Szwajcarskie smaczki

0
964

Fotografia od wielu lat pozwala mi pokazać innym mój subiektywny ogląd otoczenia. Poza obrazami sprzed obiektywu dzielę się też własnymi refleksjami o obiektach zdjęć.

     Kiedy zapytałem kilkadziesiąt osób o skojarzenia ze Szwajcarią, to większość wymieniła sery, czekoladę, zegarki, banki i Alpy. Niektórzy dorzucali gwardię papieską. Chat GPT czyli nieludzka, wyuczona na ludzkiej, inteligencja dodała jeszcze neutralność, multikulturowość, narciarstwo, federację z unikatową demokracją bezpośrednią, ścisłość i precyzję oraz kulturę i sztukę. Tu wspomnieć trzeba o Muzeum Sztuki Nowoczesnej Grażyny Kulczyk w Susch. Subiektywnie,         z zawodowego zainteresowania, wspomnę jeszcze szwajcarskie prasy do wyciskania soków oraz instalacje do ultrafiltracji często spotykane i cieszące się dużym uznaniem w Polsce.

     Do produkcji serów i czekolady potrzebne jest mleko. Najpopularniejsze szwajcarskie mleko dają fioletowe krowy, których oczywiście nie ma. Tak naprawdę mleko pochodzi od krów czarnych, brązowych, łaciatych – czyli, przynajmniej pod tym względem, nie wyróżniających się od reszty Europy. Krajowe rasy jak szwajcarskie brunatne, simentalery czy herensy znane są nie tylko         w Szwajcarii. Stado bydła utrzymuje się na stabilnym poziomie ponad 1,5 mln sztuk. Z tego około 44 procent to krowy mleczne. Każda z nich daje szwajcarskiemu hodowcy ponad 7000 litrów mleka rocznie. Od czerwca do października krowy wypasane są na górskich, ogrodzonych pastwiskach. Wyjście na hale (inalpe) i powrót z hal (desalpe) to prawdziwe święta, atrakcja dla mieszkańców i turystów.

Piękna z hal

   

  Zwierzęta naprawdę żywią się trawą z bogatą domieszką ziół. Stąd wyjątkowy smak szwajcarskich serów i mlecznej czekolady. Krowy wyglądają na szczęśliwe. Hodowcy często je kąpią, ręcznie lub w specjalnych myjniach, masują – też ręcznie lub masażerem. Stada mają gdzie pobiegać, pobawić się i prowadzić swoje społeczne życie. Szczególnie herensy ustalają swoje pozycje w walce. Aby się nie poraniły mają stępione rogi. Szwajcarzy zdecydowali jednak             w ogólnokrajowym referendum, aby krowom nie skracać rogów, więc każde zwierzę ma czym walczyć.

Moje rogi są moje

Latem krowy nie opuszczają hal. Wśród pastwisk zlokalizowane są udojnie i mleczarnie, gdzie mleko najczęściej przetwarzane jest na lokalne sery. Każdy z hodowców ma zamówienia praktycznie na całą produkcję, która w większości pozostaje w kraju. Za najbardziej znanymi szwajcarskimi serami jak ementaler, appezeller, gruyere czy raclette stoi od 500 do 700 lat tradycji wytwarzania. Nazwy serów zwykle związane są z miejscem pochodzenia. W miasteczku Gruyères jest pokazowa mleczarnia z częścią ekspozycyjną krok po kroku prezentującą powstawanie sera od trawy z ziołami po gotowe kręgi. Z galerii na piętrze zobaczyć można małą instalację produkcyjną i ogromny magazyn – dojrzewalnię serów. W cenie biletu jest także kawałek tego przysmaku.

Gruyery w kregach

Smaczku dodaje samo miasteczko z tysiącletnią historią. Imponujący zamek był własnością rodziny Gruyères do połowy XVI wieku, kiedy to ostatni hrabia ogłosił upadłość. Obecnie w zamku mieści się muzeum kantonalne Fryburga.

Zamek w Gruyères

Mury obronne zamek w Gruyères

Koncert orkiestry – z odległego o blisko 100 kilometrów Saillon w kantonie Wallis – był dodatkową atrakcją. W wypolerowanych instrumentach odbijały się stare kamienice miasta. W jednej z nich, Chateau de St. Germain, mieści się Muzeum Hansa Rudolfa Gigera.

Orkiestra z Saillon

Miejskie kamienice w trąbie

Artysta zakupił ten dom w 1997 roku i od tej pory jest on punktem obowiązkowym zwiedzania miasta. W 1980, za efekty specjalne do filmu Ridleya Scotta Obcy – ósmy pasażer Nostromo Giger otrzymał Oscara. Jego twórczość rzeźbiarską i malarską określa się czasem jako biomechanikę. Obrazuje ona stale rosnącą w XX wieku zależność człowieka od techniki, różnych maszyn, urządzeń i mechanizmów. Pokazuje też strach i obawy z tej zależności wynikające.

Strach się bać – artbiomechanika Gigera

Kobieta z żelaza

     Niecałe 5 km od Gruyères, w miasteczku Broc mieści się fabryka czekolady Maison Cailler. Twórca tej marki, François-Louis Cailler już w roku 1820 w wynajętych pomieszczeniach wytwarzał czekoladę. Mąż jednej z jego córek, Daniel Peter, w 1875 roku wynalazł czekoladę mleczną. Rodzina otwiera własną fabryką w Broc w 1898 i w 1905 rozpoczyna współpracę z koncernem Nestlè. W 1929, w czasie światowego kryzysu Peter, Cailler, Kohler & Chocolats Suisses S.A. zostaje jego częścią. I tak jest do dzisiaj. Zakład dużą wagę przywiązuje do kontaktów z konsumentami. Specjalna trasa zwiedzania pokazuje nie tylko historię firmy. Można zobaczyć jak pieczołowicie dobierane są ziarna kakaowe i inne składniki produkowanych tu czekolad. Główne linie produkcyjne widać na monitorach, ale jedna z nich prezentowana jest na żywo, oddzielona tylko liną od zwiedzających. Można, w ramach warsztatów, stworzyć własną tabliczkę czekolady oraz potrenować dojenie krowy. Spokojnie, nie jest żywa i nie ubodzie.

Maison Cailler

     Mało znanym szwajcarskim smaczkiem jest wino. Południowe stoki wzdłuż północnego brzegu jeziora Lemańskiego zajmują rozległe winnice, tworzące rejony winiarskie La Côte i Laveaux. Krajobraz winnic tarasowych tego regionu objęty jest konstytucyjną ochroną kantonu Vaud i wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Oczywiście, jak to w Szwajcarii, mieszkańcy kantonu zatwierdzili zasady ochrony w referendum w 2005 roku.

Winnica tarasowa nad jeziorem Lemańskim

Winnice są także w kantonie Wallis, na wschód od Lemanu oraz w Ticino (Tessyn) – najdalej na południe wysuniętym kantonie Szwajcarii. Świetne wina białe ze szczepów Fendant, Cuvee, Chasselas, Amigne oraz czerwone Blauburgunder czy Comalin cieszą głównie samych Szwajcarów, ale i w Polsce można trafić na ofertę szwajcarskich win w niejednym sklepie. Polacy chętnie pracują przy zbiorze winogron. Szwajcaria tania nie jest, ale zarobki są odpowiednie do cen. Mieszkający po francuskiej stronie Lemanu Francuzi też, dzień w dzień korzystają ze stateczków z Yvoire (F) i dopływają do pracy w Nyon (CH). Współpraca przygraniczna kwitnie. Tym bardziej, że nie ma bariery językowej. Jezioro Lemańskie nie dzieli, tylko łączy.

Jezioro Lemańskie łączy

Do Szwajcarii należy 345 km², a do Francji – pozostałe 236,4 km² jeziora Lemańskiego. Ma ono mniej więcej 72 kilometrów długości i mieści 81 miliardów m3 wody. Szwajcaria, dzięki wspaniałej naturze i widokom przyciąga wiele majętnych osobistości ze świata artystycznego. Położone na wschodnim brzegu jeziora Montreaux spodobało się grupie Queen z Freddym Mercurym. Jest tu muzeum zespołu i pomnik wokalisty. Deep Purple w swojej piosence Smoke On The Water uwiecznił wspomnienie pożaru, jaki zniszczył miejscowe kasyno w czasie koncertu Franka Zappy. Urody miejscu dodaje stary zamek Chillion.

    Po drugiej stronie jeziora leży Genewa. W oczy rzuca się ogromny pióropusz wody wystrzeliwany w niebo na 140 metrów przez dwie pompy o mocy 2 x 500 kW, czyli 1 megawat. Kiedyś był to zawór stabilizujący ciśnienie w szlifierniach szlachetnych kamieni. Dzisiaj jest atrakcją turystyczną, czynną całą dobę i podświetlaną przez dwanaście reflektorów o łącznej mocy 9 kW. Kto bogatemu zabroni? Jedynie wiatr zmusza do wyłączenia zabawki. Inaczej pył wodny zalewałby balkony genewskich apartamentów z widokiem na jezioro.

Po drugiej stronie jeziora leży Genewa

   Bruno, mój przyjaciel ze Szwajcarii, zwrócił uwagę na punktualność tutejszych pociągów. Podobno w Polsce też tak kiedyś było, że według kursów pociągów dało się regulować zegarki. Podkreślił też, że każdy obywatel po przeszkoleniu wojskowym ma w domu broń. Może wyjść z nią na ulicę tylko na ćwiczenia, chyba, że ma stosowne zezwolenie. Szacuje się, że 8,5 mln obywateli ma w dyspozycji około 3 mln sztuk legalnej broni. Obywatele są zdyscyplinowani i strzelaniny są bardzo rzadkie. W razie czego można skryć się w schronie przeciwatomowym. Zgodnie z prawem, także dzisiaj, w każdym domu taki schron musi być. Raz w roku skuteczność uszczelnienia ciężkich drzwi czy dmuchawy powietrza podlega urzędowej kontroli.

     Powszechnie dostępne są za to słynne szwajcarskie scyzoryki i wieloczynnościowe narzędzia. Obiekt pożądania każdego chłopca. Ale ja znam sporo kobiet, które w torebce zawsze mają to przydatne narzędzie. Nie tylko w rozmiarze mini tj. 40 mm ostrze, pilniczek, nożyczki, wykałaczka i pęseta. Czasem jeszcze długopis i latarka. Ostatnio także PenDrive. Z taką „bronią” można wyjść bez zezwolenia na ulicę. Ale nie można wejść do samolotu. I jak tu w czasie wielogodzinnego lotu opiłować paznokcie, odciąć wystającą nitkę, uciążliwą, zadartą skórkę, otworzyć butelkę i co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy.

     W niedzielę 22 października odbyły się w Szwajcarii wybory. Przy tej okazji ukazało się sporo publikacji wskazujących na zaskakujące podobieństwa do sytuacji w Polsce, szczególnie w kontekście stosunków z UE. Na znaczeniu zyskała konserwatywna i populistyczna SVP Szwajcarska Partia Ludowa. Drożyzna, polityka imigracyjna, przywrócenie zaufania do banków, stosunki z UE to niektóre gorące problemy. Szczegóły można sobie wygooglować.

Bruno – moja bratnia szwajcarska dusza

My z Brunem siadamy do szwajcarskiego sera z kieliszkiem dobrego wina i wymieniamy poglądy. Polak Szwajcar dwa bratanki …

Tekst i fotografie: Andrzej Gliwiak

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię