Szopiński z nadzieją dla Legnicy

0
1439

Tomasz Szopiński po latach pracy na Wyspach Brytyjskich, wrócił do Legnicy z nadzieją na spokojne życie. W Polsce jednak jest jak jest, więc Tomasz trafił do Nowej Nadziei. I to jeszcze wtedy, gdy w regionie legnickim członków tego ugrupowania można było policzyć na palcach jednej ręki.

Z Tomaszem Szopińskim rozmawia Marek Szpyra:

– Rozpocznę od już nieco zapomnianych wyborów samorządowych. Wystartowała wtedy w Legnicy dość spontanicznie i z trudnościami zebrana ekipa pod kierownictwem Tomasza Szopińskiego. Wprawdzie sukcesu nie odnieśliście, ale chyba takie doświadczenie warto było przejść? Powiem pół żartem, choćby po to aby wiedzieć kogo nie brać na listy w następnych wyborach.

– Dziękuję za to, że Pan, Panie Redaktorze, nazwał to doświadczeniem, bo dokładnie tak to traktujemy. Prowadziliśmy tamtą kampanię w Legnicy rzeczywiście w ekstremalnie trudnych warunkach, z ograniczonymi zasobami i w krótkim czasie. Nie ma co ukrywać – sukcesu politycznego nie odnieśliśmy, ale nasza obecność na listach była sygnałem: jesteśmy, myślimy inaczej i zaczynamy budować alternatywę!

Czy warto było? Oczywiście, że tak. Z Pana żartem się zgadzam, choć może nie brałbym tego pół-żartem. W polityce, podobnie jak w każdej innej działalności, kluczowe jest otaczanie się ludźmi, którzy podzielają Twoje wartości. Kampania zweryfikowała, kto jest zdeterminowany i konsekwentny, a kto pojawił się tylko na chwilę. Wyciągnęliśmy z tego bardzo konkretne i bolesne wnioski, które procentują już teraz, przy budowie stabilniejszych struktur.

Co najważniejsze, to doświadczenie ugruntowało moją świadomość, że polityka to tylko narzędzie. Moja energia i zaangażowanie przekładają się dziś na przykład w wolontariat w Fundacji Innowacji i Rzemiosła. Pracujemy u podstaw – organizujemy warsztaty modelarskie dla dzieci, świąteczne paczki dla seniorów. Pokazujemy, że można działać efektywnie i konkretnie.

Zobaczyliśmy, jakie tematy rezonują w Legnicy i jak musimy zmienić sposób komunikacji, aby dotrzeć do ludzi z naszymi wolnościowymi i merytorycznymi pomysłami.

Podsumowując, tamte wybory były poligonem doświadczalnym. Teraz jesteśmy mądrzejsi, silniejsi i, co najważniejsze, działamy dalej, skupiając się zarówno na rozwoju społecznym, jak i budowaniu trwałej struktury politycznej na przyszłość.

Nowa Nadzieja w Legnicy jest już ugrupowaniem znanym, aktywnym. A jeszcze niedawno nie było to oczywiste. Dużo pracy wykonaliście?

– Dziękuję za docenienie naszej pracy. Rzeczywiście, jeszcze kilka lat temu nasza obecność w Legnicy nie była tak widoczna. Pana spostrzeżenie jest bardzo trafne -‚znany i aktywny’ to słowa, na które ciężko pracowaliśmy. I tak, mogę Panu powiedzieć, że włożyliśmy w to ogromną, tytaniczną pracę, która nie toczyła się wyłącznie w świetle reflektorów.

Na czym polegał nasz sukces? Sukces nie bierze się z plakatów, ale z wiarygodności. Pokazaliśmy, że hasła o wspieraniu lokalnej społeczności zamieniamy w konkretne, widoczne działanie. To jest nasza baza zaufania w Legnicy.

Po doświadczeniach wyborczych wiedzieliśmy, że kluczowa jest dyscyplina i konsekwentna praca u podstaw. Dużo energii włożyliśmy w organizację – w regularne spotkania, szkolenia i weryfikację ludzi, o czym rozmawialiśmy chwilę temu. Dziś Nowa Nadzieja w Legnicy to struktura oparta na zaufaniu i wspólnej idei, a nie na przypadkowych osobach.

Proszę spojrzeć na frekwencję na naszych wydarzeniach. Spotkania z Europosłami i liderami Konfederacji, które organizujemy, regularnie przyciągają dziesiątki, a czasem setki mieszkańców. To jest najlepszy dowód na to, że nasz przekaz – merytoryczny, wolnościowy i antybiurokratyczny dociera do Legniczan i wzbudza ich ciekawość.

To jest praca, która nigdy się nie kończy, ale dzisiaj z dumą mogę powiedzieć, że Nowa Nadzieja w Legnicy jest ugrupowaniem dojrzałym, stabilnym i gotowym do kolejnych wyzwań.

– Regularnie do Legnicy przyjeżdżają znani politycy Konfederacji. Jednak hitem było chyba spotkanie z Ewą Zajączkowską. Trudno było namówić Panią europoseł do przyjazdu?

– Dziękuję za to spostrzeżenie. Rzeczywiście, spotkania z naszymi politykami są coraz popularniejsze, a wizyta Europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik zdecydowanie przyciągnęła rekordową publiczność. To prawda, że wizyta Pani Europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik była absolutnym hitem i przerosła nasze najśmielsze oczekiwania pod względem frekwencji i zainteresowania!

Jeśli chodzi o ‚namawianie’, to proces jest zawsze dwustronny. Pani Europoseł, będąc osobą bardzo konsekwentną i świadomą wagi pracy u podstaw, jest zawsze otwarta na spotkania w terenie. Kluczowe jest jednak coś innego – wiarygodność organizatora.

Dzięki ciężkiej pracy, jaką wykonaliśmy, budując silne struktury Nowej Nadziei w Legnicy jesteśmy dla centrali wiarygodnym i efektywnym partnerem. Pani Europoseł widzi, że jej czas nie zostanie zmarnowany, ale przełoży się na realny kontakt z zaangażowaną i merytoryczną publicznością.

Wizyta Pani Ewy Zajączkowskiej-Hernik była więc dla nas potwierdzeniem, że nasza konsekwencja w budowaniu stabilnego, lokalnego oddziału oraz nasze konkretne inicjatywy społeczne (jak nasze warsztaty i paczki dla seniorów) są kluczem do sukcesu. To dzięki naszej aktywności i wiarygodności najlepsi politycy Konfederacji chętnie przyjeżdżają do Legnicy. A my już planujemy kolejne, równie mocne wydarzenia!

Dziękuję za rozmowę.

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię