Ci, którzy klaskali pułkownikowi Adamowi Mazgule w kawiarni Ratuszowa, dziwnym(?) zbiegiem okoliczności udzielającej gościny tak zwanym demokratycznym (J.Ochojska, M.Kidawa-Błońska) dzisiaj równie głośno i gorliwie protestują przeciw wizycie Roberta Bąkiewicza w Legnicy.
Obywatel pułkownik Mazguła, dzielny członek PZPR w latach 1977-1981, następnie kodziarz i platformers. Człowiek, któremu pamięć nie dopisuje, na co dowodem są wypowiedziane przezeń słowa o stanie wojennym: No nie powiem, oczywiście były tam jakieś bijatyki, były jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie rzecz biorąc, najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu. Znamienne, że całe to nieszczęście trwające całe lata nazywa – zdarzeniem. Co zresztą mógłby powiedzieć człowiek, który stał po tamtej stronie – umundurowanych, opancerzonych i uzbrojonych?
Obywatel pułkownik…
…LWP, jak uczy doświadczenie większości mających bliższy związek z kadrą oficerską tamtej peerelowskiej formacji – może mieć przejrzysto seledynowe pojęcie o jakiejś kulturze w wersji naprawdę bardzo super-lajtowej. Dał temu wyraz podczas, niestety – zarejestrowanej debaty z udziałem posła Janusza Kowalskiego.
Generalnie rzecz biorąc obywatel pułkownik jako wykładowca Uniwersytetu Latającego działającego pod egidą społecznego wydziału teatru legnickiego – to nie był powód do dumy, chwały czy poważania. Wysyłający zaproszenie do Legnicy pod skrzydła zacnego teatru im. Heleny Modrzejewskiej obywatelowi pułkownikowi nie popisali się, oględnie mówiąc.
Czy pełnomocnik dyrektora ds. społecznych nie maczał w tym palców? Ciekawe.
Zapraszanie…
… obywatela, dla którego zamach na konstytucję, czyli stan wojenny – był ledwie zdarzeniem, haniebne bicie opozycjonistów w tzw. ścieżkach zdrowia – zupełnie jak kara chłosty w carskiej Rosji zmieściło się obywatelowi w dochowywaniu kultury. I takiego to człowieka nominowano na wykładowcę Uniwersytetu?
To niemal pochwała junty Jaruzelskiego przecież.
A gdyby jeszcze, podobnie jak inni tropiciele wyszukujący w internecie wyroki i sprawy…
Roberta Bąkiewicza…
– poszukać wokół wykładowcy pułkownika – znajdziemy na jego koncie wyrok z 2009 roku: jednego roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz karę grzywny za nieumyślne spowodowanie śmierci. Wyrok uprawomocnił się 20 listopada 2009 roku. Ustalono ponadto, że po śmiertelnym postrzeleniu podczas polowania swojego kolegi próbował zacierać ślady. Potem podczas śledztwa i procesu nie przyznawał się do winy, nie przeprosił też rodziny ofiary.
Taki to obywatel został wykładowcą legnickiej uczelni, której byłymi organizatorami są dzisiejsi protestujący przeciw wizycie Roberta Bąkiewicza w Legnicy. Nie tylko zresztą protestujący, ale organizujący zaszczuwanie tych, którzy mieliby ochotę posłuchać Bąkiewicza lub towarzyszącego mu Oskara Kidy (mądry chłopak!).
Podżeganie i szczucie. Ot, co.
O.Bywatel




![„DOM PUBLICZNY OGNISKO”- Variété, Kabaret, Wesołe melodie [red: tekst tylko dla dorosłych]](https://www.gazetapiastowska.pl/wp-content/uploads/2026/03/1-2-218x150.jpg)



























Robert to dobry człowiek, można się z nim nie zgadzać politycznie, ale trudno odmówić mu zaangażowania w sprawy, które uważa za ważne. Działa publicznie, bierze odpowiedzialność za swoje poglądy i nie chowa się za anonimowością. Warto oceniać ludzi całościowo, a nie tylko przez pryzmat sporów politycznych. A ci, którzy tak zaciekle mu się sprzeciwiają, sami nie powinni rościć sobie prawa do reprezentowania całego społeczeństwa, bo demokracja polega na pluralizmie poglądów i wzajemnym szacunku.