Inwestujemy?

0
990

Rozpoczynamy stały cykl  w Gazecie Piastowskiej (tu oczywiście online). Pani Redaktor  Jolanta Mensfeld-Niziołek podjęła  się ciężkiego wyzwania 😉  :  pisania  na naszych łamach  o pieniądzach. Zapraszamy  do lektury!

Złoto to aktywo z grupy inwestycji odwrotnie skorelowanych z dolarem. Gdy dolar jest mocny, złoto czeka w „sieni” i nikt z inwestorów ulicznych o nim nie pamięta.

Najwięcej zyskuje w otoczeniu niskich i ujemnych stóp procentowych, oraz kiedy dolar słabnie. Wtedy wkracza na „salony” jako bezpieczna przystań do której zwracają się inwestorzy przenosząc i lokując w niej swój kapitał.

Jesteśmy w momencie, gdzie złoto już urosło od początku roku 2020 w pierwszym kwartale z 1520 do 1720 USD za uncję, dając tym samym wzrost 13,2%.

Cenę metalu fizycznego „podbija” dodatkowo problem z jego dostępnością. Łańcuchy dostaw zostały pozrywane, w związku z tym na dostarczenie sztabek lub monet trzeba czekać 40-60 dni roboczych.

Na szczęście są też dealerzy, którzy prowadząc skup -mają kruszec w obiegu z opcją zakupu i dostawy w przeciągu 24-48 godzin.

Jestem przekonana, że niebawem czeka nas wybicie tego kruszcu na poziomy ceny 1800 USD, 1900 USD i 2000 USD za uncję trojańską, a to nie będzie jeszcze koniec…

Co jednak sprawia, że złoto nie rośnie tak dynamicznie, jakbyśmy tego oczekiwali w związku z dodrukiem dolara przez System Rezerwy Federalnej (FED), oraz z obniżkami stóp procentowych w USA?

Moim zdaniem na ten moment stosunkowo wysokie notowania waluty jaką jest dolar amerykański, oraz kontrakty terminowe na złoto na giełdzie COMEX, których jest znacznie więcej niż ich pokrycia w złocie fizycznym, co powoduje „rozwodnienie” rzeczywistej wartości kruszcu w postaci materialnej.

Jednakże w obliczu sytuacji jaką teraz mamy, historycznie i gospodarczo rysują się analogie, podobne do recesji z lat 30stych XX wieku, zwanego Wielką Depresją w Stanach Zjednoczonych, zwiększa się podaż walut przez dodruk na całym świecie, przez co nasze pieniądze się dewaluują i tracą na wartości. Za te samo 100 zł w kwietniu 2020 roku kupisz plus minus 10% mniej niż w kwietniu 2019 roku. W dodatku epidemia wirusa ma ogromny wpływ na zatrzymanie się gospodarek światowych i zamrożenie części ich sektorów. Firmy upadają, wzrasta bezrobocie, ceny żywności rosną, prawdziwe oblicze kryzysu gospodarczego ujrzymy zapewne już w trzecim i czwartym kwartale 2020 roku.

Rynki akcji notują spadki mimo chwilowych korekt, obligacje są nierentowne. Nieruchomości też obrywają rykoszetem, chociaż jeszcze do niedawna ceny rosły w nieskończoność.

Zmienność, niepewność, panika i awersja do ryzyka, to najlepsze warunki dla wzrostów złota, które jeszcze przed nami.

Jolanta Mensfeld-Niziołek

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię