Podczas jednego z koncertów odbywających się w naszym kościele Mariackim, jak czytamy – służącym wspólnocie od początku istnienia kościoła ewangelickiego, w oczekiwaniu na wejście artystów rozglądałem się po świątyni.
Mauretańskie elementy, bogactwo witraży, wspaniałe organy i związana z bitwą legnicką legenda o spadającej na Księcia Henryka cegle wróżącej klęskę. Wiadomo.
Zwróciłem…
…w pewnym momencie uwagę na wiszącą na ścianie południowej nawy bocznej wielką tablicę z zapisanymi szwabachą kolumnami nazwisk. Wyczytałem nieco później, że to wykaz poległych parafian. A tablica – dziękczynna. Oczywiście same niemieckie nazwiska.
W jej szczycie pod kunsztownie spiętym w łuk maswerkiem widnieje tekst: Die gefallenen Felden ihr dankbar Konig und Vaterland starben den feldentod co, z biedą, przełożyłem sobie na tytuł tego zestawienia: Poległym żołnierzom, ich wdzięczny król i ojczyzna. Polegli na polach bitew.
Są także daty. Długa dość lista widnieje pod rokiem 1866. Siedmiotygodniowa wojna prusko-austriacka. Która w efekcie doprowadziła do zjednoczenia Niemiec w 1871 roku.
Już od trzydziestu z górą lat śpiewano pieśń Augusta Heinricha Hoffmanna von Fallersleben z 1841 roku, do której melodię ułożył Joseph Haydn: Deutschland über alles. I udało się.
Słusznie więc – patriotom należy się miejsce w sercach ludu. I tablica w kościele.
Kolejna data…
…to lata 1870/71. Kolejny epizod zjednoczeniowy. Tu nazwisk legniczan jest zdecydowanie więcej. I ten zestaw wydaje się słuszny: patrioci.
W końcu podaje się rok 1905/06 ze wskazaniem miejsca: Süd-West Afrika. I kilka nazwisk, których trudno się doliczyć stojąc poniżej tablicy ujętej w grubą ramę. Ta rama nieco przeszkadza.
Co to tam w tej Afryce porabiali legniczanie takiego, że wspomina się ich pośród bohaterów bitew dających Niemcom jedność i wielkość?
Wikipedia donosi, że to legniccy parafianie polegli w wojnach w XIX i XX w. Dosyć ogólnie.
Po małym poszukiwaniu ustaliłem, że tych kilku wspomnianych pod datą 1905/06 i jakby ukrytych za grubą złoconą ramą tablicy polec musiało w związku z działalnością zjednoczonych już Niemiec w obecnej Namibii (Süd West Afrika). Cesarstwo Niemieckie w tamtym czasie przyczyniło się do wyginięcia około 80% przedwojennej populacji ludu Herero oraz około połowy przedwojennej populacji ludu Namaqua. Blisko 100 tysięcy ludzi.
Masowe egzekucje, obozy koncentracyjne, praca przymusowa, rasistowskie przepisy prawne. Patenty rozwinięte i udoskonalone w III Rzeszy poszukującej arcywzoru rasowej doskonałości i przestrzeni życiowej. Po trzydziestu latach. W Europie.
Eksterminacja plemion Herero i Namaqua została uznana w 1985 przez ONZ za pierwsze ludobójstwo w XX wieku. Ale dopiero w 2015 roku Niemcy uznały swoje wyczyny w Namibii. Minął wiek i lat dziewięć od tamtego czasu.
W wyniku…
…porozumienia w okresie 30 lat Namibia przyjmie 1,1 miliarda euro niemieckiej pomocy strukturalnej, warunkiem jednak, jaki postawili Niemcy podczas ustalania umowy między rządami, było nieużycie w porozumieniu słów reparacje, czy odszkodowania, aby płatności dla Namibii nie zostały uznane na świecie (czyli wśród narodów poszkodowanych przez Niemcy) za równoznaczne z reparacjami w prawnej definicji tego słowa.
Czyli – żeby nie stworzyć precedensu prawnego dla innych krajów.
Mógłby przyczynić Niemcom wiele przykrości. Wiele.
Potomkowie pomordowanych zorganizowanych w Stowarzyszeniu Tradycyjnych Władz Ovaherero i Stowarzyszeniu Tradycyjnych Przywódców Nama nie chcą uznać tych porozumień, ale Niemcy nie bardzo oczekują ich aprobaty. Umowa z Namibią jest w Berlinie uznana za wiążącą.
Tyle wychodzi z małego wnikania w treść dziękczynnej tablicy z legnickiego kościoła NMP.
Raport…
…posła Mularczyka odłożony cichaczem przez aktualnie rządzących gdzieś na półkę i pomysł premiera, aby złotówkami regulować niemieckie należności Polakom poszkodowanym przez III Rzeszę – się przypomina trochę.
A tablica z naszego kościoła Mariackiego, póki będzie tam wisiała, powinna stale uświadamiać naturę niemieckości. Gdy przywraca się przedwojenne nazwiska w przestrzeń miasta, ustala, gdzie stała kamienica, w której mieszkali jacyś niemieccy deputowani i na jakiej wysokości było okno, skąd dała się słyszeć o każdej porze dnia i nocy pieśń Augusta Heinricha Hoffmanna von Fallersleben, do której muzykę złożył Papa Haydn.
Złota rama w kościele mariackim lśni pięknie, ale tytuł zestawienia skryty za niemczyzną i tymi strasznymi czcionkami sprzed wieku – jest taki sobie.
W ogóle wdzięczność w Legnicy brzmi jakoś fałszywie.
Adam Kowalczyk






























