Forum Ekonomiczne – w tym roku już 34-te – znane jest z bogatej oferty dla swoich uczestników, między innymi też z tego, że gości tam i udziela się wiele ciekawych osób. Tym razem, wśród innych, był gość kosmiczny – dosłownie; czyli doktor Sławosz Uznański-Wiśniewski. Astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), który w 2025 roku spędził w kosmosie osiemnaście dni – w ramach pierwszej polskiej misji technologiczno-naukowej IGNIS na ISS (Międzynarodowa Stacja Kosmiczna) – przeprowadzając eksperymenty naukowe i demonstracje technologiczne w mikrograwitacji.
W Karpaczu, gdzie miało miejsce FE, z polskim astronautą odbyły się dwie rozmowy z udziałem publiczności. Jedną (Rozmowa o przyszłości człowieka w kosmosie oraz o roli nauki i nowoczesnych technologii w tej podróży) poprowadził Bartosz Majewski – dyrektor Centrum Przedsiębiorczości i Transferu Technologii w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, a drugą (Ale Kosmos! Porozmawiajmy o nauce nie z tej ziemi) dr Marcin Kulasek minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Poniżej, w relacji specjalnie dla czytelników Gazety Piastowskiej, prezentujemy niewielkie fragmenty tych spotkań.
W odpowiedzi na pytanie Bartosza Majewskiego o masowy dostęp ludności w ciągu najbliższych 20 lat do lotów kosmicznych astronauta podkreślił rolę sektora prywatnego:
– Na pewno sektor prywatny od 2014 roku zmienił zupełnie to, jak wygląda eksploracja kosmosu (…) ja miałem ten zaszczyt lecieć w kapsule Dragon firmy Space X – która też jest firmą komercyjną – na Międzynarodową Stację Kosmiczną, która jest, powiedzmy sobie, takim dużym konsorcjum dużych agencji kosmicznych; przede wszystkim zespoły NASA, Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej, Europejskiej Agencji Kosmicznej, Japońskiej Agencji Kosmicznej, z którymi się szkoliłem. Natomiast to sektor komercyjny otworzył taką możliwość dla mnie i wcześniej dla astronauty szwedzkiego Marcusa Wandta, właśnie po to, żeby polecieć na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Zdecydowanie sektor prywatny bardzo mocno rośnie, kapitał typu venture w Stanach Zjednoczonych jest bardzo duży, tych firm bardzo dużo powstaje. U nas w Europie dzisiaj zdecydowana większość kapitału jest, mimo wszystko, kapitałem publicznym. Jednak po to, żeby zbudować naszą pozycję na rynku, jak również dostęp do kosmosu, Europa musi wypracować swoje rozwiązania, których dzisiaj mamy mało (…), nigdy nie mieliśmy ani kapsuły załogowej ani rakiety załogowej, która mogłaby taką załogę wynieść na orbitę, także mamy dużo pracy do nadrobienia.

Bartosz Majewski (po lewej) w rozmowie z polskim astronautą
BM: Który model rozwijania innowacji będzie Pana zdaniem lepszy, czy właśnie takie prywatne czy bardziej publiczne programy?
S U-W: Myślę, że sektor kosmiczny zdecydowanie się zmienia i przyszłość będzie mimo wszystko takim prywatno-publicznym ekosystemem, który będzie współpracował. To sektor prywatny dzisiaj wypracowuje rozwiązania szybciej i bardziej efektywnie kosztowo (…), ten sektor będzie współpracował bardzo mocno z częścią publiczną, sektorem zamówień publicznych na technologie,(…) sektor publiczny będzie regulował, w szczególności – wydaje mi się – loty kosmiczne, to gdziekolwiek bezpieczeństwo człowieka jest priorytetem.
BM: Czyli kombo prywatno-publiczne, a nie publiczno-prywatne, z tym akcentem na prywatne w pierwszej kolejności. A miejsce polskiego przemysłu kosmicznego w tym całym torcie?
S U-W: Ten tort… rzeczywiście dzisiaj mamy dosyć małe miejsce, natomiast ten tort rośnie, to jest najważniejsze z tej strony ekonomicznej. Ten tort rośnie dosyć szybko, według raportu McKinsey w 2035 roku globalny sektor kosmiczny będzie wart 1,8 biliona dolarów, dzisiaj jest trochę mniejszy niż PKB Polski, natomiast w 2035 roku będzie dużo, dużo większy niż PKB Polski.
BM: A mamy jakieś mocne strony, które spowodują, że wraz z tym rosnącym tortem będziemy zyskiwać, czy raczej taka niszowa polska obecność?
S U-W: Podjęliśmy tą decyzję w 2023 roku, żeby sfinansować kilka programów technologicznych w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej, to był pierwszy krok dla budowania polskiego sektora (…). Obsłużyliśmy pierwszą polską misję kosmiczną, rzeczywiście podczas misji zaczęły się pojawiać dosyć duże sukcesy – co raz to nowe rekordy kontraktowe dla polskich firm czy polskich konsorcjów (…). Myślę, że polska misja kosmiczna przyczyniła się do zrozumienia technologii kosmicznej i jednocześnie widoczności technologii kosmicznej społecznie, jak również politycznie. Natomiast teraz pytanie jest, w jaki sposób wykorzystamy tą szansę, żeby jak już zrobiliśmy pierwszy krok, to postawić drugi.
BM: Mówi Pan, że jest rosnące zainteresowanie (młodzieży) kierunkami technicznymi, czy na niższych poziomach edukacji jest też takie zainteresowanie kosmosem? I czy to w programach (szkolnych) jakieś odzwierciedlenie znajduje? Czy ewentualnie sugerowałby Pan, żeby coś zmienić, żeby ta misja nie poszła jako jednorazowy taki element, ale taki fundament długotrwały inwestycji, która da rezultaty po wielu latach?
S U-W: To jest świetne pytanie do Ministerstwa Edukacji.
BM: Pan też bywa w szkołach, więc może jakieś tutaj takie zainteresowanie ze strony uczniów…?
S U-W: Zainteresowanie jest ogromne młodych ludzi; studentów, dzieci. Myślę, że dzisiaj kosmos – tak jak kilka lat temu był troszeczkę taki odległy, iluzoryczny, wiedzieliśmy o misjach Apollo, ale tak naprawdę nie wiedzieliśmy, że mamy swoje miejsce w kosmosie – to mam nadzieję, że dzisiaj ten kosmos stał się namacalny i że tak naprawdę mamy swoje miejsce, swój adres w kosmosie, którym akurat podczas polskiej misji była Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.(…) Mam nadzieję, że młodzi ludzie widzą swoją przyszłość w sektorze technologicznym. (…) Nasza gospodarka jest oparta o gospodarkę usługową przede wszystkim, przemysłu, a szczególnie technologicznego u nas nie ma za dużo. Natomiast wiadomo, że gospodarka oparta o usługi ma pewną swoją datę ważności, będzie mniej atrakcyjna w momencie podnoszenia się kosztów życia. Wydaje mi się, że stoimy na rozdrożu, kiedy możemy zmienić paradygmat rozwojowy polskiej gospodarki. Mam nadzieję, że zainwestujemy w gospodarkę opartą o produkty o dużej wartości dodanej, które nam w przyszłości będą procentować, a nie brakuje nam innowacyjności ani talentu. Teraz pytanie w jaki sposób tą innowacyjność zaalokujemy po to, żeby budować naszą przyszłość technologiczną.
(…) W jaki sposób będziemy mogli i umieli wykorzystać innowacje do budowania technologii produktów? Motorem napędowym innowacji przede wszystkim w technologiach kosmicznych jest eksploracja. To właśnie tam musimy odpowiadać sobie na najtrudniejsze pytania; Jak utrzymać życie na orbicie kosmicznej? Wiemy, że umiemy to zrobić. Niedługo, w listopadzie tego roku, minie dwadzieścia pięć lat, kiedy stale ktoś przebywa na orbicie w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, czyli wiemy, że jesteśmy w stanie robić to przez 25 lat. Tak naprawdę to technologia kosmiczna wraca do nas wszystkich, np. jeśli chodzi o systemy podtrzymywania życia, generację energii elektrycznej, systemy odprowadzania ciepła. Tych zastosowań przemysłowych później z technologii kosmicznej jest bardzo dużo. Natomiast motorem napędowym innowacji przez wiele lat była eksploracja – która dostarcza ogromną dawkę inspiracji. Pytał Pan o tę część edukacyjną, myślę, że kosmos dzisiaj inspiruje tysiące albo miliony dzieci. W systemie edukacji, z tego co wiem, mamy 4,7 miliona dzieciaków do matury. Mam nadzieję, że duża część z nich stanie się inżynierami, naukowcami, ludźmi, którzy, tak naprawdę, będą pracowali nad przyszłością.

Byłem bardzo aktywnym dzieckiem…
W rozmowie z doktorem Marcinem Kulaskiem, Sławosz Uznański-Wiśniewski powiedział publiczności, w szczególności zwracając się do studentów, że był bardzo aktywnym dzieckiem.
S U-W: – Lubiłem robić różne rzeczy, ale zawsze interesowało mnie, jak wszystko dookoła nas działa. Myślę, że część tej dziecięcej ciekawości została ze mną do dzisiaj, nadal ją pielęgnuję, mam w sobie i to, tak naprawdę, zdefiniowało moją karierę naukową, potem technologiczną i wybór na astronautę do Europejskiej Agencji Kosmicznej.
– Wychowałem się w Łodzi, jestem z Łodzi, również studia zacząłem na Politechnice Łódzkiej. Wcześniej miałem, taką dosyć dużą, szansę w systemie edukacji chodzić do klasy dwujęzycznej z angielskim, później do klasy dwujęzycznej z niemieckim w liceum. Myślę, że ta znajomość języków mi później niesamowicie otworzyła świat i otworzyła możliwości. Zacząłem studia na Politechnice Łódzkiej i jak tylko nadarzyła się okazja, żeby wyjechać na program do Francji, program w ramach moich studiów, program podwójnego dyplomu z polskiej uczelni i francuskiej, to z tego skorzystałem. Później uczyłem się w Nantes, na wybrzeżu zachodnim Francji, na Politechnice w Nantes, później na Uniwersytecie, zrobiłem dyplom inżyniera, magisterium francuskie, polskiego magistra inżyniera i zacząłem mój doktorat. Szukając doktoratu, zastanawiałem się, w którą dziedzinę pójść, studiowałem elektronikę i telekomunikację, zawsze wiedziałem, że będę z tej strony inżynierskiej, natomiast nie wiedziałem za bardzo, czym zająć się po moich studiach. (…) Szukałem czegoś takiego, co byłoby interesujące, pasjonujące i trafiłem na możliwość robienia doktoratu wdrożeniowego w przemyśle francuskim, projektując elektronikę, układy scalone dla przemysłu kosmicznego. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda związana z technologią kosmiczną.

Sławosz Wiśniewski-Uznański (po lewej) i Marcin Kulasek (po prawej)
– To prawda, że urodziłem się 12 kwietnia :), w Dzień Kosmonauty (*). Jak mama zawsze życzyła mi Szczęśliwego Dnia Kosmonauty na urodziny, to zostało ze mną na całe życie. Natomiast rzeczywiście świadomie związałem się z technologią kosmiczną, wybierając temat mojego doktoratu. Od tamtego czasu publikowałem na konferencjach naukowych z mojej wybranej dziedziny, później już jako inżynier w CERNie, pracujący i budujący systemy bezpośrednio dla infrastruktury naukowej, do akceleratorów cząstek, aż do wyboru na astronautę.
– Wspomniałbym o trzech elementach mojego charakteru, które, myślę, że mi pozwoliły przystąpić do takiego konkursu. Po pierwsze to dziecięca ciekawość, którą mam do dzisiaj. Lubię się uczyć, lubię rozumieć jak wszystko dookoła nas działa, ta ciekawość pchała mnie do przodu w moim życiu zawodowym. Druga taka moja cecha (…) to upór, także przy długoterminowej pracy nad różnego rodzaju rezultatami, nad dużymi projektami. Dlatego, że dużych projektów nie osiąga się w krótkim terminie, ale mimo wszystko sukcesywną pracą. I trzecia taka moja cecha charakteru; zawsze lubiłem eksplorację. W górach zawsze mnie interesowało, jaki jest widok z kolejnego szczytu albo co jest za tym kolejnym szczytem, a być może można jeszcze wejść na kolejną górę. Również ta ciekawość świata w moim żeglarstwie popychała mnie do żeglowania jako sportowiec, no i myślę, że to są takie trzy części mojego charakteru, które doprowadziły mnie do selekcji, później przez tą selekcję, aż do polskiej misji kosmicznej na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
– Adaptowałem się dobrze, mimo że dla nas ludzi przebywanie w mikrograwitacji, w stanie nieważkości fizjologicznie jest trudne. Wszystkie płyny zaczynają razem z nami pływać w tym stanie, rośnie ciśnienie śródczaszkowe, zmienia się ciało, prowadzi to różnego rodzaju odpowiedzi fizjologicznej. Spodziewałem się dużo trudniejszej adaptacji, myślę że jestem przyzwyczajony z moich ekspedycji górskich do trudnych warunków. Czasem warunków takich, w których JAKOŚ trzeba sobie poradzić i bezpiecznie wrócić do domu, czasem przy niskim ciśnieniu atmosferycznym, z różnego rodzaju symptomami i na przykład na stacji kosmicznej nie odczuwałem tych symptomów. Myślę, że od strony Axiom Space, NASA i ESA byłem pod tym względem do misji kosmicznej bardzo dobrze przygotowany.

Ale Kosmos! – spotkanie z polskim astronautą
podczas 34 Forum Ekonomicznego w Karpaczu
– To, co mnie najbardziej zadziwiło, to widok na Ziemię. To był ten moment, który chciałem trochę „odepchnąć” w przyszłość, na który chciałem być gotowy, aby być bezpośrednio, stuprocentowo obecnym w tym momencie. A wlecieliśmy na stację kosmiczną, mieliśmy pierwszą konferencję i później szybkie zapoznanie z tym, jak Stacja Kosmiczna wygląda. Wygląda dosyć podobnie jak w Centrum NASA im. Johnsona w Houston, gdzie jest makieta pełnej stacji kosmicznej, ze wszystkimi modułami, szczegółami, systemami, które działają – tam trenowaliśmy i przeprowadzaliśmy różnego rodzaju symulacje warunków operacyjnych – oczywiście minus stan nieważkości i ekspozycja na promieniowanie – ale poza tym, tak funkcjonalnie stacja wygląda dość podobnie. Nadszedł ten moment, gdy załoga powiedziała ”Zamknijcie teraz oczy” i każdego z nas, jednego po drugim, wprowadzili do kupoli – kupola to jest to okno na dole stacji kosmicznej, okno z powrotem na Ziemię, wysunięte trochę, także rzeczywiście widać całą planetę 360 stopni dookoła. Moment, kiedy usłyszałem, że mam otworzyć oczy, zapamiętam do końca życia – moment niesamowitego widoku. Mimo, że Ziemia była tak odległa z wysokości czterdziestu kilometrów, to jednocześnie tak bliska. Patrząc na horyzont, który rozpościerał się 360 stopni dookoła, widać było tą cieniutką atmosferę, która rzeczywiście w porównaniu do wielkości Ziemi jest niesamowicie mała. Czułem się bardzo mocno połączony z Ziemią, z ludźmi i z domem. Nie miało znaczenia, tak naprawdę czy jestem nad Polską, nad Europą czy nad Australią. To, co miało znaczenie – co pierwsze zauważyłem, to po prostu całą planetę – to całość Ziemi. Myślę, że to był taki piękny moment, którego nie zapomnę.
Tekst i fotografie: Renata Szpyra
(*) Dzień Kosmonautyki – święto obchodzone corocznie 12 kwietnia w Federacji Rosyjskiej (wcześniej – od 1962 roku – w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich) jako upamiętnienie pierwszego lotu człowieka w kosmos; czyli lotu, który rozpoczął się 12 kwietnia 1961 roku, odbytego przez radzieckiego kosmonautę Jurija Gagarina.






























