INTERWENCJE  – „Bolek na granicy i za granicą”

0
922
Dokładnie rok i cztery miesiące minęły od mojej ostatniej podróży do przejścia granicznego Korczowa-Krakovec i dalej do Lwowa. Wówczas było to  w miesiąc po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Porażający widok, tysiące uchodźców, głównie kobiety z dziećmi
które trzymając się kurczowo matki podążały za nią w deszczu, chłodzie i w środku nocy… Niektóre z maluchów  idąc spały, przechodzili obok mnie w ciszy i w  grupach  podobnych im dzieci i matek, starców i inwalidów…
Szeroko otwarta brama przepuszczała co jakiś czas dziesiątki, setki i tysiące ludzkich istnień. A za bramą czekały następne tłumy uciekinierów do których docierali  od polskiej strony wolontariusze transportujący na wózkach kotły z gorącym posiłkiem. Widać było poświęcenie, zaangażowanie i ludzkie uczucia wszystkich po obu stronach granic państwowych.
Ale do czasu…
Jest 2 lipca 2023 r. godzina 16:15, przyjechałem z dworca autobusowego we Lwowie do przejścia tego samego Krakovec/Korczowa, autokarem przewoźnika EAST WEST EUROLINES. Jako dziewiąty autokar zajęliśmy miejsce  w kolejce. Mijały godziny oczekiwania, dwie, cztery i dziesiąta  gdy oto dotarliśmy do punktu kontroli paszportowej i celnej  po stronie ukraińskiej.
Kontrola paszportowa zajęła Ukraińcom mniej niż 45 minut, żadnych celników,  deklaracji. Było już dobrze po północy, gdy skierowano nas z  bagażami do pomieszczenia gdzie miała miejsce polska kontrola paszportowa, a bagaże przechodziły przez tunele. Tam  była prześwietlana ich zawartość. Precedens –  bagaże w tunelu ale  nikogo z obsługi celnej (?!), można było przemycić wszystko, nawet żywą istotę. Kontrola paszportowa. Młody, w okularkach „pogranicznik” nie odpowiedział na moje pytanie,  dlaczego obsługuje sam te setki oczekujących po drugiej stronie. W międzyczasie jak wjeżdżaliśmy w strefę kontroli, za nami nazbierało się więcej niż 20 autokarów.
Absztykant…
…w budce kontrolnej nie był przygotowany na takie pytanie, ponieważ bardzo rzadko zdarza się, że ktoś  z gawiedzi odważy się zwrócić uwagę na nieprawidłowości.
Poskutkowało – po kilku minutach przyszedł powolnym krokiem, w ciasnych butach odrobinę starszy wiekiem i chyba rangą pracownik straży granicznej i zaczął obsługiwać…
Każdy paszport do ręki, komputer, wzrok na natręta za okienkiem i następny…
Nie powiem, już nie czekaliśmy długo, nie spotkaliśmy też  nikogo z kontroli celnej, ani jednego celnika na granicy w Korczowej, w dniach 02.07 na 03.07. 2023. Być może zajęci byli kontrolą TIR-ów, samochodów osobowych (?) ale tych setek z bagażami z autokarów nie zauważono.
Skutki bardzo długiego oczekiwania: jedna osoba zasłabła, zabrało ją pogotowie. Dużo starszych osób w wieku bardzo zaawansowanym musiało zażywać leki. Jedyna stacja benzynowa w ukraińskim  Krakovec, z barem i toaletami była oblężona, dziesiątki osób w kolejkach do toalet  (dwie  toalety po dwa oczka i jeden pisuar). Bar tej stacji nie nadążał ze sprzedażą napojów i dań… Ukraińcy to cierpliwy naród i pokorny. Myślę, że stereotypy pokutujące w głowach podróżnych o traktowaniu pracowników  granic państwowych jak święte krowy, są powodem tego całego bałaganu, braku dyscypliny i dezorganizacji jednej z największych granic państwowych RP.
W autokarze miałem miejsce na pięterku, sauna za darmo, prawie dziesięć godzin spędziłem na zewnątrz poszukując cienia. Podróżujący ze mną obywatel Holandii z narzeczoną źle skalkulował czas podróży.
Normalnym trybem oczekiwanie na odprawę przeciętnie 3 godziny, na każdej prawie granicy, zaplanowany lot i kupione bilety na godzinę 6tą rano z Katowic, musiał odłożyć między bajki. Do Katowic dojechaliśmy gnani pośpiechem na godzinę 06:15. Natomiast wracając jeszcze do wyjazdu. Tutaj po stronie ukraińskiej co jakiś czas podjeżdżały samochody policyjne  aby rozładować korek pojazdów oczekujących.
Moje podejrzenia…
…być może będą bolesne, ale odniosłem wrażenie, że ktoś w Korczowej obchodził urodziny, imieniny albo jakąś rocznicę, ponieważ alkohol konfiskowany jest w zasięgu ręki,  a gdy jeszcze „ręka rękę myje „…
Niedopuszczalnym jest traktowanie granicy jak prywatnego folwarku. Odpowiedzialnym za prace tego miejsca  sugeruje zwrócić uwagę na grafik oczekiwania w poszczególnych dniach i sprawdzić każdego kto kiedy obchodzi jakieś osobiste święto.
Chyba wiemy o co chodzi, bo wówczas czas oczekiwania wydłuża się dwu lub trzykrotnie… Sugeruje też więcej kontroli tego przejścia ze strony policji lub żandarmerii wojskowej z probierzami alkoholowymi. To wszystko. Jako jeden z kolejkowiczów miałem zamiar wezwać policję, ale jak już wspomniałem to wszystko jest jak w powiedzeniu „ręka rękę”..
Muszę jednak pochwalić pracowników przejścia granicznego w ZOSINIE. Owszem kolejka była, ale wszystko szło bardzo sprawnie i bezstresowo. Po przyjeździe do punktu kontroli do autokaru CAZNA TRANS (polecam, dobry i sprawdzony przewoźnik) weszła pani  kontrolerka, uśmiechnięta i poprosiła o przygotowanie paszportów do kontroli. Sprawdzała je w autokarze układając w porządku tak aby przy ich zwrocie szybciutko można było je oddać pasażerom. Odprawa na całym odcinku polsko ukraińskim trwała niecałe 3 godziny. Przed wjazdem był parking z toaletami płatnymi, ale nie było tłoku a w automatach można było kupić napoje i słodycze. Wniosek –  jak się chce to MOŻNA. Przy okazji pozdrawiam załogę ZOSINA.
PS
Wszystkie fotografie wykonano na przejściu granicznym Krakovec (Ukraina).
Bolesław Bednarz-Woyda

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię