Potrzebujemy historii nie po to, by nam powiedziała, co się zdarzyło lub wytłumaczyła przeszłość, potrzebujemy przeszłość ożywić, aby wyjaśniła nam przyszłość i uczyniła ją możliwą.
A.Bloom
Szkoła Podstawowa Nr 10 imienia Zofii Kossak w Legnicy w tym roku świętuje siedemdziesiąt lat działalności. Jubileuszowe wydawnictwo, które na tę okoliczność właśnie się dopina, przypomni początki placówki przypadające na rok 1956. To zaledwie 11 lat od podpisania kapitulacji hitlerowskich Niemiec, co według niektórych, wcale nie oznaczało zupełnego i całkowitego zakończenia II wojny światowej.
Dziesiątka ma więc długą historię i przy tym dość burzliwą, co nie jest wcale wiadome powszechnie, dlatego zanim zabrzmią mowy, pieśni i oklaski, wzbudzą się wzruszenia i popłyną (na pewno!) łzy, zajrzyjmy w zapiski byłych pracowników szkoły.
Wspomniana rocznicowa publikacja zawiera stwierdzenie:
Dziesiątka nie była grzeczna
Co to oznacza? Kłopoty. Kłopoty powstające dlatego, że pierwsza kadra zarówno kierownicza jak i pedagogiczna tej szkoły to ludzie, którzy przeżyli niejednokrotnie napaść III Rzeszy w 1939 roku, napaść Sowietów 17. września, okupację oraz doświadczyli dobrodziejstw wyzwolenia i zaprowadzania przez wyzwolicieli oraz rodzimych komunistycznych zdrajców nowych powojennych porządków na odzyskanych ziemiach Dolnego Śląska.
Ludzie doświadczeni i zahartowani wieloletnim kłopotów pokonywaniem.
Najwcześniejszych…
…przykładów kłopotliwości Dziesiątki dostarczył w swoich wspomnieniach Stanisław Kowalczyk – dyrektor szkoły urzędujący w latach 1974 -1982.
Rozalia Szukis – pierwszy szef i organizator szkoły, repatriantka z Wilna, przepracowała na stanowisku kierowniczym tylko pięć lat. Została zwolniona w 1961 roku, gdy władze, raczej partyjne niż miejskie lub oświatowe – wytropiły jej córkę w liceum wrocławskich Urszulanek.
Stanisław Kowalczyk nie miał złudzeń, że był tego zwolnienia powód ważniejszy.
Napisał we wspomnieniach: Władze partyjne nie mogły strawić, że liczące 30 osób grono pedagogiczne nie posiada podstawowej organizacji partyjnej. To oznaczało, wyjaśnijmy młodszym czytelnikom Piastowskiej, że przewodnia siła narodu–PZPR, nie miała w Dziesiątce swojego nadzorcy, który by miał wgląd (i wpływ) w działania szkoły i był równocześnie urzędowym donosicielem w Komitecie.
Zanim Stanisław Kowalczyk zaczął samodzielnie dyrektorować w Dziesiątce, sam wyprodukował kolejny w tej opowieści kłopot.
Zamarzyło mu się…
…bowiem harcerstwo, którego wzór zobaczył w Szarych Szeregach – harcerzach powstańczej Warszawy. Było już dawno po tym, jak Jacek Kuroń propagował w swoim Kręgu Walterowskim ideały od skautingu skrajnie różne, oparte na ideach Makarenki i modelu sowieckiej pedagogiki. Ale Dzieci Walczącej Warszawy jako imię szczepu harcerskiego w Dziesiątce musiały mocno poruszyć partyjne władze nadzorujące oświatę w Legnicy.
Tym bardziej pozostawało to w dysonansie z linią, że legnicki Hufiec ZHP nosił imię Bohaterów KBW. Cóż za zgrzyt!
Kiedy więc 1 czerwca 1979 roku miała odbyć się uroczystość wręczenia sztandaru i nadania szczepowi imienia, władze nakazały odwołanie uroczystości. Stanisław Kowalczyk wówczas miał powiedzieć: Uroczystość się odbędzie, nawet gdybym jutro nie miał być dyrektorem.
Zapewne zostało to w Komitecie PZPR mocno zapamiętane, gdyż już w 1982 roku został zwolniony z funkcji, jak wspominał: przez komendanta wojennego majora Śwista z uzasadnieniem inspektora Oświaty Aleksandra Matuczewskiego: nierealizowanie ustawy o świeckości nauczania- w szkole zostały zawieszone krzyże.
Komendanta Wojennego – tak, trwał już stan wojenny zaprowadzony przez ludzi honoru – generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka.
Kolejne dziesiątkowe kłopoty…
…wynikające z niegrzeczności przypadły na czas dyrektorowania Marty Chmielewskiej. Najpierw był rok 1986 i wybór patrona szkoły.
Jak w ogóle doszło do tego, że Zofia Kossak, pisarka katolicka, gorąca antykomunistka, oficjalnie odmawiająca w 1966 roku władzom PRL przyjęcia Nagrody Państwowej I Stopnia (to z powodu aresztowania przez prlowskich komunistów pielgrzymującego wówczas po Polsce wizerunku Częstochowskiej) została patronem szkoły?
W socjalistycznym państwie?
W mieście, które do dzisiaj jeszcze niektórzy legniczanie chętnie nazywają – o zgrozo! – Małą Moskwą?
Zofia Kossak…
…miała do tego poważną konkurencję w postaciach Konstantego Rokossowskiego – sowieckiego sołdata udającego Polaka. Antoniego Galińskiego – I sekretarza PZPR z lat sześćdziesiątych. I towarzysza Wiesława, pepeerowskiego cyngla – Władysława Gomułkę. Pierwszego sekretarza KC PZPR, którego portrety walały się jeszcze w piwnicach szkoły.
Jednak się udało dzięki wsparciu TPN – zacnej organizacji, która dzisiaj chyba dożywa w Legnicy swoich ostatnich chwil. Jaką miał siłę przekonywania pan Antoni Bojakowski mimo wszystko?
13 września 1986 roku Zofia Kossak oficjalnie została patronką SP10 w Legnicy.
Uczestniczący w wydarzeniu wnuk Zofii Kossak, wówczas pracownik UJ w Krakowie, Franciszek Rosset wspominał: Jeszcze w ostatnich dniach przed uroczystością docierały do niej (dyr. Marty Chmielewskiej – przyp. aut.) różne pogróżki, ale nic to nie zmieniło w przewidzianym programie.
Z pewnością jednak towarzysze w miejskim komitecie długo nie mogli tego zapomnieć.
Odgryźli się dwa lata później, kiedy szkoła przyjmowała sztandar.
Komisaryczny kurator…
…oświaty i wychowania pułkownik Edward Nowak przed uroczystością zażądał od dyrekcji szkoły okazania pozwolenia na przyjazd zagranicznych gości. Byli nimi obecni podczas nadawania imienia szkole pani Anna Rosset-Bugnon – córka Zofii Kossak oraz, ponownie, Franciszek Rosset – przybyli ze Szwajcarii. Bardzo zagraniczni goście.
I podobnie, jak wcześniej ze St. Kowalczykiem, dzielny wojskowy zagroził dymisją dyrektorce, a uroczystość odwołał (skąd my znamy takie odwoływanie?). Jednak i tym razem dyrekcja szkoły dała radę kłopotowi – postawiła się panu żołnierzowi i uroczystość w obecności zagranicznych gości odbyła się.
Nikt nie stracił stanowiska, a szkoła zyskała ufundowany przez Komitet Rodzicielski piękny sztandar towarzyszący do dzisiaj wszystkim państwowym, miejskim oraz szkolnym uroczystościom.
Franciszek Rosset…
…obecnie profesor Uniwersytetu w Lozannie i prezes Fundacji Kościelskich nazwał opisane fakty sprzed lat wprost: szykany.
A wspomnienie tamtych zdarzeń zakończył tak: Co do mnie, mój staż w Szkole nr 10 im. Zofii Kossak w Legnicy trwał w sumie tylko dwa dni, dwa piękne dni, podczas których jednak wiele się nauczyłem.
Cóż to była za lekcja?
Szkoła Podstawowa Nr 10 im. Zofii Kossak w Legnicy ma w genotypie, jak dowodzi jej długa historia – wytrwałość, jasność w wyborze celów i konsekwencję. Takie stwierdzenie może wydać się trochę odklejonym, więc gdyby nieco je skorygować, trzeba by napisać, że szczęściem tej placówki było przez siedemdziesiąt lat jej działalności to, że przewodzili jej głównie ludzie z charakterem.
Nie urzędnicy…
…pilnujący doraźnych częstokroć przepisów dyktowanych przez nierzadko przypadkowych przełożonych zupełnie bez pojęcia o szkole, ale ludzie z pasją, wyobraźnią, odwagą, zdecydowanie biorący odpowiedzialność za przyszłość dzieci.
Za przyszłość, po prostu.
Ludzie, którzy dają radę. Nie poddają się kłopotom.
25. i 26. września Szkoła Podstawowa nr 10 im. Zofii Kossak w Legnicy będzie świętowała swoje siedemdziesięciolecie.
Zaproszeni są związani ze szkołą byli pracownicy, uczniowie i ich rodzice, rodzice, którzy byli uczniami i posyłają do Dziesiątki swoje dzieciaki.
Wszyscy i każdy. Dziesiątka zaprasza.
Adam Kowalczyk






























