Krzysztof, lat 35, stanie wkrótce przed najwyższym wymiarem sprawiedliwości, Sądem Rejonowym w Legnicy z powództwa lekarskiego gremium Szpitala, Oddział Psychiatryczny, w Złotoryi z wnioskiem o izolowanie i dalsze leczenie psychiatryczne na oddziale zamkniętym. Powód: zeznania jedynego świadka w sprawie, babci pozwanego.
Poddałem analizie kartę informacyjną wspomnianego szpitala, a w szczególności zapoznałem się EPIKRYZĄ. Zapoznałem się również z obszernym wyjaśnieniem Krzysztofa co do samej sprawy. Dramaturgia wydarzeń ma swój początek siedem lat wstecz. Krzysztof mieszka u babci, która ma inne przyzwyczajenia i potrzeby. Powstaje konflikt pokoleń pomiędzy seniorką, Krzysztofem i odwiedzającymi go rówieśnikami. Pokój, który wynajmuje i opłaca, jest w zasadzie miejscem psychicznego odosobnienia i narastającej w umyśle Krzysztofa depresji, której zaczyna towarzyszyć postępująca choroba psychiczna. Któregoś dnia wychodzi z domu, jak to określił przed siebie, nie ma go cały tydzień aż do momentu, gdy wygłodzonego, odwodnionego i w stanie skrajnego wyczerpania odnajduje go w leśnych odstępach przypadkowy spacerowicz. Zawiadamia pogotowie ratunkowe. Wcześniej matka i babcia zgłosiły zaginięcie policji w Legnicy.
Jest coś o czym wcześniej wspominał Marek Kotański – jest moc i siła we wzajemnej walce o przetrwanie kryzysów. Jest jeszcze Mateusz, bezdomny, bezradny chłopak, rówieśnik Seby, pochodzący z Radomska. Legnica stała się jego „rodzinnym” miastem, bowiem poznał tutaj ich dwoje. Czyż to nie jest niezwykłe, że Mateusza nieprzytomnego, ktoś znajduje na ulicy, zabiera go „erka” do tutejszego szpitala, lekarze określają jego stan zdrowia jako poważny, stwierdzają w karcie informacyjnej, że przyjęto Mateusza skrajnie niedożywionego z wieloma innymi obciążeniami zdrowia. Krzysztof przyjmuje pod dach a ściślej mówiąc do swojego pokoju u babci bezdomnego po przejściach. Sebastian jest w lepszej sytuacji, znajduje schronienie w noclegowni, Mateusza nie chcieli przyjąć, może to zrobić jedynie w Radomsku, w mieście zła i cierpienia. Tymczasem EPIKRYZA ze szpitala w Złotoryi, dotycząca Krzysztofa jest krzywdząca i szkodzi ostatecznemu wyjaśnieniu sprawy. Być może jest konieczna analiza stanu zdrowia seniorki i jej zachowań?
W kwestiach posądzenia o demolowanie mieszkania powinna się wypowiedzieć interweniująca policja, która ma na wyposażeniu kamerki przypięte do munduru. Wystarczy porównać zeznania i oskarżenia babci z tym jak one są wiarygodne w odniesieniu do nagranego materiału policji. Krzysztof cierpi, jego stan emocjonalnej beznadziejności pogłębia jeszcze ten fakt, że wkrótce stanie przed sądem i obrońca z urzędu nie będzie w stanie pomóc i zaradzić trochę wątpliwej linii oskarżenia. Czyżby polskie prawodawstwo nie dopuszczało do kwestii wypowiedzenia się oskarżonej strony do obrony przed tak ciężkimi zarzutami? Krzysztof pracował nad wyjaśnieniem i uzasadnieniem swojej sytuacji wierząc, że Wysoki Sąd zapozna się z materiałami dowodowymi (nagrania z kamerek policji, oraz zeznań świadków w osobach które odwiedzały go). Skrzywdzić człowieka i jeszcze w jego postępującej chorobie można bardzo łatwo i szybko. Jego bezradność krzyczy o sprawiedliwe, gruntowne zbadanie i rozpatrzenie sprawy. W tym konfliktowym dramacie rodzinnym potrzebna jest opiniodawcza wypowiedź wszystkich zainteresowanych, w tym babci, matki, rodzeństwa, Sebastiana, Mateusza i samego Krzysztofa.
Bolesław Bednarz-Woyda
(w tekście zmieniono imiona bohaterów)




![„DOM PUBLICZNY OGNISKO”- Variété, Kabaret, Wesołe melodie [red: tekst tylko dla dorosłych]](https://www.gazetapiastowska.pl/wp-content/uploads/2026/03/1-2-218x150.jpg)


























