Dlaczego mieszkańcy Dolnego Śląska płacą najwięcej i kto naprawdę zarabia na naszych odpadach? Czy śmieci mogą być cenniejsze niż złoto? Brzmi absurdalnie, a jednak patrząc na rosnące rachunki w naszych gminach – to pytanie wcale nie jest przesadą. Od kilku lat opłaty za wywóz odpadów szybują w górę, jakby ktoś ustawił je na autopilocie.
W Przemkowie, w całym powiecie polkowickim, a także w sąsiednich – złotoryjskim i legnickim – mieszkańcy czują to samo: coraz mniej zostaje w portfelach, a tłumaczenia zawsze brzmią identycznie. Nie ma wyjścia? Czy naprawdę jesteśmy skazani na ciągłe podwyżki?
Drogo w Przemkowie, Złotoryi, Legnicy…
Pytam mieszkańców Przemkowa, za co płacą tak dużo, słyszę: „bo podobno Unia tak każe”. Jadę do Złotoryi – odpowiedź ta sama. W Legnicy powtarzają: „paliwo, energia, przepisy”.
Wszędzie te same usprawiedliwienia, jakby ktoś rozdał władzom samorządowym gotowe kartki z wyjaśnieniami. Tyle że efekt jest jeden: mieszkańcy płacą coraz więcej, a system wcale nie staje się bardziej przejrzysty i sprawiedliwy.
Czy to przypadek, że w wielu gminach do przetargu staje tylko jedna firma? Że nikt nie ma odwagi przedstawić dokładnych kalkulacji, ile naprawdę kosztuje transport, ile recykling, a ile administracja?
Mechanizm wygodny…
… poza mieszkańcami. Firmy odpadowe wiedzą, że ludzie i tak zapłacą. Samorządy wiedzą, że łatwiej podnieść stawkę, niż wziąć się za reorganizację systemu. Państwo cieszy się z miliardowych wpływów z opłaty marszałkowskiej. Producenci opakowań milczą, bo nie oni ponoszą koszty – tylko my, obywatele.
To jest teatr, w którym dobrze zarabiają wszyscy aktorzy, a rachunek opłaca widz – mieszkaniec Przemkowa, Świerzawy, Prochowic, Rui, Krotoszyc, Polkowic, Kunic, Paszowic, Zagrodna, każdej innej gminy.
Patriotyzm lokalny…
… to także walka o sprawiedliwe rachunki. Kiedy mówimy o patriotyzmie, często myślimy o wielkich symbolach: fladze, hymnie, historii. Ale patriotyzm zaczyna się tu, na dole – od troski o wspólne dobro i od obrony mieszkańców przed niesprawiedliwością.
Czy godzimy się na to, by dolnośląskie rodziny musiały wybierać, czy zapłacą za wywóz śmieci, czy odłożą na inne potrzeby? Czy akceptujemy sytuację, w której senior w Przemkowie płaci proporcjonalnie więcej niż duża firma, bo system naliczania jest źle skonstruowany?
Patriotyzm lokalny to także odwaga, by zapytać głośno: dlaczego to my płacimy za błędy systemu, a nie ci, którzy naprawdę odpowiadają za jego kształt?
Dlaczego droższe?
- Opłata marszałkowska – w 2017 r. wynosiła 170 zł za tonę, dziś ponad 418 zł. To miliardy złotych, które zamiast zostawać w gminach, trafiają do budżetu państwa.
- Rosnące koszty energii i paliwa – argument prawdziwy, ale używany jak zaklęcie przy każdej okazji.
- Unijne wymogi recyklingu – Polska ma osiągnąć 55% recyklingu do 2025 r. Tylko że zamiast inwestować w nowoczesne instalacje i edukację mieszkańców, gminy wolą przerzucać koszty na obywateli.
A przecież obok tych kosztów są też przychody – ze sprzedaży papieru, szkła, metali czy tworzyw sztucznych. Dlaczego tak rzadko słyszymy, ile naprawdę udało się odzyskać i sprzedać?
Co zrobić?
Nie jesteśmy bezradni. Gminy mają narzędzia, by system był tańszy i sprawiedliwszy:
- własne spółki komunalne – zamiast płacić prywatnym monopolistom, można stworzyć tańszą alternatywę,
- wspólne przetargi między gminami – większa skala oznacza niższe ceny i większą konkurencję,
- lokalny recykling i kompostownie – zamiast płacić za wywóz, możemy odzyskiwać surowce i energię,
- system kaucyjny i ROP – od 2025 r. producenci powinni płacić za swoje opakowania,
- przejrzystość i kontrola – mieszkańcy muszą wiedzieć, na co idzie każda złotówka z ich opłat.
Problem? Bierność
Powiedzmy szczerze: opłaty będą rosnąć dalej. Firmy odpadowe wykorzystają każdy pretekst – wzrost cen paliwa, nowe przepisy, nawet nasze rzekome błędy w segregacji – by podnieść stawki. Bo wiedzą, że ludzie ponarzekają, a potem i tak zapłacą.
Dopóki przyjmujemy tłumaczenia bez dyskusji, dopóty będziemy płacić coraz więcej. A rachunki za śmieci mogą wkrótce przewyższyć opłaty za prąd czy gaz.
Pytanie do Dolnoślązaków
Czy chcemy, by nasz region o bogatej historii, ludziach pracowitych i przedsiębiorczych – był jednocześnie miejscem, gdzie mieszkańcy płacą jedne z najwyższych opłat śmieciowych w Polsce?
Czy godzimy się, by nasze gminy były zakładnikami prywatnych firm i niesprawiedliwych decyzji? Śmieci nie są złotem. Ale dziś traktuje się je tak, jakby były droższe niż metale szlachetne. Jeśli nie zaczniemy pytać i wymagać – za kilka lat będziemy płacić rachunki, które dziś wydają się niewyobrażalne.
Tomasz Kuncik
Radny Miejski Przemkowa
































O jednym Pan zapomniał ludzie nie segregowali odpadów i nie segregują. Wszędzie jest syf. Spółdzielnia pomimo zgłoszeń nic z tym nie robi. Łatwo oburzać się na podwyżki opłat ale to tylko objaw choroby trza skupić się na przyczynach i zacząć od siebie.