Schronisko młodzieżowe w Legnicy rozpaliło na nadzwyczajnej sesji legnickiej Rady Miejskiej w dniu 28 sierpnia niemało emocji. Były złośliwości, były pogróżki, były zdumiewające wyznania i dziwaczne wspomnienia, był i ironizujący chłód.
Tak wiele tylko z powodu noclegowni, którą włodarz Legnicy postanowił zamknąć, a radni opozycyjni uratować (tego słowa użyła jedna z radnych KO podczas sesji). Ot, kontrowersja.
Rozwiązanie dużo bardziej poważnego problemu podjęto ledwo kilka dni wcześniej w Jaworze.
I w mocno innej atmosferze.
Rada Jawora …
…miała kłopot, czy pod wpływem uwag urzędników z Wrocławia wycofać uchwałę przeciw migracji, co miałoby jakoby ratować jakieś unijne pieniądze, na które czeka Jawor, czy też – nie wycofywać się z antyimigranckich postanowień podjętych jednogłośnie przez Radę kilka miesięcy temu i zaryzykować utratę finansów, na które się tam liczy.
Wyraźnie widoczna jest przy porównaniu tych dwu sesji także różnica w zachowaniu włodarzy obu miast.
Włodarz Jawora w tej trudnej kwestii milczał i nie usiłował wpływać na decyzję radnych. Wypowiadali się jaworscy rajcowie, członkowie prezydium, obywatele, posłanka Elżbieta Witek.
Owszem, było napięcie i miejscami emocjonalna argumentacja, ale nikt w jaworskim ratuszu nikogo nie usiłował zastraszać, nikomu nie zatykano ust, nie odbierano głosu, nie nawoływano o opanowanie nerwów, a czas wypowiedzi każdego mówcy był nielimitowany.
Różnice wagi…
…sprawy oraz reakcji włodarzy miast na rozwój sytuacji w związku z tymi sprawami wydają się warte podkreślenia.
Nie pierwszy bowiem raz na sali obrad Rady Miejskiej włodarz podnosi głos i wbrew apelom prowadzącej sesję o zachowanie spokoju ani nie ustaje w perorowaniu, ani nie usiłuje nawet powściągać niepotrzebnych nerwów. Nie pierwszy też raz padają jego słowa, które można odebrać jako próby zastraszania, gdy zapowiada użycie sądu do zdyscyplinowania uczestników sesji. Oczywiście opozycyjnych.
Nie pierwszy raz również ustanawia się włodarz grodu nad Kaczawą arbitrem stylu i komentuje wypowiedzi radnych wydając dalekie od elegancji i z pewnością nieadekwatne oraz, bardzo delikatnie mówiąc – mocno uproszczone opinie. O jawnej napastliwości takich wystąpień można się samodzielnie przekonać oglądając archiwalne relacje z sesji.
Taka władza żadnemu włodarzowi nie zostaje udzielona wraz z wyborem na stanowisko.
Tak się zdaje.
Proporcje…
…w podziale foteli radnych w Legnicy są oczywiście nadzwyczaj korzystne dla PO.
Nie ma takiej możliwości, żeby Platforma Obywatelska w Legnicy przegrała jakiekolwiek głosowanie w obecnym układzie. Na wszelkie obiekcje, uwagi i sprzeciwy opozycji z PiS radni PO mogą spoglądać pobłażliwie, z uśmiechem i niezagrożenie przeprowadzać najbardziej śmiałe uchwały. Nawet o uznaniu płaskości Ziemi za prawdę. Bezpieczeństwo ich rządu w Legnicy jest zagwarantowane na całe pięć lat (na razie). Skąd więc ten widoczny brak opanowania, osobiste wycieczki pod adresem radnych, demonstracje przewagi, cała ta nerwica, która przyjmuje, zdaje się, postać próby kneblowania oponentów?
Skąd? Nie wolno już mieć wątpliwości i używać (pomyśleć) słowa „nie”?
Podobnie było, gdy formułowano obiekcje w związku z powołaniem zastępcy prezydenta. Wówczas również dało się słyszeć coś o sądzie.
Goszczący w Legnicy…
…na zaproszenie Jacka Głomba profesor Adam Bodnar posługiwał się jeszcze jako RPO pojęciami konkurencyjny autorytaryzm i efekt mrożący, które wydają się nie tak bardzo odległe od praktyk dających się zaobserwować podczas sesji Rady Miejskiej Legnicy.
A jak czytamy właśnie w Filarach biznesu w mazowieckiej gminie Jasieniec doszło do sytuacji opisanej skrótem SLAPP (można to pozostawić ciekawym do samodzielnego rozpoznania), co jest podniesieniem poprzeczki nieco wyżej ponad sytuacje dające się obserwować podczas sesji w Legnicy. Dość, że obecny RPO stwierdził, iż sytuacja w Jasieńcu może być odczytywana jako stwarzająca podstawę do działań ograniczających konstytucyjną wolność wypowiedzi.
Jasieniec więc może nie tak całkiem, ale za to Jawor mógłby być przykładem dla Legnicy – nie tylko dlatego, że podjęto tam uchwałę, jak wielokrotnie zaznaczano – jedyną na Dolnym Śląsku, ale głównie jako wzór taktu, mimo zasadniczych różnic w dyskusji, otwartości na argumenty, a także rzeczowego prowadzenia debaty.
Szyderczy zaś ton, jaki przyjął w sprawozdaniu z tamtego jaworskiego zdarzenia postempowy, więc niechętny antyimigranckim tematom redaktor tulegnickiego portalu świadczy chyba o dotkliwym zwichnięciu zmysłu smaku. Widać silnie ciąży propagandowa obsługa zwycięzców ostatnich wyborów samorządowych.
I jeszcze, na koniec – nazwanie krucyfiksu artefaktem (cytat za lca.pl) – w związku uwagami o braku krzyża na ścianie po odświeżeniu sali obrad – ma, jak się zdaje – wspólny z powyższym mianownik. Czy to spłynęło z wyżyn Campus Polska wraz z pomysłem na opiłowywanie?
Jaki pan, widać – taki kram.
Dla zainteresowanych – przypadek z Jasieńca tutaj:
O.Bywatel































