Narodziny, przemijanie i odejścia, cykl naszego życia to ułamek kosmicznego pyłku.
Podtrzymuje nas wiara, może nie wszystkich dotycząca, ale wzmacnia mit, a może nie mit, o życiu po życiu, o wieczności w niebie lub piekle, o spotkaniach pokoleń, które są po tamtej stronie.
Sam jestem w takim wieku, że zdążyłem się już pogodzić, że ONA ŚMIERĆ zagląda w swój kalendarz i wypatruje okienka z myślą gdzie by tu umieścić seniorka redaktorka. Ma dość kłopotliwą sytuację, seniorek często w drodze i gdy ona wpada do Legnicy pozamiatać, to on tymczasem bardzo daleko, więc ONA odkłada to do następnego razu. Nie wie, że ja kiedyś podczas gdy była zajęta covidem zajrzałem w jej kalendarz i tam jak wół malowany zanotowała sobie wszystkie możliwe daty i terminy, a ja zrobiłem notatki i jak się zbliża termin to jestem albo w podróży, albo na konferencji, albo prowadzę rozmowę z jej zwierzchnikiem Panem Bogiem. Bowiem mam w zwyczaju z NIM rozmawiać, nawet często, przed snem lub rankiem.
Takie rozmowy prowadzę bez pośredników i ON mnie potrafi wysłuchać. W tym czasie ONA musi sobie odpuścić. Zabrała już wielu moich znajomych i przyjaciół, i tych znanych medialnie oraz tych, których najwięcej zabiera w podróż ostatnią – przeciętnych Kowalskich. Młodzież ginącą w wypadkach, chorych i cierpiących wybawia od bólu.
Uwielbia odwiedzać nekropolie. Im cmentarz większy tym bardziej dodaje jej energii obraz pracy jaką wykonała i wykonuje od początku istnienia ludzkości.
Jest nieprzekupna, bezlitosna wobec tych którzy JĄ lekceważą, jak jest zmęczona pracuje wolno i odwrotnie, proporcjonalnie, wręcz ekspresowo podczas wojennych sytuacji i konfliktów. Na wyposażeniu ma podstawowy zestaw narzędzi – kosa i osełka do niej. Kiedyś, gdy była w pobliżu podkradłem jej ten kawałek czegoś do ostrzenia kosy, nie wiem co mnie podkusiło na tak haniebny występek.
Może zainspirował mnie Anthony Hopkins, albo Brad Pitt i sam scenariusz filmu z fabułą ŚMIERCI w tle („Joe Black”). Skutek tego „podwędzenia” osełki był taki, że już zastanawiano się czy ONA nie ogłosiła strajku, bo zgonów było znacznie mniej. Z tego co wiem to nie należała do żadnego ze związków zawodowych…
Tymczasem, ktoś tam wymyślił Helloween i JEJ postać była powielana w nieskończoność. Najlepiej temat podjął Ingmar Bergman w obrazie filmowym „SIÓDMA PIECZĘĆ”.
ONA pozbawiona jest tam kosy i ostrzydełka, ale straszna i przenikliwa, budząca respekt. Ja, „złodziej” osełki, ruszony przez sumienie – podrzuciłem sprzęt, gdy przeglądała kalendarz i terminy. Nie zauważyła. W chwilę później dotarło do NIEJ, sprzęt do „koszenia” ludzkich istnień jest kompletny.
– Jak to się stało, mogłabym przysiąc, że brakowało osełki, no chyba się starzeje i mam sklerozę…
To mówiąc zaczęła żniwa. Musiałem jednak porozmawiać z Panem Bogiem i okazać skruchę za ten niecny czyn. Ta spowiedź przed NIM, a nie przed duchownym wypadła lepiej niż się spodziewałem. Miałem wybaczenie a w nawiązkę grzechu „kradzieży” ON polecił mi, aby poszukać dla NIEJ nowszego sprzętu do „koszenia”.
Aby było w porządku z przepisami sprawiedliwości i prawa – rozpocząłem przetarg na sprzedaż i dostawę kosiarki. Poinformowałem JĄ, że będzie miała lepszy sprzęt do pracy. Akurat zgłosiła się szwedzka firma z bogatą ofertą kosiarek. ONA wybrała elektryczną, bo zawsze może, kosiarkę doładować piorunem. Wszyscy zadowoleni, włącznie z Panem Bogiem, którego rolę świetnie grał zmarły w tych dniach Morgan Freeman („Bruce Wszechmogący” i „Evan Wszechmogący”).
Początkowo była bardzo zadowolona z tej kosiarki, później zaczęła narzekać, że sprzęt się psuje i że jest ciężki do noszenia przez ramię. W końcu zrezygnowała, ale według jej statystyk kilka milionów żywotów wykosiła.
Ja tymczasem kończę ten felieton, udaje się w dość daleka podróż, bo ONA ma następny termin na mnie. Uważajcie na siebie, zwłaszcza małolaty – nie podkradajcie starszym kluczyków od auta, nie traktujcie hulajnogi jak torpedy, nie skaczcie na główkę do wody, jeżeli nie znacie głębokości do dnia, a wy w depresji wrzućcie na luz.
Tak postępując dacie JEJ odrobinę wytchnienia, niech ONA bezlitosna pozna co to jest LITOŚĆ.
Bolesław Bednarz-Woyda




![„DOM PUBLICZNY OGNISKO”- Variété, Kabaret, Wesołe melodie [red: tekst tylko dla dorosłych]](https://www.gazetapiastowska.pl/wp-content/uploads/2026/03/1-2-218x150.jpg)


























