Importerzy „rur”

7
755

W głowie mi się przewraca, bo jak mam poskładać rozrzucone tajlandzkie klocki… W roku 1949 SYJAM zmienił nazwę na TAJLANDIA. Burzliwa historia i dzieje tego kraju są doskonałym materiałem na stworzenie filmowej trylogii o zaskakujących akcjach i wydarzeniach bez precedensu.

Wspomnę tylko, że historia z akcją zaczyna się tam już od początku XII wieku, lecz dopiero w 1782 roku samozwańczy król Czakri ogłasza monarchię. Kraj rozwija się, ale europejskie wpływy ograniczają ten ekspansywny cykl.

Tajlandia…

… jest monarchią konstytucyjną. Obecny król Rama X Maha Vajiralongkom nie cieszy się tak wielkim uwielbieniem i autorytetem jak jego zmarły przed czterema laty ojciec. Rama X lubi życie towarzyskie i otacza się przepychem. W marcu br. wybrał się ze świtą do niemieckiej Bawarii, gdzie w Garmisch Partenkirchen wynajął cały obiekt hotelowy dla siebie i towarzyszącej mu śmietanki towarzyskiej.

Zmarły król senior Rama IX Wielki Bhumibol Adulyadeci (na zdjęciu poniżej) pozostawił po sobie w miarę stabilne państwo, ale przewroty, pucze wojskowe, afery i upadki rządów, premierów oraz zachwianie systemów polityczno-gospodarczych, które miały miejsce od XX do XXI wieku to lekcja historii dla politycznych żółtodziobów.

Nie mogę sobie wyobrazić co by się działo w Polsce, gdyby polityką zajmowało się dwanaście partii, tyle ich obecnie rządzi Tajlandią. Mimo pełnej demokracji od czasu do czasu wychodzą na ulice ich „bojówki” ubrane w czerwone albo żółte koszule, aby sobie podemonstrować, a nawet podemolować i przypomnieć kto tutaj rządzi.

Jedziemy

Kraj rozbudowany administracyjnie: 6 regionów i 76 prowincji. Są trzy miejsca w Tajlandii, których nie sposób nie wymienić: Bangkok (stolica), Pattaya „kurort geriatryczny” i Phuket „kurort dźwięków muzy i blasku rur”…

No to jedziemy, jakby to powiedział pan Rachoń w TVP3. Do Bangkoku i Tajlandii najlepiej lecieć od listopada do lutego. Jest wówczas znośnie chłodno w granicach 27-35 +.

Pozazdrościł łysy…

 

Mój pobyt w Bangkoku przypadł na bardzo upalny kwiecień. Zwiedzałem wówczas i prowadziłem „inspekcje” instalacji klimatyzacyjnych w supermarketach… W ten sposób odwiedziłem w ciągu jednego dnia osiem galerii handlowych i kilka większych sklepów metropolii. Plusem tej eskapady były chłodne chwile i upragnione degustacje tajskiej kuchni. O przysmakach jeszcze napiszę.

Nocny spacerek

Obiadek europejski u Austriaka

 

Któregoś dnia opuściłem Bangkok, zachciało mi się plażować i kąpać w kurorcie PATTAYA. Nie powiem, atmosfera wypisz wymaluj dla mnie. Bary, puby uliczne i kobiety w wieku starego wina i tego młodego, kwacha… Świetnie, pomyślałem. Nie będę się nudził mijając po drodze chyba 100-letniego dziadziunia pchanego na wózeczku przez czterokrotnie młodszą siostrę miłosierdzia. Dużo widziałem później takich obrazków, jak „samarytanki ” i ich podopieczni geriatrzy korzystali z uciech.

Sfrustrowany…

… zacząłem nawet rozglądać się gdzie wypożyczyć jakiś wózek. Wieczorem zrobiło się jakoś chłodniej i bardzo dziwnie pusto było na plaży. Wyskoczyłem z odzieży i pobiegłem w stronę morza. Ach co to będzie za kąpiel.

Ja to mam szczęście. Już miałem zanurzyć nogi, a ta morska woda to CUCHNĄCA BREJA… Chwilę później uświadomiłem sobie, że morze aż do horyzontu pełne było statków, jachtów, łodzi. Niepocieszony trafiłem do jakiegoś teatru variete, gdzie zabójczo piękne Tajki podjarały mnie na maksa barwnym, erotycznym widowiskiem, za które zapłaciłem 20 euro!!!

Później to było jak sauna. Rozpalony trafiłem na kubeł lodowatego orzeźwienia, dowiadując się, że artystki to transwestyci…

Gdy tylko przyleciałem do Phuket, a było to gdzieś w połowie kwietnia, nastąpił dalszy ciąg tajskich niespodzianek. Wychodząc z lotniska zostaję bardzo sympatycznie oblany chyba beczką wody, a wraz ze mną jakaś Rosjanka, której pisk słyszano w Moskwie. Oni Tajowie witają w kwietniu (14.04.) swój Nowy Rok, a ten śmigus dyngus to tradycja. W drodze do taksówki polewano mnie (lubią łysych) znacznie częściej niż innych. Podobnie było w drodze do hotelu, w Patong, gdzie przed wręczeniem kluczy dostarczyli ręcznik…

Hotel, doba 20 euro

 

Następny dzień rozpocząłem od patrolu zabierając ze sobą pelerynę i parasol. Na szczęście recepcja uświadomiła mnie, że zagrożenia nie ma.

Promenada rozpusty

Patong jak już wspomniałem słynie z muzyki i blasku niezliczonych rur, które okupują… hmm okupantki z wieży Babel.

W nocnym klubie z muzyką na żywo

Parada w Patong

Chciałem się coś więcej dowiedzieć na temat tych rur, ich importu i instrukcji obsługi, ale to było zbyt kosztowne życzenie. Przyplątał się do mojego towarzystwa jakiś, dość natrętny Niemiec, Lothar. Obaj zwiedzaliśmy promenadę rozpusty Bangla w systemie od rury do rury i od baru do baru. Dobrze, że piwo było drogie, a Niemiec bogaty. Nie powiem, później sympatyczny mi się wydawał. Po dziewiątym chyba piwie, gdzie ostatnie pięć były sponsorowane. Sponsoring ustał, gdy Lothar, upatrzył sobie w tłumie przepiękną, cycatą jak bawarska dziewczyna z oktoberfest mulatkę. Przepadł z nią na całe trzy minuty, wybiegł z rurowni podekscytowany i w nerwach nawymyślał Tajom.

Ulica rozrywkowa Bangla czyli od rury do rury

Później dowiedziałem się, że trafił na cudowne, niespotykane nigdzie na świecie zjawisko chłopo-baby. I tak to przez „oszustkę” szlag trafił dalszy sponsoring. Wybrałem sobie taki uroczy bar przy plaży w Patong. Ceremonie picia kawy oraz tostowo-owocowe śniadanie skutecznie przywracały mnie do pionu po nocnych hulankach. Nie przeszkadzały mi koty biegające między stolikami, ocierały się o nogi i mruczały podobnie jak te od rur w sytuacji sam na sam…

W cieniu na plaży w Patong

 

 

Sopran Rosjanki i Bond

Któregoś pięknego poranka usłyszałem wysoki sopran mojej znajomej Rosjanki z lotniska, tańczyła i skakała na stole pod którym zamiast kota wcinał sobie śniadanko dość spory szczur. Ja sporo widziałem tych zwierzątek w azjatyckich podróżach, więc bez emocji.

Gość barowy pod stołem

Kuchnia tajska jest bogata w owoce morza. Bardzo drogie są kalmary, przed restauracjami stoją często akwaria wypełnione krabami, kalmarami i rybami. Podpatrzyłem jak to funkcjonuje (ściśle tajne). Żywą ofiarę wyjmuje się z akwarium, przenosi do kuchni do „poczekalni” w wiaderku a z zamrażarki wyjmuje się zwłoki, które po obróbce sprzedawane są za bajońskie kwoty nadzianym turystom. Świeże i zawsze za darmo, dostaniecie owoce ananasa, arbuza czy mandarynki, jako przystawka do dania głównego. Kuchnia tajska jest bardzo zdrowa. Obfituje w papryczki chili, które miejscowi spożywają jak my truskawki. Ten turystyczny raj ma tyle do zaoferowania, że nie jestem w stanie zrelacjonować to w jednym reportażu. Koniecznie muszę wspomnieć, że jeden z odcinków Jamesa Bonda kręcony był na ISLA JAMES BOND, której malownicze plenery i któraś z podwodnych jaskiń posłużyły jako miejsce fabuły filmowej.

Na jachcie – żyć nie umierać

Bezpiecznie

Poszukujący wrażeń udają się do rezerwatu słoni w niedalekiej miejscowości około 10 km od Patong. Ja nie skorzystałem z oferty niezliczonych biur podróży. Przyczyna prosta – nie akceptuję, gdzie zwierzęta są tresowane i szkolone dla potrzeb turystyki. Wolę sporty wodne, podczas przejażdżki skuterem wodnym z prędkością światła, zgubiłem okulary słoneczne RAI BAN za 3 euro. Taka strata, że dwa następne dni nie mogłem się pozbierać… Nie marnujcie czasu, przylatujcie do Tajlandii. Przy odrobinie szczęścia spotkacie celebrytów z USA, ROSJI, WIELKIEJ BRYTANII…

TAJLANDIA: Monarchia Konstytucyjna, ustrój demokratyczny, język tajski, klimat zwrotnikowo-monsunowy i równikowy. Powierzchnia 513120 km kw, ludność 68 mln. Waluta THB bat tajlandzki, 100 THB = 13 PLN. Ceny żywności, noclegi średnio 20% taniej niż w Polsce. Kraj tysięcy plaż i wysepek. Najbardziej wypoczynkowe i spokojne miejsca to Ko Samui, Ko Phi Phi, Chiang Mai. Religią wiodącą jest buddyzm. Tajowie to naród bardzo gościnny, kraj bezpieczny o minimalnej przestępczości. Wizę otrzymacie na każdym lotnisku.

Boleslaw Bednarz-Woyda

Zdjęcia Boleslaw Bednarz-Woyda i Bartlomiej Choina

Udostępnij
Poprzedni artykułPan Tadeusz z Legnicy
Następny artykułYOMA najlepsza

7 Komentarze

  1. Jak zwykle super reportaż.
    Proponuję zebrać wszystkie poprzednie i wydać przewodnik „po świecie Bolesława „.
    Oby nie zabrakło energii i zdrowia.
    Teresa

  2. Bardzo ciekawy styl pisania,zdecydowanie różni się od innych felietonistów.Gratulacje dla redakcji za takiego autora. Połączenie merytoryki z małą dawką humoru. Świetnie się czyta,czekam na kolejny felieton.pozdrawiam

  3. Prze wspaniały komentarz z wycieczki. Napisany w bardzo dobrym tonie, jak też wyjątkowym stylu, aż pragnie się więcej i dalej czytać. Z uśmiechem na twarzy. Szacuneczek Przyjacieu. 👍😉

  4. Bardzo barwny reportaż. Teraz w dobie koronawirusa nie można być tam ciałem ale dzięki takim wspomnieniom można być tam umysłem.

    • Bardzo dziekuje za te mile slowa, to jest impulsem dla mnie aby brnąć dalej w tematy podróznicze. Niestety , moj jēzyk jest prosty i momentami zastanawiam sie czy nie podwyższyć pułapu „inteligencji reporterskiej”…pozdrawiam milutko.

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię