…nie zawsze lubiły z różnych powodów. Już choćby nazwa obszaru, na którym działa jedna z obecnie największych polskich firm – LGOM, czytana jest raczej jako Legnicki-Głogowski Okręg Miedziowy niż Lubińsko-Głogowski Okręg Miedziowy, choć i taka nazwa istnieje. Ta utworzona w 1962 roku, niejako oficjalnie pomijająca Lubin, dzisiaj wydaje się pomyłką.
Innych powodów dostarcza sport, czyli relacje Miedzi Legnica i Zagłębia Lubin. Wieloletnia kosa między kibicami obu drużyn podnosi napięcia na innym polu niż przemysł ciężki.
Dalej jest stara już kwestia nacisków i zakulisowych gier, które prowadzone były w 1975 roku podczas reformy administracyjnej i ustalania siedziby stolicy województwa, która ostatecznie znalazła miejsce w Legnicy. Czynnik radziecki miał niemałe znaczenie w tym wyborze, co Legnicę stawiało w, powiedzmy – dość niezręcznej sytuacji.
W Lubinie…
…też nie powstał jakiś żałosny pomnik wdzięczności i z tego powodu Lubin mógł z politowaniem spoglądać na włodarzy Legnicy. I spoglądał.
Warto wspomnieć jeden epizod szczególny – z roku 2013.
W Legnicy wówczas dział się wymyślony w teatrze praznik dialogu nazwany przez obecnego dziennikarza-emeryta, wówczas na etacie przyteatralnego redaktora gazety teatralnej – 20 lat po.
O tym wydarzeniu dyrektor THM Jacek Głomb zameldował z samej Moskwy, gdzie urządzono mu konferencję prasową w siedzibie Rossijskoj Gaziety.
I w Legnicy zagotowało się.
Głównie działał teatr…
…który sprosił ruskich na pogaduchy w SP10, grupy rekonstrukcyjne przeprowadzily strzelaninę w Parku, aby pokazać jak sołdaty faszystowską gadzinę przepędzały i dobijały, w teatrze samym politologom i historykom sympozjon urządzono w celu, żeby ustalić, czy wrócą, czy nie wrócą, a na koniec dla zwykłego człowieka zagrał ansambl Leningrad.
Ruska awangarda. Której lider Sznurow po napaści na Ukrainę okazał się ruskim do szpiku kości.
I najazd pochwalał, popierał i do łez niektórych w Polsce amatorów swoich i wielbicieli doprowadził tym wsparciem Władimira Władimirowicza.
Telewizje latały po mieście, i ogólnopolskie, i lokalne, pomnika pilnował policjant, żeby przykrość jaka się gościom nie stała, a piewców i wyznawców tak zwanej radzieckiej Legnicy można było zobaczyć w dużych ilościach w różnych miejscach miasta, jak oprowadzali przybyszy z FR po Legnicy.
Jednym słowem zrobił się w mieście ruch, jak rzadko.
Spoglądać…
…na wszystko musiał Lubin z jakimiś uczuciami – może rozbawieniem, może politowaniem. W czasie bowiem, gdy w głowach legnickich amatorów diałoga dojrzewał pomysł 20 lat po, w Lubinie kiełkowała myśl urządzenia Parku Leśnego. Przeciwstawne bieguny.
Kiedy przyszedł praznik, prezydent Legnicy w imprezach ułożonych w THM nie bardzo uczestniczył, gdyż z dyrektorem teatru nie bardzo wówczas stroił, a poza tym imprezy były niekoniecznie miejskie z braku kasy. Tę dyrektorowi teatru zapewniały inne źródła.
Warto poszukać, jakie. Wiem, ale nie powiem, domyślić się nietrudno.
Patrząc więc na to legnickie świętowanie postanowił prezydent Lubina – jak pogłoska mówi, choć mocno prawdopodobna – skomentować rzecz. W jedynym miejscu Legnicy widocznym z okien Ratusza skierowanych w stronę ulicy Wjazdowej, na banerze umieszczonym na ścianie kamienicy zawisł baner.
Cały czerwony…
…jak czerwonoarmijska flaga był i w rogu górnym złotawymi literami napis złożony miał: 20 лет – tak, że zlewał się z oddalenia jakby w złoty punkt – gwiazdę, co czerwoną płaszczyznę tym bardziej do ruskiego sztandaru upodobniało.
Po przekątnej zaś, już po naszemu od wielokropka pytanie postawiono : … brakuje Ci?
Szyderstwo oczywiste. Siara i śmiech.
To maniakalne i kurczowe trzymanie się rzekomej wdzięczności i wydumanego braterstwa, zasłanianie jakimś tajnym paragrafem w umowie o ochronie miejsc upamiętnień, wypychanie do pierwszego szeregu sierżanta z Uniejowic, urządzanie tropienia czerwonej gwiazdy i śladów juchtowych kamaszy, płacze nad pomnikiem albo inne jeszcze artystyczno-kulturalne imprezy dowodzące jakoby się legniczanie z sołdatami zżyli i tak dalej – na czym usiłowano budować legnicką tożsamość z ruską podszewką – wszystko to razem celnie obśmiał ten jeden baner z Wjazdowej.
Gadają dobrze poinformowani, że to jednorazowy obstalunek z lubińskiego magistratu był.
Jak naprawdę było, nikt nie potwierdzi – tajemnica handlowa.
Adam Kowalczyk






























