SEN – Madame Gruchsztajn… Referendum

3
1258
Czegoś podobnego jeszcze nie było w podwórkowej „społeczności” na jednej z posesji w centrum Legnicy.

Dość liczna jest ta zorganizowana ferajna, trzymają się razem i pilnują swoich interesów. Kim są, ano pora ich przedstawić. Najliczniejsza grupa to gołębie, trudno to towarzystwo policzyć, bo wiecznie zajęte oblatywaniem, obsrywaniem i jedzeniem, wręcz pożeraniem tego co znajdą, co dostaną jako zrzuty z okien, tak jak kiedyś w Berlinie Zachodnim na Tempelhof tyle, że z samolotów amerykańskich. Obecnie jest ich kilkaset, następnie chyba szpaki i kawki, kilkadziesiąt nie wspomnę o wróblach. Następna grupa to już kasta – naliczyłem 8 kotów, dwa  kundle, jakieś  szczury i pojedyncze, niezrzeszone myszy. Oczywiście jest też przywódca, duży, zwinny i szybki kundel koloru czarnego,  RYSIK.
W nocy…
…coś walnęło za oknem, jakiś szum, księżyc i okoliczne lampy rozświetlały skwerek z fontanną a Jan Paweł II zeskoczył, o dziwo bez problemu z cokołu, przeszedł się wokół katedry następnie deptakiem mijając knajpę i bar, zatrzymał się pod balkonami, ale widocznie wszystkie monitoringi poszły spać…wrócił więc na skwerek, coś tam powiedział po włosku i na powrót wstąpił na cokół, znieruchomiał.
W tym to momencie okoliczne wszystko co żyje sfrunęło, przybiegło i trawniki, ścieżki zapełniły się społecznością zamieszkującą w ścisłym  centrum Legnicy. W ostatniej chwili przybiegła tłusta Świnia. Ta była wyjątkowa wzbudzając respekt, nawet w groźnym kundlu o imieniu Rysik. Biegła mijając szpalery zgromadzonych, a ja zdziwiłem się mocno ponieważ miała założone dość seksowne stringi opinające szerokie, mięsiste pośladki. To chyba ważna figura pomyślałem, skoro zapadła nagle cisza. W tej chwili  Rysik odezwał się pierwszy.
– Witamy panią przewodniczącą naszego zgromadzenia.  Chwile trwały owacje, które przerwała Świnia.
– Cisza, ja teraz mówię! Wracam prosto z kina Helios, dlatego mam zadyszkę. Musimy dzisiaj porozmawiać poważnie o zagrożeniach, jakich dużo przybyło w ostatnim czasie. Zgłaszać  postulaty do mnie, będę udzielała głosu.
Gołębie wysłały swoją przedstawicielkę o imieniu  Gruchsztajn, najpiękniejszą i najbardziej zasłużoną, która wysiedziała aż 55 piskląt, wszystkie od razu zostały wcielone do grupy szybkiego reagowania i działania w systemie  obrony terytorium podwórka przy promenadzie NMP 1.
Jest bardzo źle…
…proszę zgromadzenia, od kilku miesięcy „człowieki” wyrzucają nasze gniazda, zabierają jajka, zwłaszcza ich samce, po co im nasze jajka?
– Zapewne nie mają swoich – wcięła się w wypowiedz Świnia – są bez jaj…
– Ale to nie wszystko – kontynuuje Gruchsztajn – oni zapraszają na nasze terytorium obcych, z innych terenów, nawet z zagranicy. Wczoraj w moim gnieździe znalazłam obce jajco!
– To na pewno ta kukułka z parku, mieszka u Witelona a przynosi już trzeci rok –  wtrącił ktoś z tłumu gołębi.
W ciżbie rozpoczęła się dyskusja i wrzawa: deportować ją z parku na Antarktyde.
– CISZA! – warknął Rysik, miał posłuch, wszyscy się go bali, nawet Świnia w pewnym momencie zawachała się czy mówić dalej. – Coś z tym zrobimy, udzielam głosu przedstawicielce mysz i szczurów.
Wbiegło cos na podium, nie mogłem rozpoznać, no tak to szczur z piwnicy pod Barem w rynku, chyba Bidulczak się nazywa.
– Od pół roku głodujemy, dają nam tylko trutkę a najlepsze żarcie wynoszą na ten olbrzyyyyyymiii śmietnik u gołębiej nacji…Tam jest dopiero raj, „człowieki” to głupia nacja, przecież tych kartonów można by pomieścić trzy razy więcej w kontenerze, gdyby je składali na płasko, rozrywali, to normalnie leniwce.
– Ty, ty tam nie obrażaj leniwców, są bardzo mądre i mieszkają na drzewach, chyba w Afryce – wtrącił się jakiś kot z tłumu…
– Jedzenie to nie problem – ciągnął dalej Bidulczak – my nie możemy spać, do wczesnego rana jest głośno.
– Nie narzekaj, jest wesoło odezwał się Rysik.
– Głos mają koty – wysłać mi tu kogoś, zagrzmiała przewodnicząca.
Przybiegł Miciura, reprezentant dużej formacji kociej ze ścisłego centrum.
– Jak to jest proszę wysokiego zgromadzenia – obiecano nam budki mieszkalne kilka lat wstecz a mieszkamy część w parku w dziupli, ja pod mostem na Kartuskiej, tylko nasz Pipek ma luks, mieszka z „człowiekami” ma wszystko, balkon do dyspozycji, nawet sracz ma. To niesprawiedliwe!
– No właśnie niesprawiedliwe – zamiałczały pozostali w tłumie.
– Cisza! – przerwała dyskusje Świnia. – Oni, człowieki organizują wybory. Tam jest jeszcze głośniej. My róbmy swoje, niech każdy obserwuje kto jest dobry a kto zły.
Gołębie z terytorialnej mają za zadanie obsrywać samochody i nawet człowieka, który nie pójdzie na te wybory. Oni robią nawet referendum zagadał Rysik, nie chcą przyjmować obcych, chyba, że obcy kupi sobie pobyt…
– Mam pomysła –  krzyknęła z tłumu Funia, „dziewica po kastracji” – otworzymy biuro i będziemy przyjmować za opłatą do nas wszystkich jak leci, na przykład z Tarninowa, Zakaczawia.
– Zdurniałaś – warknął Rysik – kto ci się będzie  pchał do nas z Tarninowa, z Zakaczawia.
– STOP! – przerwała Świnia – odwołuje referendum, poczekajmy na to co oni wymyślą. Może do weterynarza dostaniemy się z biegu a nie dwa lata  po śmierci.
– Ooo tak, tak  – zabrała głos Gruchsztejn – ja już jak zniosłam i wysiedziałam 30 jajek to myślałam, że zwariuje z bachorami, chciałam do psychiatry albo tylko do psychologa… termin zamówie teraz to ósme pokolenie będzie miało miejsce w kolejce.
Dwa miesiące później, październik 2023…
Mocno się zdziwiłem bo te dwa miesiące minęły w mgnieniu oka. Przyleciała z zagranicy województwa sroka, spotkała się z kukułką a do tego usiadły sobie na poręczy mojego balkonu i zaczęły rozmowę. Niewiele zdążyły pogadać.  Z piątego piętra sfrunęła papuga, nasz miejscowy monitoring i tuba wiadomości… Bardzo była teraz potrzebna bo znikło z anteny TVP INFO, nie ma Teleekspresu i w ogóle jakieś nowe figury zaczęły nadawać w telewizjach publicznych, bo w tych komercyjnych bez zmian.
– Wiecie co, odezwała się papuga, słyszałam, ze człowieki będą dawać jakieś 800 plus na dzieci, o jasna cholera przekleła kukułka a ja tyle jajec porozdawałam wszystkim nawet myszom do gniazda jedno podrzuciłam, tyle kasy szlag trafił!
– Oj tam, przestań się zamartwiać – wcięła się do rozmowy sroka – oni tylko obiecują, ja tam wole sama sobie zabrać co mi się należy, wczoraj leżał na stoliku na tym balkonie piękny, błyszczący złoty ząb.
– Wiem czyj  – przerwała papuga –  muchy bzyczały, że stara ich naczelniczka lecąc na te poręcz na której siedzimy i wybiła sobie cztery zęby, czyli jeden ty sroko znalazłaś i podprowadziłaś, a to masz sokole oko.
W tym momencie sroka omal nie zemdlała ze strachu słysząc słowo sokół. Za chwilę podsumowała.
– Ten ząb był taki malutki, że omal go nie połknęłam, ale mam pomysła, zrobię sobie z niego piercing w powiece po  prawej stronie. Podsłuchałam ponadto, że ich Sejm wybrał z naszego miasta kogoś na bardzo wysoka funkcję urzędową, będzie naczelnikiem wszystkich sądów.
O jasna…
…ciasna, zaklęła sroka – to mnie za ten ząb zamkną i osądzą?
– Nie martw się, człowieki bardzo nie lubią much, a ta stara gryzła naprawdę i cale jej towarzystwo okupowało ten duży śmietnik z tylu restauracji i baru, wyobraźcie sobie, że powybierały najlepsze miejsca w kontenerach i rządzą tam razem z gołębicami…
– To po co one tam te gołębice przylatują, przecież  jest 800 plus, – ty durna kukułko, przecież te plusy dostają malutkie człowieki. Wyobraź sobie ile kasy by dostawała ta Gruchsztejn za 55 dzieciaków, które wysiedziała.
W tej chwili odezwał się katedralny dzwon wybijając 3-cią w nocy. Przetarłem oczy, a gdzie się to wszystko rozeszło? – ech jedno piwko za dużo na tym balkonie.
Luśka jeszcze nie wróciła z baletów panieńskich w SKY LIGHT w Gwarnej.
Bolesław Bednarz-Woyda

3 Komentarze

  1. No,no…
    autor jak czytam pozazdrościł Konopnickiej i postanowił zrobić Jej konkurencję?!😉 Jak zwykle lekkie pióro i bagaż humoru to to,po czym rozpoznamy autora Bolesława,który potrafi rozbudzić wyobraźnię, ale i wywołać uśmiech na twarzy! 😁👍

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię