Normalny dzień, upalny czwartek 30.07.26. Wracam z okolic legnickiego parku miejskiego.
Tuz przed przejściem dla pieszych w kierunku ulicy Młynarskiej kilka osób ratuje starszego mężczyznę leżącego na chodniku.
Wiem już, że karetka w drodze, tymczasem trwa wstępna akcja ratunkowa, którą prowadzi Karolina. Uciskając intensywnie klatkę piersiową reanimuje starszego Pana. Druga z kobiet, trzymając rękę chorego informuje, że ręka jest zimna, brak krążenia. Sytuacja jest bardzo poważna i dramatyczna. Karolina reanimując mówi do chorego „wracaj, wracaj”…
Ja tymczasem wypatruję pogotowia ratunkowego. Jest już na ulicy Witelona, słyszę sygnał. Macham rękoma, widzą nas, podjeżdżają.
Zaczyna się dalsza część akcji ratunkowej. Reanimację przejmują medycy. Jest sprzęt. Spieszyłem na termin u lekarza, zdążyłem zapytać reanimatorkę o imię i o szczegóły zdarzenia – Starszy Pan upadł, Karolina zareagowała natychmiast, podbiegła na ratunek.
Cieszy bardzo, że w społeczności jest jeszcze odruch ludzkich uczuć wobec powszechnie panującej znieczulicy. Brawo Karolinko, należysz do elitarnej grupy osób, których tak mało jest w społeczeństwie.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie.
Bolesław Bednarz-Woyda
































