Był to szczególny dzień, teraz w końcówce lipca. Bohaterowie wydarzenia Straż Ochrony Kolei na dworcu POZNAN GŁÓWNY i podróżujący, trochę zagubiony w rzeczywistości młody chłopak „po przejściach” życiowych i obarczony bezdomnością. Mateusz ma 21 lat, nie zaznał jeszcze rodzinnej atmosfery, miłości i relacji z ojcem i matką. Odeszli, gdy był jeszcze dzieckiem. Wychowywały go domy dziecka, młodzieżowe zakłady wychowawcze i najwierniejsza wychowawczyni: ULICA.
Nasz bohater pochodzi z centralnej Polski. Ma kilku znajomych rówieśników, którzy nakierowali go do mnie. Pierwszy, podstawowy problem BEZDOMNOŚĆ, drugi BRAK PRACY. Udało się „ugryźć” oba zagadnienia i mamy dwa w jednym. Praca i zakwaterowanie. To była wyjątkowo długa droga, bo kilometrów niecałe 300. Mateusz nigdy nie podróżował pociągami. We Wrocławiu przegapił dwa do Poznania, miał bilet na osobowy, ale znalazł informację, że jedzie Intercity, więc kupił jeszcze jeden bilet zamiast zrobić dopłatę. Pojechał. Miejsce docelowe spokojne, przytulne Miasteczko DOBIEGNIEW, leżące na skraju województwa lubuskiego. Tylko jak tam dojechać z Poznania? Miał ponad godzinę na przesiadkę.
Wskutek sprzecznych informacji od napotkanych na dworcu osób, dwa następne pociągi odjechały bez niego. Pozostała ostatnia szansa i ostatni pociąg do celu tego dnia. Obserwując sytuację i aby pomóc chłopakowi zadzwoniłem do Straży Ochrony Kolei poznańskiego dworca.
Odebrał Pan Franciszek MATEJEK. Podczas, gdy oczekiwałem zdecydowanie innej, bardziej służbowej reakcji, mój rozmówca okazał cierpliwość i zrozumienie słysząc moją relację.
Czasu było mało. Odnaleźć Mateusza i pomoc mu wsiąść do pociągu, ale nie tego z piosenki Maryli, lecz do Dobiegniewa. Wysłany patrol miał problemy, chłopak przemieszczał się, rozładowany smartfon nie ułatwiał poszukiwań.
Namierzyli go kilka minut przed odjazdem pociągu, pomogli jeszcze więcej, uzgodnili z obsługą, aby wysiadł w miejscu przeznaczenia. Dojechał szczęśliwie. Poznańska Straż Ochrony Kolei dowiodła jak niewiele potrzeba, aby życie było piękne, empatyczne i spełnione.
Redakcja i redaktor Bolesława Bednarz-Woyda dziękują S.O.K. Poznań Główny za przeprowadzoną z powodzeniem akcję. Pan Franciszek Matejek może być dumny ze współpracy z kolegami. Niby, mała sprawa a tyle radości… Mateusz, gdy tylko przyjechał na miejsce podsumował „było GIT, spoko ludzie z patrolu, lubię Poznań”.
Bolesław Bednarz-Woyda






























