YHY? YHY

0
49

 

Myślałem, że trudno będzie zrecenzowac kolejną płytę złotoryjskich (plus jeden gościu z Wrocławia), ostrych załogantów z DOBRA DOBRA, ale spoko. Poszło gładko.

DOBRA DOBRA nie zaskakuje, ale musieliby zagrać w stylistyce SŁAWOMIRA albo Lady Gaga, żeby zaskoczyć. W pewnym wieku przychodzi stabilizcja, człowiek przechodzi na pozycje konserwatywne i panowie z DOBRA DOBRA zgodnie z tą zasadą łoją punk rocka aż miło. Płyta „Yhy” jest równa. To znaczy nie chodzi, że płaska, bo przy CD to zwykle jest płasko. Istotniejsze jest to, że na „Yhy” nie ma słabych numerów, niepotrzebnych przestojów i ballad rockowych. Wszystkich kilkunastu numerów opisywać nie będę. Muzyka jest do słuchania przede wszystim. Kupcie płytę (przez profil FB kapeli można to zrobić za dobrą cenę). No to lecim.

„Odpierdocie się” – śliczny, klasyczny w warstwie muzycznej, szczery w ocenie współczesnych współobywateli. Ufff… słucham kolejny raz. Dobry numerek.

Jedna z bardziej lubianych na koncertach „Ramoneska malowana” też znalazła się na „Yhy”. Brzmi lepiej niż na koncercie, bo słychać tekst. He, he. „Obecne pokolenie” mocny rokendrolowy numer, z rokendrolową harmonijką.

No i sory, pancory, ale mój ulubiony na koncertach to cover Janerkowy. I tu na krążku też „daje rade”. Mocno, z drajwem. „Nasalis larvatus” – nie dla dzieci, trochę tam kurw leci, ale we właściwych punktach. No i okazuje się, po raz kolejny, że harmonijka w punk roku może mieć swoje słuszne miejsce, a wcale nie wychodzi z tego „rawablusbend”.

„Politycy hipokryci” to takie coverowanie DOBREJ DOBREJ przez DOBRA DOBRA – stary kawałek sprzed ponad trzydziestu lat. I żeby nie było, jadą po wszystkich politykach. I rządzącej lewicy i opozycyjnej prawicy, albo odwtonie jak ktoś woli. Nie znam się na tym.

Brawo Panowie za poczucie humoru zawsze i wszędzie, a w „Sombrero” szczególnie. „Nie pożyczaj ch…jom” kapeluszy. Dla mnie to bardzo osobisty kawałek. Wzruszyłem się. W latach 80, jak z moim ansamblem, graliśmy w Mikołowie m.in. razem z MOSKWĄ, to jakiś ch..j zajumał mój kapelusz. Mam nadzieję, że mu spadł na nos, albo inne nieszczęście spotkało.

Krótko mówiąc „Old punx never die” (dobre, dobre)… Oby, choć wokół coraz mniej. Ludzie łaźcie na koncerty póki tym ludziom chce się szarpać struny!

Wielki szacunek dla DOBRA DOBRA, że tym facetom w ogóle się chce.

A nawiasem mówiąc to niezłego rozpędu nabrali w DOBRA DOBRA. Kolejna płyta, a kto wie czy nie szykują już nastepną? Może zrobią psikusa i tym razem będzie to disko polo 😉

Marek Szpyra

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię