O demokracji ponownie

0
283

Nie zgadzam się z decyzją naczelnego Gazety Piastowskiej, według której zniknęły z portalu teksty powstałe w czasie kampanii wyborczej, w szczególności drugiej tury wyborów prezydenckich w Legnicy. Ten zwłaszcza o demokracji, wówczas aktualny, a obecnie, po wyłonieniu Komisji Rady Miejskiej oraz zastępców Prezydenta – w szczególności.

Co tam było takiego? Powtórzmy kilka kawałków tamtego tekstu z kilkoma dodatkami.

Chodzi o tę definicję demokracji, która wyłoniła się dosyć już dawno w rejonach okołoteatralnych głoszącą, że jest to sprawowanie władzy w imieniu mniejszości.

Nie, że demokracja to rządy ludu (δήμος) czy większości, lecz – w imieniu mniejszości.

Ten pogląd wygłaszany był podczas spotkań w Kawiarence obywatelskiej, gdy jeszcze istniała, kilkakrotnie, a także wyeksponowany został bardzo sugestywnie w spektaklu zatytułowanym J _ d_ _ _ _e Zapominanie.

Ważne jest, zdaje się, że głoszono tę koncepcję, gdy władzę prezydenta w mieście sprawował Tadeusz Krzakowski i teatr miał z tego tytułu poważny problem finansowy, zaś w Warszawie urzędował premier, z którego polityką każdego prawie resortu dyrektor teatru legnickiego nie stroił zupełnie (był w mniejszości, mówiąc pospolicie).

Prawie, bo ministra Glińskiego kilkakrotnie wspominano tu w teatrze z powodu kilku scenicznych zdarzeń i nikt nie buczał tak jak w stolicy, choć i od oklasków również powstrzymywano się. Bez wysiłku zresztą.

Tak że tamta…

…opresyjna sytuacja teatru okazała się twórcza i stała się okazją do życzeniowej redefinicji demokracji. Redefinicji, która miałaby skłonić, zwłaszcza władze Legnicy, do większej łaskawości dla teatru w szczególności.

Nieskuteczne to było, jak wiadomo.

Teraz mogłoby pojawić się interesujące pytanie: czy Platforma Obywatelska w osobach wybranych czternastu radnych plus Prezydent i wiceprezydent (słownie: szesnastu) identyfikuje się z tym powyżej zacytowanym rozumieniem demokracji?

To przecież właśnie ich środowisko wytworzyło taką definicję demokracji właśnie.

Wytworzyło, promowało, eksponowało – wymachiwało na wszystkie strony miasta.

Czy będzie dla tych radnych nich wiążąca?

Zwłaszcza…

…dla gospodyni Kawiarenek, która demokracją tak pojmowaną zajmowała się programowo. I która do Rady Miejskiej weszła. I została w ostatnich dniach wiceszefową Komisji kultury, edukacji i oświaty (czy w innej kolejności).

Czy wniesie więc tam takie właśnie rozumienie demokracji. Zdaje się – bliskie jej?

I czy wynik wyborów i nominacji w Ratuszu przełoży się na baczniejsze, głębsze wsłuchiwanie się w głos zdominowanej mniejszości, aby tym lepiej, z większą troską wykonywać władzę w jej imieniu?

Co to w ogóle znaczy rządy w imieniu mniejszości (brzydko pachnie okupacją) – nie wiadomo, ale byłoby to ważne i ciekawe, jak należałoby rozumieć to zastanawiające stwierdzenie: Demokracja to sprawowanie władzy w imieniu mniejszości.

Czy nie zachodzi obawa, że w razie niepowodzenia rządzącej większości usłyszymy, że mniejszość tak sobie życzyła?

Jak poprzednia mniejszość, która stała się właśnie większością, zechce w rządzeniu stosować to (poprzednie) swoje rozumienie demokracji?

Kiedy więc…

…oglądaliśmy kolejne decyzje podejmowane podczas pierwszej sesji nowej Rady Miejskiej, widzieliśmy szarżę większości na pustawe szańce mniejszości. W efekcie – z siedmiu komisji Rady Miejskiej władzę sześciu wzięli radni Platformy Obywatelskiej.

Można by, bawiąc się trochę Pchłą szachrajką skomentować powstały właśnie stan rzeczy.

Wszystko mają – i w większości,

w ręce klaszczą aż z radości:

Prezydenta, zastępcową

i komisji szefów sześć,

więc Platforma jako większość

pięć lat mniejszość będzie jeść.

Przy okazji – pewnych gości

żółć zalewa już z zazdrości,

bo w Ratuszu po lewicy

nie zostało nic w Legnicy.

Nic, a nic.

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię