Honory i pamięć

2
369

Stwierdzenie, które można wyczytać w tutejszym tekście (https://www.gazetapiastowska.pl/region/zasluzeni/)

zawiadamiającym o legnickich wyróżnieniach – jakoby odznaczenie Zasłużony dla Legnicy przyznawane jest bez głębszej analizy zgłoszonych kandydatur i z tego powodu jego ranga mocno się zdewaluowała – wydaje się dość intrygujące. I warte namysłu.

Odznaczeni zazwyczaj nie narzekali.

Jeśli tak jest jak cytujemy powyżej, co trudno ustalić z niezbitą pewnością, wyróżniani, zdaje się szczególnie w tym roku – stawiani są, nie zdając sobie z tego chyba sprawy – w dziwnej sytuacji; obok prawdziwie zasłużonego, może pojawić się bowiem ktoś niezasługujący na taki honor.

Do tego mogą doprowadzić tak ci, którzy wnioskują, jak i ci, którzy decydują o przyznaniu odznaczenia. Zwanego dalej odznaką.

Albo przepisy, które zazwyczaj są takie, jakie są. I już.

Zobaczmy.

Załącznik nr 6 do Statutu miasta – Zasady i tryb przyznawania odznaki “Zasłużony dla Legnicy”głosi w paragrafie pierwszym: Odznaka “Zasłużony dla Legnicy”, zwana dalej “odznaką”, stanowi szczególnie zaszczytne wyróżnienie za wybitny wkład w wszechstronny rozwój miasta oraz zaangażowanie w działalność społeczną na rzecz miasta i jego mieszkańców.

I jeśli odznaka ma w rzeczywistości być szczególnie zaszczytnym wyróżnieniem, powinien (chyba?) jej przyznanie poprzedzić staranny namysł, aby nie okazało się, jak zdaje się sugerować cytowany tekst, że szczególnie zaszczytne wyróżnienie spotyka osoby tego niegodne.

To by Radę Miejską mogło stawiać w niedobrym świetle. Braku wnikliwości, tumiwisizmu, frymarczenia zaszczytami czyli jakiegoś rodzaju politycznego łapówkarstwa.

Albo zupełnego niezrozumienia i obojętności dla pojęcia zaszczytu.

W paragrafie czwartym cytowanego Statutu Legnicy czytamy: Kandydatów do odznaki opiniuje i przedstawia Radzie Komisja Kapituły i Statutu.

Natomiast w sprawozdaniu z obrad Komisji Kapituły i Statutu odnotowano:

Pozytywną rekomendację Komisji do otrzymania odznaki „Zasłużony dla Legnicy” otrzymują kandydatury, które uzyskały w głosowaniu jawnym minimum 1/2 głosów „za” obecnych członków Komisji.”

I to wszystko, zdaje się, co da się ustalić, jeśli chodzi o zasady określające przyznawanie odznaki zwanej odznaką, z dokumentów opisujących procedurę.

Czy to dość?

Komisja nie ma specjalnych uprawnień – na przykład takich jak sejmowa komisja posła Szczerby czy Jońskiego. Nie może powołać świadków, zażądać dokumentów, grzebać w archiwach.

Komu by się chciało!

Rozpatruje wnioski składane przez Prezydenta, Przewodniczącego, organizacje polityczne, społeczne, stowarzyszenia, związki zawodowe i wyznaniowe, zakłady pracy. Ci również nie mają specjalnych praw, z których pomocą mogliby weryfikować zasługi kandydata.

Jak rozpatruje?

Skład właściwej komisji w obecnej Radzie Miejskiej może, choć nie musi – być wskazówką. Tworzy ją siedemnastu z dwudziestu trzech radnych. To komisja najliczniejsza. Nie gospodarka, nie budżet i finanse tylko honory i zasady ich rozdziału. Wszyscy z PiS, jeden z komitetu Tadeusza Krzakowskiego – to już dziewięć i reszta z tych sprawujących władzę w imieniu mniejszości – czyli PO.

Jak mocno obstawiona jest ta komisja, ho, ho!

Poza tym, przypomnijmy, że sprawy przyznawania honorów przeszły w pewnym momencie z rąk Zarządu miasta w ręce Rady Miejskiej.

Co to oznacza?

Że to większość w Radzie zdecyduje o tym, kto zostanie wyróżniony. Większość która wyłania się zazwyczaj w drodze politycznej gry między radnymi. Tak to już jest.

A nie powinno tak być w tej sprawie. Bo wskazani odznaką mają nie tylko mieć powód do dumy, mają także stawać się w mieście ludźmi wartymi naśladowania. Za wytrwałość, zaangażowanie, pomoc, kreatywność, przyczynianie miastu rozgłosu gdzieś poza granicami – w Polsce, na świecie.

Ale sprawy honorowe w Legnicy idą nie zawsze prostymi ścieżkami i nie takim myśleniem są poprzedzane.

Gdy patronem jednej z ulic legnickich miał zostać w 2017 roku major Władysław Dybowski, radny Wojciech Cichoń ujawnił się z mieszanymi uczuciami, których efektem było nieuznanie wiceprezydenta Dybowskiego za godnego ulicy. Choć Rada Miejska wcześniej postanowiła, że 2017 rok będzie w Legnicy rokiem Władysława Dybowskiego.

I na tytuł honorowego obywatela Legnicy czekał major Dybowski od 2017 roku, gdy złożono wniosek, aż do 2022 roku.

Dlaczego?

Ponieważ wytrwale obsmarowywany był w legnickich mediach jako szpieg, który szpiegował dla Zachodu i donosił o ruskich. Pracowano nad tym, pilnie bacząc, by w tekstach pojawiło się właśnie słowo szpiegować. Wstrętne słowo.

Pewnie stąd mieszane uczucia radnego Cichonia.

Obiekcje co do wartości odznaczenia Zasłużony dla Legnicy zasugerowane w tekście wspomnianym na początku zostały rozwinięte w komentarzach do informacji o uroczystości opublikowanych w Lca.pl.

Re: Andrzej Dadełło i Edward Wiśniewski Honorowymi Obywatela

przezM82» Pn, 3 czerwca 2024, 17:38
Czyli jednak dali odznakę esbeckiemu donosicielowi…

      1. Re: Andrzej Dadełło i Edward Wiśniewski Honorowymi Obywatela

przezGość» Pn, 3 czerwca 2024, 23:48
M82 napisał(a):
Czyli jednak dali odznakę esbeckiemu donosicielowi…
A tajny współpracownik witka piotr nie wstydził się wypiąć pierś po odznaczenia. Ehhhh co za czasy.

Sprawdzić łatwo.
Rzeczywiście, w zbiorach wrocławskiego IPN pod sygnaturą IPN: IPN Wr 0017/2396 znajduje się teczka personalna tajnego współpracownika pseudonim „Józef Różański” dot. Witka Piotr Stanisław, imię ojca: Józef.

Według danych IPN Józef Różański udzielał się jako tajny współpracownik od 1982 roku do 1988 roku. Do czasu, gdy w PZPR zarządzono organizowanie Okrągłego stołu – to jest do końca oficjalnego istnienia przewodniej siły narodu i przejścia w stan utajenia.

Dobrze pamiętam ten czas – coś okropnego. Męka, smutek, bieda, szarość, panoszenie się czerwonych. I uwijanie się tych tajnych. Do ostatka.

Cytowane komentarze na Lca.pl dowodzą, że czas nie leczy ran. I – że pamięć – jest potrzebna.

Przeglądam zdjęcia i cieszę się, że pan profesor Tadeusz Korynek został uhonorowany odznaką Zasłużony dla Legnicy. Dobrze go pamiętam.

Z punktu po maturze przeszedł ze wszystkimi z naszej klasy na ty – nawet ze mną, mimo że nauczane przez niego w TE miernictwo było dla mnie z powodu matematyczności materii dyscypliną wybitnie ezoteryczną.

Podczas dekoracji nie stał obok pana Piotra alias Józefa. I dobrze.

Adam Kowalczyk

2 Komentarze

  1. Jakoś żona autora tego tekstu nie miała obiekcji głosując także i za tą kandydaturą podczas ostatniej sesji poprzedniej kadencji Rady Miejskiej

  2. I co w związku z tym? Ta odznaka jest g… warta z winy wielu osób. Zgłaszających do wyróżnienia, bo już na tym etapie można pewne kwestie sprawdzić. Radnych, którzy chyba zwyczajowo akceptują niemal wszystkich zgłaszanych. Kapituły, która powinna być instancją niczym gęste sito. Nie wspominam o tym, że szuje, które mają coś na sumieniu sami powinni rezygnować z takich nominacji. To odznaczenie jest niewiele warte z wielu powodów. Rocznie powinno trafiać maksymalnie do trzech-pięciu osób. A jak nie ma takich wybitnych kandydatur to do nikogo. Na szczęście chyba do zmian dojdzie, bo zgadzają się z tym nie tylko mieszkańcy, ale także niektórzy radni. I rządzący i opozycyjni.

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię