Zetu asy

0
580

Asowie śledczości w związku z Marszałek Witek zadziwili mnie (nie wiem, jak Państwa) swoimi, z całą starannością, oczywiście i niewątpliwie – przebadanymi i zweryfikowanymi informacjami ogłoszonymi potem w Zecie.


Urządziłem sobie mały przegląd tych informacji, korzystając z ich opowieści.
Stąd i zowąd.

To tak – dowiedzieliśmy się z podkastu Zetu, że docierały do nich (tych asów) informacje ze środowiska anestezjologów. Środowisko – więc zatem. Uważacie Państwo – środowisko.
Nie pracownicy szpitala przypadkiem? Po prostu. Legnickiego szpitala. Specjalistycznego.
Przecież nie z Wrocławia, ani Bydgoszczy.
Środowisko więc wynalazło dziennikarzy Zetu, aby zakomunikować im, że na oddziale w Legnicy przebywa pacjent, o którym wiadomo, że.
Same więc środowisko szukało tych śledczych? Że też tak się znaleźli!
I to tak środowiska skore do donoszenia na własnych szefów do mediów?
No, czy ja wiem?
Kierowcy na szefa zajezdni.
Nauczyciele na dyrektora.
Korposzczury na korposzefa.
Docenci na dziekanów.
Dziennikarze na szefa rozgłośni.
To tak?
Czy może to szło w drugą mańkę i dziennikarze przykładali ucho, co tam w trawie piszczy.
Co by tu?
Aż natknęli się na środowisko anestezjologów. Z Legnicy.
Człowiek leży uśpiony, na rozcięcie brzucha czeka, przyszycie lub amputację, a środowisko w nieświadomości jego buty mu szyje. W kartotekach kopie, ksero zajeżdża, toner wytraca i informacje zbiera dla prasy?
Do jakiegokolwiek szpitala lepiej wcale się nie zbliżać, a jak już mus to do legnickiego nie zbliżać się przenigdy, bo cholera wie, co środowisko wymyśli.
Za tym środowiskiem kryją się jakieś indywidua, gotowe zawiadamiać, informować, zgłaszać.
Do prasy.
Trudne do pojęcia.
Asowie Zetu zapewne nie powiedzą nigdy, kto im powiedział o łóżku na OIOMie w Legnicy, bo poczują się obowiązani do chronienia swoich źródeł informacji, ale te źródła, to środowisko nieciekawy wizerunek pozyskało właśnie. W tym podkaście Zetu.
Strach, po prostu!
Drugie, co zadziwia to informacja, że córka poszkodowanej w wyniku nadużycia władzy, złożyła zawiadomienie do prokuratury o zbyt długim zajmowaniu łóżka.
Czy ta pani jest jednym z tych anestezjologów zorientowanych tak wyśmienicie w tym, kto leży na legnickim OIOMie? I jak długo? Należy do środowiska?
Czy może, co trudniejsze do pojęcia – nie pochodzi ze środowiska i zawiadomiła prokuraturę posługując się wiedzą powziętą … no – skąd?
No, jak?
Jakim to sposobem owa pani dowiedziała się o tym, kto i jak długo zajmuje łóżko w szpitalu? Natknęła się na środowisko jak śledczy asowie Zetu?
A może to asowie Zetu zawiadomili tę panią o tym, czego dowiedzieli się od środowiska?
W końcu, czemu by nie zawiadamiać.
Dla dobra społeczeństwa – zawiadamiać należy.
Czy może lekarze z jaworskiej lecznicy dowiedziawszy się o zajętym miejscu na legnickim oddziale, powiadomili tę panią o zbyt długo zajętym łóżku w Legnicy. W Jaworze wszyscy wiedzą o kłopocie Pani Marszałek i zaciskają pięści na myśl uprzywilejowaniu?
Skąd, innymi słowy takie znakomite poinformowanie? Bez złamania zasad nie sposób dowiedzieć się, kto, ile, i dlaczego leży w szpitalu.
W Leśnej Górze tak jest i w szpitalu na peryferiach było, i u doktora House’a w szpitalu też.
A w Legnicy – to nie?
Czy lekarze legnickiego OIOMu (środowisko?)przekroczyli swoje uprawnienia zajmując się zbyt długo pacjentem – nie wiem.
Czy Marszałek Witek wykorzystała swój urząd i władzy nadużyła – nie wiem.
Czy dyrektor szpitala w Legnicy złamała przepisy – nie wiem.
Takie trudne do ustalenia rzeczy wiedzą asowie Zetu i, może – podejmujące te ich rewelacje lokalne pudełka rezonansowe – peka, ewjak. To te legnickie, choć nie tylko te – w ogóle.
Ale że ktoś za dużo gadał albo nad podziw wiele wiedział (czyli za wiele – bez wątpienia) – to zrozumiałe jest samo przez się.
Inne – to to, że zadziwiająco szpitali z OIOMem było naonczas w tymkraju tylko dwa – Legnica i Bydgoszcz. Wspomniana wyżej.

Asowie na dodatek Zetu w podcaście sugerują, że prokuratorzy nie postępują według zasad.
Bo ci rejonowi wiedzą nie to, co powinni, a tamci okręgowi – to wiedzą inaczej niż należy.
Czy na odwrót jakoś. Czyli przekroczenie uprawnień suponują – w tę czy tamte stronę.
To odważne myśli.
Zwłaszcza po tym, jak sami osobliwie zadysponowali pozyskaną w równie osobliwy sposób informacją.
Asy – pobite blotami?

O. Bywatel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię