Liberalna neokonserwatystka, jak samą siebie określa, profesor Chantal Delsol opublikowała 25 marca w Le Figaro tekst zatytułowany Kto jest faszystą w XXI wieku? (Qui sont les fascistes au XXIe siècle ?). Bardzo szczęśliwie został przedrukowany w najnowszym numerze Wszystko, co najważniejsze.
To niedługa wypowiedź, której trzy fragmenty ściśle przylegają do zdarzeń mijającego tygodnia w Legnicy.
Fragment numéro un.
W XXI wieku ten kto nazywa cię faszystą, o ile nie jest kompletnym idiotą, nie ma na myśli tego, że bronisz dziedzictwa Mussoliniego czy Hitlera. Ten ktoś chce powiedzieć, że legitymizujesz normy, które zakładają, że istnieje dobro ważniejsze od dobra jednostki. Mogą to być normy instytucjonalne, narodowe, kulturowe, ideologiczne czy jakiekolwiek inne. Ten ktoś mówi, że bronisz form heteronomii.
Trafienie pierwsze.
Tu heteronomia musi oznaczać postępowanie według zewnętrznych zasad, a nie podług swojego widzimisię. Czyli heteronomiczny to niewyemancypowany, a to znaczy uwiązany normami. Na przykład dekalogu czy szalonego, a zarazem przekomicznego przekonania, że istnieją tylko dwie płcie.
Antyfaszysta zatem, to ktoś zwalczający faszyzm i urągający przeciwnikom za pomocą nazwy faszysta. Przeciwnicy faszyzmu w ten sposób zdefiniowanego przez profesor Delsol żądali otwarcia granicy z Białorusią (wszelkich granic zresztą też), wygadywali banialuki o ludziach szukających swojego miejsca na świecie albo aktualnie odsiadują wyroki za przyklejanie się do asfaltu w związku z pożarem ogarniającym ponoć Ziemię.
Zauważmy dobrze, że mógłby to być również kompletny idiota, jak pisze profesor Delsol, ktoś niekoniecznie przejęty płonącą planetą, migracją czy jakimiś wariantami emancypacji.
Dzisiaj w radio – program drugi, co szczególne – usłyszałem, że nadawanie nazw jest kolonizowaniem. To z pewnością idea jakiegoś odłamu uwolnieniowo-emancypacyjego albo alternatywno-wyzwoleńczego.
Antyfaszystowskiego, naturalemente.
Fragment numéro deux.
Niektórzy twierdzą nawet, że „antyfaszyzm” to ostatnia ideologia tych, którzy nie mają już żadnej innej, oraz anemiczny ideał niedobitków wypalonego trockizmu.
Trafienie drugie.
Wspominany na zasadzie autorytetu (jednak!) na FB przez naczelną antyfaszystkę Legnicy były premier Francji Lionel Jospin to trockista par excellence właśnie. Właściwy w tym ujęciu pani profesor idol legnickiej antify. Wzorcowo i egalitarnie włączającej (inkluzywność) panie radne, muzykanta z punkowej orkiestry, osoby wschodniosłowiańskie, nauczycielkę oraz popularyzatorkę muzycznej alternatywy kulturowej pod ciśnieniem.
Fragment numéro trois.
Antyfaszyzm XXI wieku to jadowity przejaw postmodernistycznej autonomicznej moralności (woke, jeśli ktoś woli), która jak dotąd definiuje się wyłącznie poprzez swoich wrogów.
Trafienie trzecie.
A to katolicy, a to obrońcy granic i w związku z tym – ksenofobi zaniepokojeni nielegalną migracją, dalej neurotypowi, heteronormatywni – katalog wrogów pozostaje otwarty – wywołują co jakiś czas zdumiewające wybuchy furii emancypacjonistów propagujących wyzwalanie ludzkości.
Anemiczny ideał niedobitków wypalonego trockizmu.
Au point.
Adam Kowalczyk































