Rzadko zdarza mi się zauważać bliskość własnych myśli do tych, które ujawnia w swoich tekstach Piotr Skrupulant Kanikowski. Ta wyjątkowa sytuacja powstała ostatnio po lekturze (owszem, czytuję) zamieszczonej w @kcie jego recenzji najnowszej premiery THM – spektaklu zatytułowanego Dziewczyny z Abu-Dhabi.
Którego to spektaklu jeszcze nie obejrzałem i nie wiem nawet, kiedy to się stanie, i czy – więc uprzedzam, że tekst niniejszy recenzją nie jest, a powodem napisania – zupełnie coś innego niż New look of Modjeska czy coś w tym stylu.
Recenzent…
…bowiem wspomniany, choć usiłuje zdecydowanie badać właściwości premierowego widowiska, poświęcając uwagę głównie aktorstwu i patchworkowej fabule – nie bardzo zdaje sobie chyba sprawę z zamętu, jaki rozsiewa.
Z jednej bowiem strony deklaruje przynależność do starej publiczności THM, która według niego, kiedy chichotała podczas spektaklu, to wyłącznie w efekcie wyrafinowanych żartów realizowanych na scenie w myślach, mowie i innych artystycznych uczynkach Drużyny Modrzejewskiej. Widownia nowa natomiast docenia ledwie sprośność i kabaretonowe żarty, bo innych w tym spektaklu jakoby nie ma. Nawet główni rozśmieszacze Modrzejewskiej – Anita Poddębniak i Paweł Wolak nie sprawdzają się. Pierwsza nuży lub wręcz żenuje, drugi wprost ginie.
To, w domyśle – uboczne efekty wykluwania się na scenie legnickiej pod kierownictwem Łukasza Czuja nowej estetyki, lżejszej i bardziej kolorowej. Ta odwaga reżysera i dyrektora zarazem ma przyciągnąć na spektakle masową widownię. Marzył o tym także Jacek Głomb, kiedy snuł wizje swojego teatru dla sprzedawczyni z warzywniaka i profesora uniwersytetu.
Tamten czas…
…został w omawianej recenzji nazwany epoką Jacka Głomba. Wzniośle.
Gdzie tu zamęt? Jeśli do lektury tekstu recenzenta Skrupulatnego oprócz znajomości języka włączyć jeszcze nieco wiedzy o legnickim teatrze, to parę rzeczy się nie spina.
Przywołany w zakończeniu recenzji Hymn narodowy Przemysława Wojcieszka, który według recenzenta wywołał skandal, w istocie nie wywołał niczego takiego.
Dlatego, że po pierwsze oglądała to sztuczydło ta stara widownia, wyrafinowana rzekomo, która pękała ze śmiechu w trakcie odgrywania przez Pawła Palcata sceny masturbacji: Antek M. wali konia. Bardzo śmieszne. Inny wybitny i wyszukany żart, który wycisnął łzy widowni to śpiewanie pieśni oazowych. Śmieszne bardzo. Paweł Wolak, który w Dziewczynach bardzo nawalił, w Hymnie… zwalał widzów z krzeseł hiperbolami bez trzymanki na temat 500 plus.
Sam Louis de Funes zapewne by zapłakał ze śmiechu. Było z czego.
Takie to było wyrobienie widowni epoki Jacka Głomba.
A skandal?
Nie bardzo wystąpił, bo to widowisko zatytułowane Hymn narodowy i przygotowywane w mediach przez (zdaje się) Grzegorza Żurawińskiego – jako podwójnie premierowe (sic!) przyciągnęło głównie gromady kodziarzy, platfusów z całej okolicy i elity, które można było oglądać inną razą ze świeczkami pod sądem lub pocztą w Rynku, kiedy zjechał do Legnicy bardzo śmieszny zestaw eurorobactwa (Kaczyński, Orban, Putin) zatytułowany Tour de Konstytucja. Naprawdę – bardzo śmieszne.
Zamęt? Tak. Bowiem recenzent Skrupulatny tę widownię jakoby wyrobioną, co udowodniła podczas Hymnu…, nazywa, uwaga: skostniałym kręgiem odbiorców Modrzejewskiej.
Jeszcze raz?
Skostniały krąg odbiorców Modrzejewskiej – ani to w cudzysłowie, ani okaleczone i przekłamane wyrwaniem z kontekstu. Tak dokładnie.
Teraz o zgodności
Podzielam pogląd Skrupulanta-szczególarza, że Nowy dyrektor chciał dać szansę twórczego spotkania się na scenie całemu zespołowi aktorskiemu Teatru Modrzejewskiej. Robił to już w Legnicy – mniej śmiało w Komedii Obozowej oraz do przesady przesadnie w Wodewilu, za który nie zebrał raczej pochwał w recenzjach.
Przez to takie wyczerpujące widownię wszystko-z-wszystkim-i-o-wszystkim.
Czy tak jest z Dziewczynami… trzeba sprawdzić.
Reprezentatywny przedstawiciel (cóż za urocze masło maślane!) starej widowni zauważył idące przez THM zmiany, które trudno mu zaakceptować.
Te nawyki…
Chciałoby się wciąż bujać drewnianym motocyklem z Operacji Dunaj, a tu trzeba dosiąść kolorowego unisexa na trzech kołach przyozdobionego kolorowymi wstążeczkami.
Dinozaury nie jeździły na trójkołowych rowerkach i wyginęły.
I skostniały.
Adam Kowalczyk































