Cel i środek spotykają się w maksymie Cel uświęca środki, będącej tłumaczeniem łacińskiego (Owidiusz) Exitus acta probat. Wydaje się jednak, że w przekładzie korzystniejsze byłoby pominięcie wzniosłego celu i tym bardziej uświęcania, które z powodu makiawelicznego wręcz posmaku nadaje powiedzeniu sarkastyczny, gorzki sens.
Trzymanie się prostych słów mogłoby dać coś na kształt: Skutek sądzi/osądza czyn, co lepiej jeszcze ujawniłoby znaczenie w stronie biernej: Acta ab exitu probantur czyli: Czyny są usprawiedliwiane skutkiem/przez rezultat (AI podaje: Wynik dowodzi wartości czynów).
Gorycz pozostaje, ale przynajmniej jest mniej deklamatorsko.
Praworządność jako cel, czy środek uprawiania polityki? to tytuł prelekcji wygłoszonej przez sędziego Konrada Wytrykowskiego podczas spotkania DLP ‘90 już jakiś czas temu.
Pisanie o tym po jakimś czasie dopiero jest poniekąd wbrew zasadom publicystyki, ale zagadnienie praworządności (jest – nie ma?) wciąż pozostaje aktualne, ważne, palące.
Więc …
Wystąpienie…
…miało zdyscyplinowany układ: jasno sformułowany problem, fakty, trafne exempla podjęte z praktyki oraz mediów, oparcie się na Konstytucji RP, czyli na prawie.
A to znaczy na tym, co wolno i czego nie wolno władzy i obywatelom.
Czyli obowiązkach – władzy: jeśli coś nie jest przez prawo dozwolone, to władzy tego robić nie wolno. I obywatela: jeżeli prawo czegoś nie zabrania, to obywatelowi to robić wolno.
Rok 2015 został w wykładzie wskazany jako punkt, w którym zaczął się spór. Rozpoczęło się od prawidłowości wyboru sędziów TK. To sprawa wyboru na zapas (mało kto pamięta o wniosku posła Roberta Kropiwnickiego podczas prac Komisji Sprawiedliwości, od którego zaczął się kłopot). To miało być OK, bo większość w Sejmie miała PO.
Potem, czyli po przejęciu władzy przez Zjednoczoną Prawicę powstała sprawa KRS.
Sejm przegłosował nowelę, która wprowadzała zasadę, że to posłowie wybierali 15 sędziów do KRS. Wtedy odezwały się głosy opozycji, że partia rządząca będzie wybierała sobie swoich sędziów. Nie Sejm – tylko PiS. Głosy opozycji, dodajmy, których echo, co ważne – rozlegało się w Brukseli, Luksemburgu i Strasburgu.
W Legnicy…
…tak tytułem dygresji, czyli nie całkiem bez związku, mamy podobnie, tylko na odwrót.
Rada Miejska, w której większość ma KO (czyli PO), podejmuje uchwały, o których pisze się tryumfalnie w mediach, jako o uchwałach Rady, choć opozycyjni radni PiS głosują przeciw. Ale kto by tam ich miał liczyć – sesje niewielu ogląda, a zestawienia pokazujące, kto i jak głosował – jeszcze mniej. Tego o Legnicy w prelekcji, rzecz jasna – nie było; niełatwo niżej podpisanemu pominąć analogię.
Kiedy więc prawicowo-konserwatywna większość sejmowa przyjęła w 2017 roku nowelę o KRS, podniósł się krzyk opozycji o regulacjach rządzących, natomiast, kiedy obecnie większość ma liberalno-chłopsko-lewicowy konglomerat – to nazywa się to decyzją Sejmu.
Obecnie, kiedy władzę znów sprawuje rząd premiera Tuska, krytykowana znowelizowana ustawa o KRS jest już dobra.
Ma to oznaczać, że praworządność przywrócono. Albo, że właśnie wraca.
Kłopot jednak powstaje z tymi, których KRS powołała na stanowiska sędziowskie po 2018 roku.
Podważana…
…jest niezawisłość tych sędziów, uchyla się ich wyroki.
W imię przywracania i umacniania praworządności.
Kolejny punkt prelekcji referował udział europejskich trybunałów wspierających tych, którzy kwestionowali praworządność w Polsce po 2018 roku: TSUE i ETPCz – Luksemburg, Strasburg.
Najkrócej, bo rzecz jest rozległa, można powiedzieć, że RP nie oddała nadzoru nad sądownictwem UE, nie przekazała tych kompetencji w imię ochrony tożsamości konstytucyjnej państwa.
Normy składające się na tożsamość konstytucyjną państwa wyłączają przekazanie kompetencji o fundamentalnym znaczeniu dla ustroju: ”reguły stanowienia przepisów konstytucyjnych, kontroli ich przestrzegania, wymiar sprawiedliwości (…)”.
Dalej w prelekcji mieliśmy retrospekcję zdarzeń następujących po 13 grudnia 2023 roku.
Przejęcie publicznych mediów i postawienie ich w stan likwidacji z pominięciem Rady Mediów Narodowych.
Przejęcie Prokuratury Krajowej. Cenzurowanie mediów. Następujące już po wykładzie nękanie pracowników TV Republika z pewnością znalazłoby się jako przykład w tym punkcie. Nieliczenie się z zasadą nieusuwalności sędziów. Masowe pozbawianie immunitetów posłów. Nieliczenie się z odmową zgody kolegiów sądów i odwoływanie prezesów sądów. Niezgodna z Konstytucją nowelizacja przepisów o losowaniu spraw. Wkraczanie do siedziby KRS, wyłamywanie zamków szaf pancernych i przejmowanie akt spraw rzeczników dyscyplinarnych. Niewypłacanie wynagrodzeń za działanie TK, KRS, SN. Zaprzestanie publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Kwestionowanie uprawnienia Izby Sądu Najwyższego, która zgodnie z przepisami stwierdza ważność wyborów – oczywiście wyborów prezydenckich, które wyłoniły Karola Nawrockiego na urząd.
Sędzia Wytrykowski zebrał i przedstawił niemało dowodów, jak widać z tego prostego streszczenia, że rządzący zamierzają osiągnąć stan praworządności z użyciem środków z prawem mających mało wspólnego.
Nie zostało…
…to powiedziane przez sędziego wprost, ale trudno samemu nie wyprowadzić z takich przesłanek – takich właśnie wniosków.
Na koniec pozostaje pytanie, czy to, do czego zmierzają rządzący, da się jeszcze nazwać praworządnością?
Gdyby raz jeszcze przytoczyć tytułowe pytanie: Praworządność jako cel, czy środek uprawiania polityki? – ułoży się odpowiedź, że opisane w prelekcji środki prowadzą do celu, który można nazwać za pomocą pojęć wypełniających ostatnią część prelekcji: integracja europejska, państwo scentralizowane, federacja, państwo zarządzane centralnie.
Adam Kowalczyk






























