DNI LEGNICY 2025 przejdą do historii wydarzeń kulturalnych miasta i jego mieszkańców.
Było grubo.
Wielotysięczne tłumy na Polanie Angielskiej odnotowałem w sobotę 28.06.25. Mimo złożonej sytuacji z moim zdrowiem poszedłem do parku.

Powietrze wypełnione wilgocią podzwrotnikową, jest duszno i parno. Dochodzi godzina dwudziesta.
Za chwilę wystąpi znany polski raper SMOLASTY, moim zdaniem typowy chałturnik, jest drogi i pracuje jak automat, koncert za koncertem. Czasem a nawet często potrafi odwołać występ z rożnych tam przyczyn niezależnych. Dzisiaj przyjechał, z kilkuminutowym opóźnieniem rozgrzał małolatki, których pisk i entuzjazm słyszałem już dość daleko od sceny. No nie powiem jestem trochę złośliwy i zazdrosny. Jedyny pisk w mojej obecności usłyszałem też na „angielskiej”, to nie było uwielbieniem na widok Bolesława lecz przypadkowe nadepnięcie na stopę nastolatki…
SMOLASTY zgarnął słuszną i należną kasę chałturalną, zakończył, ale dzisiaj to były ciężko zarobione złotówki, właśnie przez ten amazoński, wietnamski Mekongowy klimat.
O godzinie 21:30 na scenie legenda polskiej estrady WILKI. Gdy śpiewał a w zasadzie rapował SMOLASTY, do parku nadciągały dalsze rzesze legniczan. W roku 2002 zespół WILKI wyprodukował przebój, którego słowa, tekst znają pokolenia.
„BAŚKA” zgarnęła wszystkie nagrody festiwalowe, więc nie dziwię się, że jak polana angielska długa i szeroka zaśpiewano wraz z Robertem Gawlińskim – „Baśka miała fajny biust”.
Podobnie głośno śpiewają kibice MIEDZI LEGNICA po wygranym meczu. Działo się również w LUNAPARKU braci Czechów.

To specjaliści od tego rodzaju rozrywki. Miałem ogromną ochotę poszybować urządzeniem APOLLO 13 w kosmos, to znaczy wzbić się na wysokość chyba 35 metrów i obejrzeć z lotu Bolesława wszystko co na dole, nie poszybowałem, dwa powody biletu za jazdę 50 PLN nie mogłem kupić płacąc kartą i drugi powód nie założyłem w domu pampersów…

IMPREZOWE LATO miało miejsce dzisiaj również w Lubinie, prosto stamtąd dotarł do Legnicy zespół WILKI i grupka moich znajomych z Lubina, ponieważ na ogrodzony teren dla publiczności nie mogli wnieść ze sobą jakichś tam napojów bezalkoholowych. Nie poddali się rewizji. Ja bym się poddał i oddał w ręce młodej kontrolerki.
Bolesław Bednarz-Woyda































