Czoku

0
1002

Ostatnio miał premierę mocny track zwiastujący piąty, spontaniczny projekt wrocławskiego rapera Czoku.


Artysta nagrywa do tej pory konsekwentnie. Mixtape’y rok po roku w oldschoolowym hiphopowym klimacie, w ubiegłym roku ukazał się Droga Przez Piekło Mixtape, składający się z 6 numerów. Gośćmi na płycie są Ryfa Ri i Dj Tajt. W 2021 premierę miała odświeżona wersja Projekt Spontan Mixtape,  która została opublikowana w 2018 roku. Rok wcześniej na światło dzienne wyszła płyta To Tylko Mixtape, składająca się z 8 utworów, a w 2019 miał miejsce swoją premierę Made In Wrocław Mixtape.
Michał jest najbardziej znany z tytułowego numeru z tej płyty.
Wróćmy jednak do Gwiazd, bo tak nazywa się przedsmak nowego projektu, co zwiastuje? Sami możecie go odsłuchać i ocenić na kanale YouTube „C Z O K U”. Jeśli chodzi o moją ocenę, to od premiery codziennie gości na moich słuchawkach. Dosadne linijki trafiające w punkt, bezkompromisowa treść. Wiele punchy, dobre flow i klip w klimacie.
Jak sprawdzicie dyskografię artysty, możecie zauważyć, że nie odłączonym elementem jest  niezastąpiony Dj Tajt.
„Poznaliśmy się w 2018 na Hip Hop Festiwalu, świetnie się dogadujemy jeśli chodzi o muzykę niestety na chwilę obecną pochlaniają go inne ważne kwestie ale liczę że jeszcze nie jeden dobry utwór razem stworzymy.” – mówi Czoku
Przeprowadziłem rozmowę z Michałem,
Oto kilka słów od niego:

W tym roku pęka mi 30. Wychowałem się w różnych częściach Wrocławia. Praca jako akwizytor czy taksówkarz sprawiła, że znam to miasto jak własną kieszeń.

Skąd wziął się twój pseudonim?

Już w podstawówce miałem więcej niż jednego Michała w klasie, a że ja byłem mniej popularnym, mniej lubianym, cichym smutnym dzieciakiem to do mnie mówiono po nazwisku. Kumple mówili do mnie Czokus, z czasem zostało samo Czoku.

Kiedy pierwszy raz usłyszałeś o rapie?

Pierwszy raz zetknąłem się z kulturą Hip-Hop mając bodajże 8/9 lat, kiedy usłyszałem Głuchą Noc na Vivie. Ojciec, były punkrockowiec, do dzisiaj ma sporą kolekcję płyt CD i winyli. Puszczał w domu nieustannie mnóstwo rocka, metalu, jazzu, bluesa i nie tolerował innej muzyki. Jednak muzykę Peji znał i lubił że względu na numer ,,Jeden Taki Dzień”, z udziałem Sweet Noise. Od niego pożyczyłem pirackie CD ,,Na Legalu?”, które odsłuchałem tysiące razy od deski do deski. Będąc w tym wieku nie bardzo rozumiałem o czym mowa, ale klimat tego krążka i emocje w nim zawarte sprawiły, że nie słuchałem nic innego. Potem dostałem od rodziców kolejne płyty, między innymi ,,Curtain Call” Eminema, ,,Inni Niż Wszyscy” Trzeciego Wymiaru, ,,Fturując” Peji i pokochałem tą kulturę na dobre. Miałem też kumpla na przełomie podstawówki/gimnazjum, którego wujek miał internet i zgrywał mu muzykę. Zgrywałem więc też od niego chociażby hity 50 Centa, Dr Dre. Od tego wszystkiego się zaczęło.

Twoje pierwsze przygody z koncertami?

Troszkę zrobiłem się starszy, zacząłem chodzić na koncerty. Miałem 14 lat jak byłem na pierwszym koncercie w życiu. Był to koncert Trzeciego Wymiaru. Chłopaki grali za darmo w centrum, na Wzgórzu Partyzantów. Drugi chyba był koncert Jamala na Polach Marsowych, a dalej to jak mnie tylko rodzice puścili i dali pieniądze, latałem gdzie się dało. Głównie do nieistniejącego już klubu Alibi czyli późniejszej Akademii oraz Strefy WZ teraźniejszy X Demon. Najczęściej samemu, bo mało kto podzielał moją zajawkę, a już na pewno nie w takim stopniu plus mało kto miał kasę.

Co było zapalnikiem by samemu tworzyć?

W liceum było paru chłopaczków, którzy szpanowali, że mają mikrofon na chacie i są wielkimi raperami. Pamiętam ze dwóch, którzy faktycznie mieli coś ciekawego do powiedzenia, ale co do reszty to pomyślałem sobie ,,jak oni mogą, to ja tym bardziej”. Bo już od dawna chciałem z siebie wiele wyrzucić, ale brakowało mi odwagi i pomysłu przede wszystkim – ,,jak?”. Ogarnąłem jakiś śmieszny program do nagrywania i pop filtr do mikrofonu od Skype i zacząłem nagrywać pierwsze wypociny.

Twoje początki z rapem? Pierwsze nagrywki?

Miałem koszmarną dykcję gubiłem tempo ale i tak się jarałem jak nic. Z płyty O.S.T.R.a ,,O.C.B.” miałem instrumentale do których ćwiczyłem też freestyle i taki był skromny początek. Na 18 urodziny bodajże dostałem własny pierwszy, wypasiony sprzęt – mikrofon MXL 990s audiobox presonus i słuchawki Shure, które mam do dziś. Potem przyszedł czas na wejście w dorosłość i pierwszą pracę. Tak wypadło, że w pseudo-korporacji marketingowej, więc chwilowo zeszło to na dalszy plan. Po pięciu latach gonienia za biznesowym sukcesem, kiedy nie byłem już takim głupim gówniarzem, uświadomiłem sobie, że jestem wykorzystywany do oszukiwania dla arcyoszustów. Doszły do tego również problemy zdrowotne, więc zwolniłem się i od tamtej pory łapię się różnych prac, byle hajs się zgadzał i abym miał czas robić to co pokochałem za młodu. Zdążyłem dojrzeć, dykcję mam o wiele lepszą i uważam, że w przeciwieństwie do tamtych pierwszych numerów, te które nagrywam od 2018/2019 roku są na takim poziomie, że nie mam czego się wstydzić. Byłem na wielu super wydarzeniach,spotkałem masę wspaniałych ludzi, i grałem supporty przed ludźmi których płyty znam na pamięć takich jak Małpa, Peja czy Kękę.

Twoje najbliższe plany muzyczne?

Moje plany są proste. Robię swoje, czasem znajdę bit pod który po prostu chce coś nagrać, czasem mi wpadnie do głowy pomysł na jakiś numer i szukam odpowiednich bitów. Ale najczęściej po prostu coś mi siedzi na żołądku i siedzę tak długo przy kompie aż nie znajdę konkretnego bitu i do niego to z siebie wyrzucę. Chcę dalej wyrażać siebie przede wszystkim na scenie bo nie poznałem w życiu lepszego uczucia niż to które towarzyszy graniu na żywo przed publiką.

Czy próbowałeś się odnaleźć w innych filarach Hip Hopu?

Z czasem nauczyłem się doceniać dobrych Dj’i/producentów, mam zamiar się troszkę od kumpli tej sztuki poduczyć. Natomiast jeżeli chodzi o break dance czy graffiti to o ile lubię oglądać, to sam mam do pisania dwie lewe ręce, nie mówiąc o rysowaniu. Więc graffiti odpada. Tańczę w najlepszym wypadku nienajgorzej, więc breakdance zostawiam innym. Chyba że parkiet jest śliski, to wtedy czasem polecę na glebę.

Czy nie zapomniałeś tej bluzy? {Dla osób nie w klimacie follow up do jednego z spontanicznych numerów Czoka}

Hehehe nigdy. Piękny spontanik dowalilismy wtedy. Bit i tekst w jakieś pół godziny. Nagranie tego mix i master drugie tyle. Video jeden strzał i pyk. Arcydzieło to nie jest, ale zabawa była przednia.

Do jakich numerów najczęściej wracasz?

Od czasu do czasu do każdego, żeby pomyśleć nad czym popracować czy coś bym zrobił inaczej albo po prostu żeby powspominać. Przede wszystkim do numeru ,,Chodź” z Ryfą Ri. Serdecznie pozdrawiam, jestem dumny i cieszę się, że mam numer do którego chciała się dograć. ,,Witam W Piekle”, bo dużo osób dołożyło swoją cegiełkę do samego utworu jak i klipu i pięknie siadło na supporcie, który miałem zaszczyt zagrać przed Peją razem z DJem Tajt. ,,Angielska Pogoda” – bo był to jeden z gorszych momentów mojego życia, a warto do takich momentów wracać, wyciągać wnioski i przypominać sobie, że nie jest wcale tak źle. No i Rap Made In Wrocław. Myślę, że nie bez powodu z tego wszystkiego co nagrałem to narobiło trochę szumu i dało jakiekolwiek rozeznanie. Życiówka i tyle.

Jak się zmieniło to czego słuchasz na przestrzeni lat?

Kiedys byłem bardzo ograniczony do kilku wykonawców. Eminem, 50 Cent, 2pac, Peja, Trzeci Wymiar, O.S.T.R. Teraz staram się chłonąć jak najwięcej muzyki od wszelkich legend sceny. Głównie jest to rap z Nowego Yorku. Dlatego, że jest to wszystko łatwo dostępne. Znam angielski na tyle, że rozumiem teksty zagraniczne i nie zamykam się tylko na to kto ma największe pierdolnięcie jak wjeżdża na beat. Żeby nie było – wciąż katuję płyty powyższych, ale dzisiaj o wiele lepiej je rozumiem.

Jak oceniasz zmiany w rapie na przestrzeni ostatnich lat?

Dla mnie nie ma tu żadnej ewolucji. To co się dzieje w tak zwanym mainstreamie to burdel na kółkach ogarnięty pożarem. Analfabeci wyjący na autotunie brednie ubrane w częstochowskie rymy, nazywają się raperami. A reszta sceny cisza. Kiedyś nawet taki Trzeci Wymiar, który dla mnie był najlepszym składem w Polsce, za ,,hitowe” Dla Mnie Masz Stajla był jechany. A teraz cisza. Mało tego. Ikony bez cienia wstydu promują, chwalą, a nawet dogrywają się do tych beztalenci. Z kolei Bisz, od którego nikt chyba nie potrafi lepiej składać słów, nawet pod chyba najbardziej znanym Pollockiem ma 3 mln wyświetleń. To jest po prostu hańba. Nawet nie chcę się rozgadywać na ten temat, odsyłam na kanał Grande Connection, za który dziękujmy niebiosom.

Zabawne sytuacje z koncertów?

Pamiętam jak byłem już w drugiej albo trzeciej gimnazjum, pisałem z koleżanką z przedszkola przez ,,Naszą Klasę” i gadu gadu. Okazało się, że też jest podjarana rapem. Zgadaliśmy się na randkę na koncert w Alibi. Chyba to była ,,Zielona Trasa” Pezeta i Gurala. Nie wiem nawet w sumie czy to miała być randka w założeniu, fajnie się gadało, fajnie się bawiliśmy razem. Ale kiedy odprowadzałem koleżankę do domu, ja – jak to ja  – nie wiedziałem totalnie jak się zachować i pożegnałem się ładnie pod drzwiami. Uciekłem zestresowany i nie odezwałem się już do niej nigdy więcej.
Inna sytuacja. Wiadomo, że najbardziej czekałem na koncert pierwszego rapera jakiego usłyszałem, Peji. Byłem wtedy fanatykiem jego twórczości, ale coś we Wrocławiu nie grywał. Gdy w końcu miał grać, również w Alibi, wybrałem się z dwoma starszymi kolegami. Jeden kupił bodajże „balantinesa”, którego wypiliśmy „na hejnał” na trzech. A że z alkoholem miałem niewiele wspólnego, nie zapamiętałem ani sekundy z najbardziej wyczekiwanego koncertu w życiu. Do dzisiaj jak widzę dobry line up na jakiejś imprezie Hip Hopowej to jadę nawet na drugi koniec Polski. Jak ostatnio na Hip Hop Festiwal w Szczecinie, gdzie grał między innymi O.S.T.R., Małpa, Łona czy Kaliber.  Kiedy sam grałem chyba najsmieszniejsza historia, to jak spadłem ze sceny po którymś koncercie w Akademii – jak robili mi ludzie hałas na koniec. Chciałem się ukłonić, podziękować ładnie i zrobiłem trochę za długi krok do przodu, nie patrząc pod nogi.

 

 

Tym pozytywnym akcentem zakończę i jeszcze raz zachęcam do zapoznania się z muzyką artysty który cały czas prężnie działa na wrocławskiej scenie. Blesss
Niżej link do CZOKU – GWIAZDY

Michał Skawior Skawski
#CZOKU #HIPHOP #SKAWIOR

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię