Złotoryja ma potencjał

0
629

Z Pawłem Maciejewskim, szefem struktur Nowej Nadziei (Konfederacja) w powiecie złotoryjskim, rozmawia Marek Szpyra.

– Jakie są najważniejsze bariery dla przedsiębiorców w Złotoryi, które powinny zostać usunięte?

– Można założyć, że są to bariery obecne w wielu miastach i miasteczkach. Na przykład drogie koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Problemy z rynkiem pracy, niedobór wykwalifikowanych pracowników, wysokie koszty zatrudnienia,

skomplikowane przepisy prawa pracy. Niektóre z tych barier możemy pokonać lokalnie, inne tylko na poziomie ustawodawcy.

– Jak ożywić centrum miasta i wesprzeć mały handel w Złotoryi?

– Podstawa to polityka miasta – bez tego się nie uda wiele zmienić. Władze miasta, nawet w warunkach wolnorynkowych, mają duży wpływ na kierunek, dynamikę rozwoju. Co można zrobić w Złotoryi? Szczególnie w przypadku „biznesów na starcie” ważne są niższe czynsze w lokalach miejskich. Miejscowi jak i goście przyjeżdżający do Złotoryi od lat zwracają uwagę na zamknięte pomieszczenia w centrum. Może warto wprowadzić program „pusty lokal = 0 zł na start przez 3–6 miesięcy, a przy okazji uprościć kwestię „pozwoleń” (np. ogródki, stoiska sezonowe) Inna kwestia, niestety rzadko stosowane w Polsce, to preferencje dla drobnego handlu zamiast sieciówek.

– Jak ocenia Pan, sam będąc radnym złotoryjskim, przejrzystość wydatków w budżecie miasta i powiatu? Gdzie widzi Pan pole do oszczędności?

– Tutaj nie ma problemów. Dane dostępne i zrozumiałe. Formalnie dane są publikowane (np. w Biuletyn Informacji Publicznej). Ale często są w formie trudnej do analizy (PDF-y, skany). Brakuje prostego wyjaśnienia „na co poszły pieniądze”

Co można zrobić? Na przykład publikować budżet w formie interaktywnej (wykresy, podział na projekty), prezentować proste podsumowania dla mieszkańców („1 mln zł = co konkretnie zrobiono”). Inna kwestia to jawność umów i przetargów. Kluczowe jest, aby każdy mieszkaniec mógł zobaczyć kto wygrał przetarg, za ile, czy były konkurencyjne oferty. Na poziomie gminy można publikować wszystkie umowy (nie tylko przetargi), pokazywać zmiany kosztów (np. inwestycja droższa o 30% – dlaczego?).

– Akurat kilka dni temu syndyk ogłosił sprzedaż nieruchomości po dawnej złotoryjskiej „potędze” w branży obuwniczej. Jaki jest Pana pomysł na przyciągnięcie nowych inwestorów do Złotoryi?

– Tak, widziałem to ogłoszenie. Zacznijmy od zmiany narracji. Dla inwestora to dziś: „stara fabryka w małym mieście”. Brzmi słabo, to oczywiście nie pretensja do syndyka, tylko taki przykład. Zarówno w tym, jak i innych podobnych przypadkach, powinno się promować „gotowy teren inwestycyjny z potencjałem produkcyjnym, logistycznym”. Złotoryja ma swoje atuty. Dobrą praktyką jest współpraca z Polską Agencja Inwestycji i Handlu oraz z podobnymi instytucjami.

– Nowa Nadzieja mówi o „niskich i prostych podatkach”. Jak one przełożą się na życie przeciętnego mieszkańca Złotoryi?

– Podstawa to więcej pieniędzy „na rękę”. Jeśli podatki dochodowe byłyby niższe:

pracownik dostaje wyższą pensję netto a przedsiębiorca zostawia więcej zysku. I już mamy pierwszy efekt: większa swoboda wydatków, łatwiej oszczędzać. Poza tym

prostsze rozliczenia to mniej skomplikowane formularze, mniejsze ryzyko błędów i kar, mniej czasu na księgowość. Korporacje sobie poradzą, natomiast to jest szczególnie ważne dla małych firm i samozatrudnionych. Niższe koszty działalności mogą zachęcić firmy do inwestowania, zwiększyć zatrudnienie.

– Który z postulatów, głoszonych między innymi podczas trwającej „trasy” po Polsce, Sławomira Mentzena jest dla Pana najważniejszy w kontekście pracy na rzecz powiatu?

– Najważniejszy postulat: niższe koszty życia (czyli realnie ceny). Czyli wszystko, co wpływa na ceny energii, paliw, żywności, koszty mieszkań. To dotyczy każdego bez względu na poglądy. Z tymi kwestiami borykamy się na co dzień.

– Dziękuję za rozmowę.

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię