Proza przed wodotryskami

0
396

Pomysłów na wydawanie pieniędzy każda władza ma dużo, a opozycja jeszcze więcej.

Tak jest także w Legnicy. Centra nauki, donice, aquaparki, kto wie może kiedyś hala na dwadzieścia tysięcy widzów. Spektakularne obiekty budzą czasem zachwyt mieszkańców, są „medialne”. Znacznie trudniej opakować w papierek sukcesu banalne remonty czy zapewnienie podstawowych potrzeb. Fakt, temat zupełnie niemedialny. Więc o tym… napiszę.

W Legnicy, nie tylko na Zakaczawiu, stan większości starych kamienic komunalnych jest skandaliczny. Nie chodzi tylko o ich wygląd zewnętrzny. W środku też nie jest lepiej. Wiele mieszkań nie ma własnych toalet. Funkcjonują na półpiętrach. Podstawowym obowiązkiem władzy jest zapewnienie PODSTAWOWYCH warunków do życia. Myślę, że w dwudziestym pierwszym wieku to powinna być norma. Latanie do „kibelka” na półpiętro? Wstyd.

„Komunalką” zarządza, remontuje ZGM. Oczywiście zarządza na ile może w ramach budżetu. Zakładam, że pracownicy, szefowie ZGM starają się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, ale nie zrobią nic więcej niż pozwala budżet. A ten po prostu powinien być przez legnicki Ratusz znacznie wzmocniony, aby uratować piękne legnickie kamienice, a ich mieszkańcy żyli w przyzwoitych warunkach.

Jeżdżę sporo po Legnicy. Kolejny wstyd to ulice nieutwardzone, gdzie po każdym deszczu powstają błotne kałuże. I tu nie mam na myśli tylko Piekar Wielkich. Tam jako niepełnosprawny do wielu miejsc nie dojadę, ale także centrum miasta, pomimo zaklinania rzeczywistości przez naszych włodarzy, nadal wiele miejsc jest nieprzyjaznych dla niepełnosprawnych. Zresztą pełnosprawni 🙂 mają niewiele lepiej. Funduje się nam promenadę nad Kaczawą, a w mieście nadal nie ma sensownego systemu ścieżek rowerowych.

Do tego dodajmy krzywe chodniki i dziurawe ulice i już mamy komfort Legnicy XXI wieku. Nie odkrywam nic nowego? Niestety. Rzeczywiście to nic nowego. Rozumiem, że budżet miasta nigdy nie jest z gumy. Ale w Legnicy nawet z planowaniem jest słabo. Przed laty, jeszcze jako radny, występowałem remont ulicy Wielogóskiej. Do dziś nic tam nie zrobiono. Wówczas argumentem na „nie” było peryferyjne położenie tej ulicy. Do dziś Wielogórska nie doczekała się swojego miejsca w kolejce, a biorąc pod uwagę, że zawsze będzie na peryferiach, przy tej władzy nigdy nie zostanie wyremontowana. Wstyd.

Gospodarz miasta najpierw powinien zająć się sprawami wstydliwymi w swoim mieście, a potem stawiać donice. Oczywiście rozumiem, że basen i inne „głośne” inwestycje też mogą być potrzebne. Na niektóre można zdobyć dotacje celowe. Ale niech to miasto wyjdzie z poziomu kibelków na półpietrze… Kiedy jeśli nie teraz? Państwo Radni – pomożecie?

Paweł Frost

(autor jest członkiem Europejskiej Unii Aktywnych)

Udostępnij
Poprzedni artykułStępień z Polonią
Następny artykułScuol zaprasza

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię