Zapach Magnolii

0
543

Gdyby chcieć złożyć prostą relację ze środowego spotkania w Magnoliach, które wypełniło szczelnie całą salę bankietową, należałoby zacząć od środka tego wydarzenia. Jako drugi, po Robercie Bąkiewiczu, głos zabrał Oskar Kida, który rozpoczął od zacytowania tekstu Piotra Kanikowskiego. Z jego tekstu zatytułowanego Wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Legnicy daje salę neofaszyście z 12.02 przytoczone zostały następujące słowa naszego asa dziennikarstwa: Spotkanie obędzie się dzień po czwartej rocznicy wybuchu wojny w Ukrainie. Ma w tytule pytanie: „Czyja będzie Polska?”. W odpowiedzi można spodziewać się serii antyukraińskich, antyunijnych, antyniemieckich, antyżydowskich i antyimigranckich wystąpień.

Kiedy skończył, Oskar Kida zwrócił się do trzeciego z gości – Adama Borowskiego: Teraz przed tobą trudne zadanie, bo to ty musisz jakoś sobie poradzić zapowiedzią wyrażoną w portalu tuLegnica.
Robert Bąkiewicz w ogóle nie zajmował się Ukraińcami ani Ukrainą. Mówił o obronie granic, choć niekoniecznie chodziło mu o linię na Odrze i Nysie Łużyckiej, mimo że głównie zajmowała go granica zachodnia. I to co odbywa się na tak zwanym Zachodzie. O dyktacie UE, a w istocie Berlina.

O wdzieraniu się…

…postanowieniami UE (a w istocie Niemiec) w system polityczny, prawny, gospodarczy i społeczny Rzeczpospolitej oraz o Ruchu Obrony Granic jako skutecznym społecznym działaniu skierowanym przeciw zapędom odebrania podmiotowości Polsce.

Jeśli Donald Tusk pyszni się hasłem Robimy, nie gadamy!, to przegrywa tu właśnie z Bąkiewiczem i ROG, którego zdecydowane działania spowodowały przywrócenie kontroli na granicy z Niemcami (która jednak istnieje, wbrew pięknoduchowskim deklaracjom euroentuzjastów).

Oskar Kida z kolei, zajmował się i opisywał obronę polskiej Konstytucji i prawa. Podawał niezwykłe przykłady naruszeń ustaw i Konstytucji, samowoli ministrów – w szczególności obu od sprawiedliwości oraz sytuacji, w których kaprysy premiera Tuska Donalda – okazały się ważniejsze od prawa i postanowień sądów. Wspomniał, czym raczej przeraził niż rozbawił salę – koncepcję ministra Żurka kolorowania sędziów (czerwone, żółte, zielone – jak latarnia przy drodze?).
Podstawę swojej wizji chronienia polskiego prawa, a przez to – obywatela, Polaka, sformułował prosto – usunięcie z zawodu sędziego ludzi, którzy są politykami dla niepoznaki przebranymi w togi.

Adamowi Borowskiemu do tych wszystkich anty-, które tak histerycznie wyrzucił z siebie jednym tchem as legnickiego dziennikarstwa – bardzo było daleko. Zajmował się Solidarnością i solidarnością, mówił o potrzebie działania i ludziach. Jak wspierają ROG, jak ich przybywa, jak zależy im na tym, aby ten społeczny wysiłek przyniósł dobre dla Polski efekty.

Tak było.

Natomiast te…

…brednie, które mimo nieobecności w Magnoliach, Kanikowski wydał z siebie już o 17.50 (W sali bankietowej należącej do wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej Legnicy Joanny Śliwińskiej-Łokaj Ruch Obrony Granic z Robertem Bąkiewiczem na czele straszył migrantami), choć spotkanie trwało jeszcze długo – to tylko propaganda, spin, za który płacą mu mocodawcy związani z partią postempu, modernizowania i unowocześniania.

Czyli bujda na resorach.

Większość tego kanikowskiego bełkotu to wyimki z wypracowania wygłoszonego przez Katarzynę Odrowską z kartki pod płotem przed Magnoliami (najśmieszniejsze było o marzeniach Roberta Bąkiewicza o pogromach). Dość słabe, choć napuszone; ale chciałbym z tego miejsca zwrócić się do radnej Odrowskiej o udostępnienie tego tekstu, Mój mail zna; posługiwała się nim, gdy zapraszała do teatru na sentymentalne wspominanie tak zwanej Małej Moskwy i ruskie pierogi.

Pani Katarzyno, czekam na tekst.

Adam Kowalczyk

P.S. Jeszcze jedno – dla tych krzyczących demonstrantów faszyzm i nazizm – to to samo.

Tak.

No, cóż.


Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię