Siła dobra – dobro siły

0
386

Polityka to nie jest romantyczny idealizm. To jest praktyka codziennego dnia, czasami codziennej walki. Tak, dobro musi zwyciężać zło, ale musi być silne. W polityce dla słabych nie ma litości.
W ten sposób Donald Tusk podczas zjednoczeniowego zebrania PO i Nowoczesnej przeniósł na grunt polityki słowa Zło dobrem zwyciężaj, czyli program etyczny sformułowany przez świętego Pawła i głoszony w naszym czasie przez Jerzego Popiełuszkę.

Dobro wysyłane do siłowni dla wykształcenia muskulatury – to osobliwa koncepcja.
Przypomina oklejanie pojęcia demokracja określeniem ludowa – jak to było jeszcze za sekretarzy na ruskiej smyczy albo walcząca – to już za uśmiechniętego i oklejonego serduszkiem Tuska.
Swoją drogą i to serce, i te uśmiechy z wezwaniami do walki i rośnięcia w siłę jakoś nie chcą iść w parze.
Więc dobru potrzeba siły?
Rozumieć należy, za Donaldem Tuskiem – siły innej niż ta, jemu, dobru właściwa?
Nie jest zatem samowystarczalne i trzeba je krzepić, sycić? Czy jest więc dobrem, skoro bycie tym, czym jest, nie wystarcza.
Czy bezsilne dobro istnieje? Czy może zwyciężać bez pakowania? Są dobra silne i słabe?
Zapewne w koncepcji Donalda Tuska on sam jest esencją dobra, potrzeba mu tylko siły.
Żeby przezwyciężyć zło.
Manichejska opozycja w jego wypowiedziach pojawiła się zanim jeszcze ruszył marsz miliona serc. Już wtedy był dobry. Teraz chce być dodatkowo silny. Silne dobro.

Tusk jako nauczyciel metafizyki czy etyki to jednak jakaś niesamowita propozycja.
Że jest politykiem głoszącym walkę i siłę – da się od biedy uznać. Kiedy mówił, że zwyciężył silny siłą przystawek, które właśnie pożera, przychodzi do głowy stare powiedzenie nec Hercules contra plures. Bo w wyborach 15 października Tusk przerżnął przecież z Kaczyńskim 35 do 30.
A siła, czyli głosy, jakie dali mu Czarzasty, Biedroń, Nowacka, Kosiniak, taka składkowa – jednak jakoś obecnie osłabła, bo notowania – wiadomo: wpadki raz za razem. I rzeczywistość skrzeczy – ten dodatkowy wagon, niezdecydowane wyciąganie ręki w stronę zachodnioeuropejskich przywódców, którzy jakby go nie za bardzo zauważają. Szereg dziwacznych postaci za plecami – jak pan Nowak, Żurek czy Murański.
A gdyby tak jeszcze rozłożyć dobro na składowe, zapewne nie dałoby się uznać wśród jego komponentów kłamstwa, oszustwa, podwójnego języka, pokrętnych wypowiedzi jak te o stu obietnicach lub utrzymywaniu, że Polakom od dwu lat żyje się lepiej. I o złodziejstwie, którego nie potrafi znaleźć w swoim obozie, a ze sporymi trudem próbuje udowodnić PiS-owi szeregiem sejmowych komisji.
Czy trzeba mówić dalej? Nie.
Oprócz słów są i czyny zastępów dobra prowadzonych przez Donalda Tuska, które za dobrem motywowane uznać niełatwo.
Z pewnością siła ma przynieść Donaldowi Tuskowi różne dobra, ale czy będzie ona atrybutem dobra, to nie jest wcale tak oczywiste, jak ułożył to sobie w swoim etyczno-politycznym referacie Donald Tusk.

Adam Kowalczyk

Ilustracja: Upadły Anioł, 1847. | Alexandre Cabanel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię