W Warszawie w Zakładach Graficznych Tamka w 1960 roku wydrukowany został w 10 tysiącach egzemplarzy Ukraiński Kalendarz – Almanach na 1960 rok. Wydawcą było Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne.
W słowie Od wydawców wskazano wielorakie pożytki Kalendarza oraz warszawski adres do korespondencji – Wiejska 16. Dzisiaj to budynek znany z serialu Magda M.
Rzut beretem od sławnego Czytelnika oraz Sejmu. I siedziby PO (niczym nie rzucać!).
Wydawcy obiecywali: Kalendarz przypomni naszą przeszłość (нагадає pro наше минуле).
I rzeczywiście – na stronie 92. znajdziemy Litopis Ukrainy, który zaczyna się od II połowy IX wieku.
Tu jeszcze jest mowa o Rusi. Ukraina pojawia się dopiero od Unii Lubelskiej w zapisie o połączeniu (прієднаня) ukraińskich ziem z Polską. Litopis kończy się na 1954 roku.
Poprzednia data to 1939 rok – połączenia (boзз’єднання) Zachodniej Ukrainy z Ukraińską Socjalistyczną Republiką Radziecką (listopad ‘39).
Lat 1932/33 nie odnotowano. Oczywiście. Skoro rok napaści na Polskę i zajęcie ziem wschodnich województw RP nazwano tu po prostu zjednoczeniem, nie należy oczekiwać, że zostanie odnotowane zagłodzenie (3 do 10) milionów ludzi.
To zestawienie w Litopisie może świadczyć, kto w rzeczywistości dyrygował wówczas Ukraińskim Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym. Zostało powołane po niemal dziesięcioletnim zakazie działalności wszelkich organizacji ukraińskich w Polsce od wykonania Akcji Wisła. Po założycielskim zjeździe w 1956 roku odezwały się w Prawie i życiu głosy o polskim szowinizmie i brutalnym polonizowaniu, czyli pedagogizowanie Polaków z powodu pepeerowskich wynalazków i inicjatywy generała Mossora.
Szczególnie jednak ciekawy w Litopisie jest zapis z roku 1573, w którym czytamy o pierwszej na Ukrainie drukarni we Lwowie założonej przez Iwana Fiedorowa. Po ucieczce z Moskwy Iwana Groźnego i mecenacie hetmana Chodkiewicza oraz księcia Ostrogskiego, Fiedorow osiadł we Lwowie, gdzie mógł rozwinąć skrzydła nie tylko jako drukarz, ale też inżynier i rusznikarz. To ciekawe nad wyraz, jednak ciekawsze wydaje się, że szesnastowieczny Lwów w Litopisie z 1960 roku jest lokowany, powtórzmy – na Ukrainie.
Ruszamy ku mapom: Lwów – województwo ruskie. Data założenia drukarni Fiedorowa to czas przynależności Lwowa do Rzeczpospolitej. Od Kazimierza Wielkiego jeszcze, czyli połowy czternastego wieku. Aż do 1939 roku.
W Litopisie nazwa Wołyń (Bолин) pojawia się w zapisce o XIV wieku, brak wzmianki o wojnie, której ofiarami były Orlęta, nic też o niezwykłych uczonych (Steinhaus, Ulam, Banach) tak zajmująco opisanych w Genialnych Mariusza Urbanka – lwowskich matematykach światowej miary rezydujących po godzinach w Szkockiej. Polakach.
Wydaje się, że Litopis to propagandowy wihajster, a Towarzystwo to niekoniecznie społeczna instytucja wspierająca przyjęty model kształcenia w języku ukraińskim oraz instytucja o charakterze kulturalnym, rozwijająca amatorski ruch artystyczny.
Urodzony we Lwowie Adam Zagajewski pisał (Deszcz we Lwowie):
(…) miasto, które jak Rzym
siedziało na siedmiu pagórkach
z berłem i jabłkiem
stało się płaskie i małe.
Adam Kowalczyk






























