Sztürm

0
377

Kampania wyborcza w Legnicy w jej prezydenckiej części zaczyna nabierać temperatury. Najszybciej i najmocniej rozgrzewają się zwolennicy usiłującego wejść do polityki kandydata, którego szyld proponuje Legnicę od nowa, ale wróble na mieście ćwierkają, że to przecież bezpartyjni. Tyle że w przebraniu.

Usiłowanie wykreowania w tej kampanii kandydatowi wyrazistej tożsamości jest na tyle silne, że jak widziano tu i tam, sięgnięto po wsparcie silnego człowieka, jakim jest niewątpliwie były p.o.rednacz portalu lca.pl.

Jak pamiętamy, swoją siłę okazał swego czasu na Placu Słowiańskim. Obecnie zajmuje się piłką ręczną choć wówczas bardziej kręciło go kopanie.

Z drugiej strony wsparcia kandydatowi udziela portal Puls Legnicy.

Właśnie opublikowano tutaj tekst, którym usiłuje się stworzyć niekorzystny, oczywiście, wizerunek konkurentki podopiecznego tego medium.

Szkoda. Choć z drugiej strony zupełnie za darmo zamieszczono tu wielki baner kandydatki, więc nie do końca wiadomo ostatecznie, czy to się opłaci i jak to zadziała?

To dość charakterystyczne, że nie proponuje się tu wywiadu z Bartłomiejem Rodakiem (bo to on, rzecz jasna, właśnie proponuje odnawiać Legnicę), nie namawia się go do wspomnień z dawnych lat, gdy przyglądał się (i może uczył) politycznej działalności ojca, który latami całymi był rzecznikiem prasowym w Ratuszu u boku Tadeusza Krzakowskiego i tak dzielnie w ostatnich latach swojej działalności bronił tak zwanego pomnika tak zwanej wdzięczności.  Nie proponuje się wykazania, jak pracuje mu się w Kolejach dolnośląskich w charakterze rzecznika prasowego (to rodzinne?).

Nie proponuje się w końcu wyborcom spisanego czarno na białym programu wyborczego kandydata, lecz poprzestaje na streszczeniach wypowiedzi z konferencji prasowej. W której siłą rzeczy Raczej nie wychodzi poza ogólne hasła.

Za to zajmuje się portal Puls Legnicy Joanną Śliwińską-Łokaj. Jak?

Najpierw poprzez język usiłuje się narzucić odbiorcy brunatne barwy portretu Joanny Śliwińskiej-Łokaj poprzez stosowanie określenia nacjonalizm.

Czy Legnica wpadnie w ręce nacjonalistów z partii Zbigniewa Ziobry? pyta w tytule Redakcja, która podpisała tekst.

W stopce jako Redakcja widnieje nazwisko Arkadiusza Franasa, więc może to ten właśnie pan jest autorem? Nie do końca jest to wiadome. Jako naczelny jednak z pewnością to on odpowiada za głoszone tu poglądy i sposoby ich formułowania oraz jaskrawie wyraźne intencje.

Tytuł zatem kandydatkę PiS szereguje jako nacjonalistkę. Wiadomo, jakie skojarzenia chciałaby uruchomić Redakcja. Pewnie te najgorsze. Z pewnością nie odsyłające do Marine Le Pen ani Giorgi Meloni, lecz dużo dalej wstecz. Gdyby jednak czytelnikom nie udało się nacjonalizmu skojarzyć z kimkolwiek niefajnym to Redakcja zadbała o poprawne rozumienie swojego tekstu i podpowiada – Zbigniew Ziobro.

W mediach niekoniecznie bezpartyjnych, przeciwnie – bardzo partyjnych polityk SP zyskuje właśnie wizerunek pozbawionego praw wywrotowca, który symulując chorobę, ucieka od odpowiedzialności za zbrodnie przeciw Polsce.

(Czy by się Redakcja dała namówić na lekturę Pochwały państwa narodowego?

Proponuje się dziś nowy „liberalny imperializm”, który zastąpi stary porządek oparty na logice niepodległych, samostanowiących państw narodowych. To imperium ma nas uratować od zła nacjonalizmu. Czy to dobra droga? – pyta Yoram Hazony w swoim bestsellerze „Pochwała państwa narodowego”. Do kupienia w księgarni Teologii politycznej. Śmiało, Redakcjo!).

Brawo! Brawurowy szturm w szeregach Koalicji 13 grudnia!

Potem jest już łatwiej, bo Redakcja dopełnia ten nacjonalistyczny w intencji wizerunek kandydatki pochodnymi – jest antyniemiecka, nie lubi TVN, a (super)markety uważa za nieszczęście dla miasta. Do jej wartych zauważenia cech (wad?) należy i to, że pamięta o urodzinach Mateusza Morawieckiego. Zgroza!

Jednym słowem, mieć poglądy, przekonania i być kulturalnym to nie jest najwyraźniej coś, co Redakcja ceni u innych. Raczej nie wychodzi poza ogólne hasłajak napisała o kandydatce PiS.

Poglądy natomiast swojego pupila Redakcja owszem, przedstawiła, ale żeby były one jakoś szczególnie uszczegółowione – nie można powiedzieć. Są tam słowa: proponuje, może, należy. Bezpiecznie. Ostrożnie, żeby z tego nie wynikły jakieś postanowienia, konkrety, obietnice.

Wiadomo czym to się może skończyć.

Na koniec, okropność! Joanna Śliwińska-Łokaj w teatrze nigdy nie była widziana i na dodatekapelowała o zaprzestanie finansowania jednej z najlepszych w Polsce scen.

Redakcja powtarza greps o jednej z najlepszych w Polsce scen jak obowiązujący w sekcie dogmat. Dogmat (nie aksjomat), bo wiadomo, że ten może być podważony.

Jak?

Gdyby Redakcja zadała sobie trud i spojrzała w portale opisujące aktualne życie teatralne Polski, zauważyłaby, jak rzadko, jak mizernie rzadko teatr w Legnicy jest tam w ostatnich latach wspominany. Może kiedyś, może dawniej, lecz nie dziś.

Stwierdzenie o jednej z najlepszych w Polsce scen wygłaszane jest zwykle w histerycznym odruchu obrony legnickiego teatru przed wypowiedzią rozpoznawaną jako nieuzasadniony atak, krytyka, niekorzystna uwaga wygłoszona przez nieupoważnionych. Jak Joanna Śliwińska-Łokaj (albo niżej podpisany, wiem coś o tym, bo doświadczyłem). Do wybrzydzania dopuszczeni są wyłącznie swoi.

Były redaktor gazety teatralnej, zbliżeni do teatru krytycy, redaktorzy czasopism branżowych mogą grymasić – owszem, im nie mówi się o jednej z najlepszych w Polsce scen.

Apel o zaprzestanie finansowania jednej z najlepszych w Polsce scen został zresztą przez samą apelującą wycofany podczas sesji Rady Miejskiej, o czym Redakcja nie wspomniała, choć mogłaby, rzetelność szanując.

Cóż więc?

Zależy Redakcji, żeby popsuć notowania kandydatki PiS, która w sondażach idzie mocno w górę i może zagrozić wejściu Bartłomieja Rodaka do drugiej rundy wyborów prezydenckich. W kampanii wyborczej tak jest, powiedziałby ktoś. Może. Gdyby jednak Redakcja zajęła się swoim kandydatem i dopieszczała jego wizerunek, zamiast próbować wytwarzać karykatury przeciwników politycznych swoich protegowanych, zapewne polityczna kultura w ogóle oraz charakter debaty publicznej zyskałby nieco. To, co czytamy w Pulsie Legnicy, ma złe wzory. Nędzne, niskie, podłe. Zdecydowanie.

Takie ataki wykrzywiające obraz politycznego rywala podobnie jak przywołanie pojęcia nacjonalizmu w taki sposób i w takiej intencji jak w portalu, przypominają rzeczywiście czasy i tytuły odległe: Trybuna ludu, Żołnierz wolności, Znamia pobiedy.

A w związku z nacjonalizmem jeszcze der Stürmer – wstrętna totalniacka gadzinówka, w której przeciwników traktowano podobnie.

W podtytule der Stürmer miał: Tygodnik walczący o prawdę. Wiadomo, do czego potem doszło.

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię