoratu.

Jeju.

Definiuje się prawdziwą Lewicę: ludzie, którzy prawa człowieka, progresywność, empatię i zdrowy rozsądek stawiają ponad partyjne układy.

To prawie tak samo jak ci, co praktykują obywatelizm. Trzeba tylko jeszcze dodać umiłowanie teatru i przyrody.

Tuż przed podpisami tekst, który ma zatargać nerwami odbiorcy: Krzakowski to PiS w Legnicy.

Korzystniej byłoby z wykrzyknikiem. Jednak. Jak straszyć, to straszyć. Nie ma to-tamto.
PiS pojawia się w tym krótkim tekście aż pięć razy, co, mimo triumfalnych min i ogólnego
róbtacochceta zmowy słabiaków może oznaczać, że jednak strach jest.

Jest.
Podpisy dość czytelne i znane.
Wciąż te same.

Jeśli omawiana odezwa nie ukaże się niebawem w zbliżonych do KOD portalach, trzeba dzwonić do znanej wszystkim siedziby, żeby kolportaż ruszył.

O.Bywatel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię