Legnicki Teatr im H. Modrzejewskiej oprócz działalności artystycznej przez dość długie lata praktykował aktywności ze sztuką teatru niezwiązane wcale. Nie o zaopiekowanie amatorów chodzi, czy uprawianie agresywnej platformerskiej propagandy kamuflowane pompatyczną nazwą Uniwersytet latający, którego wykładowcą wśród innych był, co daje pojęcie tak o rektorze, jak o audytorium – obywatel pułkownik LWP Mazguła Adam. Nie. Chodzi o stawanie się teatru swego rodzaju ośrodkiem treningowym szczególnych postaw i skupianie postaci o specyficznych inklinacjach.
Znalazło się więc tu sporo figur, które mimo osierocenia odejściem dyrektora THM (nota bene byłego koordynatora KOD – co nie jest bez znaczenia) – z powodu przejęcia władzy przez światłą i nowoczesną partię postempu, modernizacji i emancypacji, której były szef teatru sprzyjał z wzajemnością – czują się aktualnie zwycięsko, bardzo swobodnie i cieszą bezkarnością swoich aktywności zawodowych oraz całkiem prywatnych.
Najpilniejsi…
…spośród nich dopracowali się posad opłacanych publicznymi pieniędzmi (Pan płaci, Pani płaci – wszyscy płacimy). Posad Radnych Miasta Legnicy. Chociaż innych opłaca także prywatny kapitał zainteresowany utrzymywaniem się przy władzy wspomnianej partii.
Były dyrektor teatru w Legnicy, po którym następca nie bardzo może dojść do ładu z kasą, miał wśród innych i taki komfort, że z budżetu kierowanej instytucji opłacał jednej z obecnych radnych robotę nazywaną pełnomocnik dyrektora do spraw społecznych (w niektórych publikacjach pojawia się feminatyw przytoczonego tytułu). Takiego luksusu nie mieli dyrektorzy pobliskich teatrów – ani w Wałbrzychu, ani w Jeleniej Górze. Setki godzin rozmów podczas Kawiarenek Obywatelskich – wspominała swoją pracę, żegnając się z tym fantastycznym stanowiskiem zajmowanym przez sześć lat (Pan płacił, Pani płaciła – wszyscy płaciliśmy).
Prawda, że fajne zajęcie – setki godzin rozmów? W wolnych chwilach rewolucjonistka; głosiła hasło: Rewolucja jest kobietą. Obrońcom krzyża w sali obrad przeciwstawiała się, porównując ponad dwutysiącletnie chrześcijaństwo z jakimś lewackim wygłupem zwanym pastafarianizmem. Jak to się mówi: Nie po to robi się rewolucję, żeby wygodniej żyć – żyjemy po to, aby robić rewolucję!
Najpierw…
…w słowach, języku, w pojęciach. To jest właśnie postmodernizm: Miesza się wszystkie możliwe wątki i wszelkie możliwe znaki wartości i ważności spraw – twierdzi profesor Wojciech Roszkowski w związku z aktualnie toczącym się procesem, jaki wytoczył minister Nowackiej za jej ocenę głośnego swego czasu podręcznika Historia i teraźniejszość.
Kolejna postać wspomnianej przyteatralnej gromady to obecnie także radna, a onegdaj defensor (łacina pozwala pominąć feminatyw – uff!) teatru z powodu wycofania się Prezydenta Legnicy z dotowania THM. Aktywizm jako współczesną, nowoczesną wersję patriotyzmu praktykowała na ulicach Legnicy doglądając tzw. Czarnego marszu pań, dziewcząt, podlotków i matron wymachujących tekturowymi tabliczkami zapisanymi najgorszymi wyzwiskami, jakie w potocznej polszczyźnie można usłyszeć, przeczytać lub pomyśleć. Zapamiętałem sytuację i tę panią z sesji Rady podejmującej sprawę odstąpienia od finansowania teatru przez Prezydenta Krzakowskiego. Kiedy zwróciłem się do przyteatralnych (aktorzy, kodziarze, aktywiści, wyznawcy) gromadnie przybyłych na obrady, używając zaimka WY (czy czasownika w drugiej osobie pluralis) – usłyszałem, że to zbytnia śmiałość, brak kultury, nieupoważnione i niegrzeczne familiaryzowanie się. Bezczelność po prostu!
Jak skleić…
…te tektury z rynsztokowym słownikiem w środku miasta, w biały dzień i przy dzieciach – z pretensjami o nadmiar swobody z powodu prostego – WY?
Do dzisiaj nie potrafię.
Ale dzisiaj – dzisiaj to jest już inne piętro tego legnickiego, żal się Boże – postmodernizmu.
Zanim się tam jednak wdrapiemy, przedstawmy kolejną postać tej przyteatralnej gromady.
Pana, który uważa się za alfę i omegę uprawianej profesji – żurnalistę.
Gdy teatr prosperował jeszcze, powiedzmy to głośno – trochę siłą bezwładu, ów baczył, by nie pozostawić bez odpysknięcia mało entuzjastycznych czy krytycznych medialnych wypowiedzi. O teatrze.
Szczególnie czujny…
…i drażliwy stał się lub kazano mu się stać w czasie, gdy ogłoszono (niesłusznie, bezprawnie, niesprawiedliwie i zupełnie niepotrzebnie!) konkurs na stanowisko dyrektora teatru legnickiego. Nazwał mnie wówczas, za wygłaszanie wątpliwości – politrukiem, choć jak sądzę nigdy kogoś takiego nie spotkał i pojęcia nie miał, z czym to się je. Może nasłuchał się cudzych opowieści z wojska – nie wiem, w każdym razie nie bardzo był zorientowany, co pisze.
Wśród dodatkowych aktywności owego żurnalisty była (jest?) także opieka nad tzw. niebinarnymi. I kiedy jednego z takich – Michała Sz., znanego jako Margot ze stołecznego kolektywu Stop Bzdurom zapuszkowano w związku z podejrzeniem o udział w chuligańskim ataku, żurnalista, którego mam na myśli, przekopał fejsbuka i wynalazł komentarz radnego A. Lorenca związany z aresztowaniem Margot. Uznał ten komentarz bardzo arbitralnie i bardzo samowolnie za mowę nienawiści i usiłował doprowadzić do napiętnowania radnego Lorenca z tego tytułu.
Komentarz Lorenca nazwał żartami z gwałtu (Legnicki radny żartuje z gwałcenia aktywistki LGBT), napisał dwa teksty w tej sprawie, czym spowodował stworzenie i dostarczenie do Ratusza petycji podpisanej przez jeden komplet widzów teatru – czyli około 250 osób, które to pismo miało stać się podstawą do uchwalenia przez Radę czegoś przeciw tzw. mowie nienawiści, cokolwiek miało to wówczas oznaczać.
Sprawa upadła. Być może dlatego, że tzw. mowa nienawiści nie jest tak naprawdę nigdzie ostro zdefiniowana, a może z powodu trudności wykazania, że komentarz Lorenca miał taki właśnie charakter, ponieważ – jak wyżej.
Co napisał Lorenc?
Do postu Peggy Brown: Margot niestety trafi na męski oddział aresztu, Lorenc dopisał: Przynajmniej dowie się jakiej jest płci.
Żart – nie żart, niełatwo dyskutować o gustach, ale gdzie tu nienawiść?
Tak było…
…sześć lat temu. Dzisiaj mamy inny stan świadomości. W ogóle – inny stan.
Radna wspomniana wyżej w swoim fejsbuku wydała niedawno taki tekst:
Faszysta Bąkiewicz z ekipą ma zamiar przyjechać do Legnicy 25.02. Sala Magnolia, w której planowany jest spęd faszystów należy do radnej PiS, byłej kandydatki na urząd prezydenta Legnicy, Joanna Śliwińska-Łokaj. Wstyd i hańba, pani radna! Ale jak mawiali starożytni, pieniądze nie śmierdzą, no chyba, że w ramach kultywowania bratnich stosunków między pisem a faszolami, salę udostępnia pani za darmo. Ale to chyba jeszcze gorzej dla pani.
P.S. Na fejsbukowym profilu sali Magnolia póki co brakuje info o tym haniebnym spędzie. Czyżby tylko dla samych swoich?
Spokojnie, proszę się trzymać – to dopiero początek zakrętu.
Żurnalista…
…Kanikowski Piotr (oczywiście!) zna tekst radnej. Czy nic z powyższego nie pachnie mu mową nienawiści? Nie. Pisze swoje.
To znaczy – tak naprawdę kompiluje internetowe doniesienia o Bąkiewiczu – jego aktywnościach oraz wyrokach. Nihil novi.
Podejmuje jednak ocenę osoby Bąkiewicza – nazywa go neofaszystą, podobnie jak radna Lascar (a jakże, to ta pani właśnie) w swoim wpisie na FB.
Do brzegu – ktokolwiek przyjdzie 25.02. do Magnolii już wie, bo dowiedział się od pani radnej Lascar, że jest faszystą. Wszyscy razem ponadto zostali już uznani za spęd, co ma swoje specjalne znaczenie, z pewnością znane pani radnej, w innym wariancie jej życia – tłumaczce, osobie obeznanej i wyczulonej na sensy słów. Kulturalnej.
Wydaje się, że tropiciel tzw. mowy nienawiści najwyraźniej oślepł lub do tego stopnia postradał zdolność czytania i rozumienia, że nie podnosi alarmu w sprawie cytowanej wypowiedzi pani radnej.
Słaby żart radnego Lorenca poruszył go tak silnie, tak bardzo, a napastliwy post radnej nie tylko nie wzbudza żadnych oporów. Przeciwnie – sam podejmuje ton wyznaczony tekstem pani radnej.
Pisanie o podwójnych standardach, obłudzie, hipokryzji i gruntownym zakłamaniu w związku zachowaniami osób zbliżonych do partii postempu, modernizacji i emancypacji jest tak ograne, że wydaje się już nic nie znaczyć. Jednak trzeba to mówić stale. Trzeba. Bez nienawiści.
Kilkakrotnie…
…cytowałem już w Piastowskiej książkę zatytułowaną Autodafe. Sztuka unicestwiania książek Michela Onfray’a. Codzienność pokazuje, jak aktualne są jej konstatacje. Codzienność domaga się też powoływania jej do opisu takich, jak przedstawione powyżej faktów.
Sprawę faszyzmu, faszoli autor rozpracował w rozdziale pierwszym. Zatytułował go Lewicowa faszosfera.
Zacytujmy, żeby nie było: Porównywanie przeciwnika – albo każdego, kto odważy się myśleć inaczej – do faszysty jest powszechnym zjawiskiem, od Stalina przez stalinowską PCF do społu z Mitterrandem (…) aż po czarne bloki (anarchistyczne demonstracje – przyp. Aut.) wspierane przez czołowe media, nie zapominając o lewicy w jej najszerszym spektrum (…). Jest to ni mniej, ni więcej tylko obelga, która nie opiera się na niczym konkretnym, poza chęcią oczernienia, wykluczenia, wytępienia, metaforycznej dekapitacji – to rodzaj werbalnej gilotyny.
Podobnie o faszyzmie…
…wypowiada się wspominany już profesor Wojciech Roszkowski w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim: Propaganda sowiecka wszystkich ludzi sobie nieprzychylnych nazywała faszystami. Faszystą mógł być socjalista demokrata, mógł był chadek – każdy mógł być faszystą.
I to słowo – to jest po prostu obelga kompletnie oderwana od tego, czym naprawdę faszyzm był.
Tyle autorytety – filozof, historyk.
Wygląda na to, że posłużenie się słowem faszyzm w sposób taki, jak osoby opisane powyżej, jest to oczywisty przykład nienawistnego potraktowania Roberta Bąkiewicza.
Przez osoby zwalczające mowę nienawiści.
Czym innym natomiast, nie mniej niskim, jest jaskrawa co do intencji próba sklejenia faszysty Bąkiewicza z osobą politycznego przeciwnika – Joanną Śliwińską-Łokaj.
Całkiem…
…wbrew zapisom Kodeksu Etycznego Radnych Rady Miejskiej Legnicy, który w paragrafie szóstym głosi: Radni przestrzegają zasad poprawnego zachowania, właściwych człowiekowi o wysokiej kulturze osobistej. I nie bardzo widać możliwości zastosowania w tym wypadku jakiegoś rozdziału prywatności wypowiedzi radnej Lascar na jej FB i zachowań na sali obrad Rady Miejskiej Legnicy.
Takie więc oto talenty ukształtowało w niektórych przyteatralnych pozostawanie w orbicie ideologicznego modus operandi THM – de nomine instytucji propagującej kulturę i, jak niejednokrotnie dawało się słyszeć i czytać – noszącej wizytówkę miejskiego i regionalnego przodownika w tym dziele.
I już prawie…
…na koniec przypomniałem sobie Melchiora Wańkowicza, gdy w jednej ze swoich gawęd przywoływał brata, który usiłował zabrać mu rower. Wobec oporu, rzucił gniewnie Melowi: Egoista!
Egoista – Wańkowicz ustala sobie sens słowa w związku z incydentem – to ktoś, kto broni swego. Jak Kościuszko.
Adam Kowalczyk




![„DOM PUBLICZNY OGNISKO”- Variété, Kabaret, Wesołe melodie [red: tekst tylko dla dorosłych]](https://www.gazetapiastowska.pl/wp-content/uploads/2026/03/1-2-218x150.jpg)


























