Larum

0
669

Larum to polski rzeczownik oznaczający hałas, wrzawę, zgiełk, alarm lub sygnał do broni. Pierwotnie słowo to, pochodzące z języka włoskiego all’arme, oznaczało wezwanie do walki.
Z czasem jego znaczenie rozszerzyło się na ogólny
hałas i zamieszanie.
Wyręka z tym ejaj.

Bardzo się ożywiło środowisko postempowe w Legnicy. Jego herold zabrzęczał swoimi trzema groszami w kabzie, wywołując, podobnie jak podobni w mediach – duchy lat trzydziestych.


Że Konfederacja…

…ma wzory w nazistach III Rzeszy i straszy prostego człowieka obrazkami – wypisz, wymaluj przerysowanymi z plakatów i okładek Stürmera obrzydzających Żydów za rządów Hitlera.
Po drodze ten sam, przedzierzgnięty już w dziennikarza, zauważył, jak konfederata od Brauna (skazany) przeszkadzał uczestnikom festiwalu folklorystycznego (
Kryminalista od Brauna napastował gości festiwalu Świat pod Kyczerą).
W końcu udostępnił swoje łamy prezydentowi Legnicy oraz jego radnym. W tej samej sprawie.

Że bezpodstawnie…

…wygaduje się o nielegalnych, się ludzi się niepokoi, wprowadza szkodliwe i niepotrzebne podziały, wzbudza agresję, niechęć, utrwala ksenofobiczne odruchy, wrogie postawy. Mord jak siekiera wisi w zgęstniałym i ciężkim od żądzy krwi powietrzu. Szykują się pogromy, lincze, samosądy, piętnowanie, nienawiść, tarzanie w smole i pierzu oraz rasistowskie piekło. Ogniska już płoną, a dokoła nich harcują rogate diabły z widłami i stwory jak z obrazów mistrza Hieronima. Każdy z Mieczykiem Chrobrego błyskającym na kosmatej lub oślizłej piersi. Oczywiście.
Groza.
Przeciwko takiemu rozwojowi zdarzeń, takim wizjom, przeciw nadciągającym krwawym zdarzeniom powstały trzy teksty.
Jeden jakiś socjalmediowy i dwa kolejne bardziej oficjalniejsze – z pieczątką.

Zwraca uwagę, że w dwu z tych trzech wystąpień wykazała się aktywnością tutejsza La Pasionaria, niegdysiejsza gospodyni Kawiarenki Obywatelskiej, do niedawna figurująca w składzie Drużyny Modrzejewskiej, była pełnomocniczka dyrektora ds. społecznych.
I tu, trzeba powiedzieć, nie do końca jest jasne jej stanowisko zaznaczone w dwu tekstach. Podejmując wątek lat trzydziestych, wykazuje, że będzie lub może być – niebezpiecznie (ekscesy, krew, brzydkie słowa – te rzeczy) i dlatego, chwaląc – wzywa policję do aktywności.
Pisze tak:
Policja wielokrotnie dowiodła swej skuteczności podczas zabezpieczania innych demonstracji, jak choćby Marszów Kobiet. Mamy nadzieję, że i tym razem działania będą równie stanowcze i profesjonalne.
Ten profesjonalizm policji miałby między innymi polegać, według La Passionarii, na umożliwieniu rejestracji uczestników demonstracji (przeciwników nielegalnej migracji – przyp. Aut.), co pozwoli na ewentualne późniejsze pociągnięcie do odpowiedzialności osób dopuszczających się przestępstw lub wykroczeń.
Pamiętam takie coś, jak jacyś panowie fotografowali nas – studentów podczas wieców i spotkań jeszcze przed zniesieniem stanu wojennego. Hm.
Ale to chyba trochę wygórowane oczekiwania.

Kiedy przez Legnicę…

…szedł na poły histeryzujący, na poły chichoczący czarny pochód z napisem Wypie…..ać na czele, co podpada, zdaje się pod art. 141 Kodeksu wykroczeń, nikogo policja z tego tytułu nie ścigała.
Pewnie – ci, co nieśli, nie napisali, ci, co napisali, wydrukowali tylko po jednej literze, ci, co składali je w cały napis, użyli sztucznej inteligencji, a ta nie może przecież odpowiadać za wykroczenia ludzi, a wszyscy i tak mieli kowidowe maseczki, więc policja – to mogła … .
No, nic nie mogła.

Ale to nie koniec…

…Bo w innym, już bez pieczątki, tekście La Passionaria pisze tak:
Ja podczas protestów w obronie praw kobiet była spisywana i ciągana na przesłuchania, liczę tu na podobne zaangażowanie służb powołanych do ochrony prawa i konkretne stanowisko prezydenta Legnicy.
Czyli że Passionaria liczy na ciąganie innych na przesłuchania i spisywanie? Czy może podobną pobłażliwość policji, jak podczas tamtego paradowania po Legnicy z napisem Wypie…..ać?
Jeśli ciąganie i spisywanie
opisywane jest jako niesłuszne represjonowanie – czy zostało tu wyrażone żądanie takiego niesłusznego represjonowania przeciwników nielegalnej migracji?
I co ma oznaczać oczekiwanie konkretnego stanowiska prezydenta Legnicy?
W swoim, opieczętowanym, piśmie prezydent stwierdził: Zgodnie z obowiązującym prawem, organizatorzy mają prawo do zgromadzeń publicznych. Apelujemy o zachowanie porządku i szacunku wobec innych uczestników oraz mieszkańców.
Konkretnie, prawda? Czy o to chodziło Passionarii?
Zresztą nie tylko jej. Pismo wzywające prezydenta do zajęcia
konkretnego stanowiska, cokolwiek miałoby to znaczyć – podpisało jeszcze pięcioro innych radnych PO. Razem sześcioro.
Czy reszta nie ma obaw? Czy co? 
Bardzo dziwne. Zamieszanie.

O.Bywatel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię