Historia Zagłębia Miedziowego to nie tylko wielkie inwestycje, nowe szyby, miliony ton wydobytej rudy i rozwój nowoczesnych technologii. To przede wszystkim historia ludzi, którzy w niezwykle trudnych warunkach tworzyli od podstaw kopalnie, stanowiące dziś jeden z fundamentów polskiego przemysłu. Jednym z najbardziej wymagających elementów ówczesnej pracy było ręczne wiercenie otworów pod kotwy i zabezpieczanie stropu.
Fotografie wykonane w kopalni Polkowice na przełomie lat 60. i 70. XX wieku pozwalają dziś zajrzeć do świata, który dla współczesnego górnika może wydawać się niezwykle odległy. Nie było wówczas nowoczesnych, samojezdnych wozów kotwiących, klimatyzowanych kabin operatorów ani rozbudowanych systemów automatyzacji. Znaczną część pracy wykonywano ręcznie, wykorzystując przede wszystkim siłę i doświadczenie człowieka. Na jednym z takich zdjęć widzimy górników podczas wiercenia otworów w stropie.
Pracują…
…przy użyciu pneumatycznej wiertarki udarowej WUP-22, zamontowanej na podporze i zasilanej sprężonym powietrzem oraz wodą. Z pozoru proste urządzenie było narzędziem wymagającym od obsługi dużej sprawności fizycznej i doświadczenia. Ponad 20 kilogramów, hałas i tysiące uderzeń. WUP-22 ważyła około 22 kilogramów. W czasie pracy wykonywała blisko 2000 uderzeń na minutę, a jej zapotrzebowanie na sprężone powietrze wynosiło około 3,2 m³ na minutę. Same parametry nie oddają jednak warunków, w jakich urządzenie było wykorzystywane. Do wiertarki prowadziły przewody doprowadzające sprężone powietrze i wodę. Ciężkie węże trzeba było odpowiednio ułożyć i przemieszczać wraz ze zmianą miejsca wykonywania kolejnych otworów. Pod niskim stropem, na nierównym spągu, w wodzie i błocie każdy taki ruch wymagał dodatkowego wysiłku. Wiercenie w twardych skałach dolomitowych oznaczało ogromny hałas oraz intensywne drgania przenoszone przez urządzenie na ręce i całe ciało pracownika.
Górnik…
…musiał jednocześnie kontrolować ustawienie wiertarki, kierunek wykonywanego otworu i pracę podpory. Nie było miejsca na przypadek. Woda, pył i zwierciny. Integralnym elementem wiercenia była woda podawana do otworu. Pełniła ona bardzo ważną funkcję – chłodziła narzędzie oraz pomagała usuwać zwierciny powstające podczas urabiania skały. W praktyce oznaczało to jednak kolejne utrudnienie dla ludzi pracujących bezpośrednio przy urządzeniu. Woda mieszała się z drobnym materiałem skalnym, tworząc charakterystyczną zawiesinę. Wydostająca się z otworu mieszanina wody i zwiercin spływała na górników oraz na spąg. Po pewnym czasie ubranie było przemoczone, a miejsce pracy pokrywała warstwa mokrego materiału skalnego. W takich warunkach należało pracować przez kolejne godziny zmiany. Wilgoć była zresztą jednym z charakterystycznych elementów ówczesnej pracy pod ziemią. W części wyrobisk dochodziła do tego wysoka temperatura, a w innych – szczególnie w okresie intensywnego przewietrzania – pojawiały się miejsca, w których woda zamarzała. Archiwalne fotografie nie są w stanie przekazać hałasu, temperatury, wilgotności czy drgań. Pokazują jedynie zatrzymany na ułamek sekundy obraz. Dopiero znajomość realiów ówczesnego górnictwa pozwala zrozumieć, jak wymagająca była to praca. Od dokładności zależało bezpieczeństwo.
Wiercenie otworów…
…pod kotwy nie było jedynie ciężką czynnością fizyczną. Wymagało również dokładności. Rozmieszczenie otworów musiało odpowiadać przyjętej siatce kotwienia. Należało zachować właściwe odległości pomiędzy kotwami, odpowiednio wykonać otwór, a następnie prawidłowo osadzić elementy obudowy. Każdy z tych etapów miał bezpośredni związek z bezpieczeństwem ludzi pracujących w wyrobisku. Kotwy współpracujące z górotworem miały stabilizować warstwy skalne stropu i ograniczać możliwość ich odspajania. Dlatego jakość wykonania otworu i prawidłowe zamocowanie kotwy nie były wyłącznie kwestią wykonania normy produkcyjnej. Od tej pracy mogło zależeć zdrowie i życie kolegów, którzy później mieli pracować w zabezpieczonym wyrobisku. To pokazuje, jak wielka odpowiedzialność spoczywała na ludziach wykonujących z pozoru prostą czynność – wiercenie kolejnego otworu w stropie. Człowiek był najważniejszą częścią maszyny. Ręczne wiercenie i kotwienie wymagało dobrej współpracy górników. Ludzie musieli znać swoje ruchy, reagować na zachowanie urządzenia i obserwować skałę. Nie wystarczała siła. Potrzebne były doświadczenie, wyczucie górotworu oraz umiejętność rozpoznawania jego zachowania. Wiedza przekazywana pomiędzy starszymi i młodszymi pracownikami miała ogromną wartość. Doświadczony górnik potrafił po odgłosie pracy narzędzia czy zmianie oporu podczas wiercenia wyciągać wnioski dotyczące skały, w której wykonywano otwór. Właśnie dlatego dawne górnictwo, mimo znacznie prostszego wyposażenia technicznego, wymagało od pracowników ogromnej wiedzy praktycznej.
Tak powstawała…
…kopalnia Polkowice
Fotografia nabiera jeszcze większego znaczenia, gdy uświadomimy sobie, w jakim okresie została wykonana. Były to lata dynamicznego tworzenia polskiego Zagłębia Miedziowego. Pod ziemią powstawały kolejne kilometry wyrobisk, rozwijano oddziały wydobywcze i przygotowawcze, zdobywano doświadczenie w eksploatacji złoża, którego udostępnienie było jednym z największych przedsięwzięć gospodarczych powojennej Polski. Technologia stopniowo się zmieniała. Do kopalń wprowadzano coraz wydajniejsze maszyny, mechanizowano kolejne czynności, a praca, którą wcześniej wykonywano przede wszystkim siłą mięśni, zaczęła być przejmowana przez urządzenia samojezdne. Nie zmienia to jednak jednego faktu – zanim pojawiły się rozwiązania znane kolejnym pokoleniom pracowników Zagłębia Miedziowego, ktoś musiał wydrążyć pierwsze wyrobiska i zdobyć doświadczenie potrzebne do prowadzenia eksploatacji na ogromną skalę. Robili to właśnie ludzie tacy jak górnicy uwiecznieni na archiwalnych fotografiach. Zestawienie tamtej pracy ze współczesnym górnictwem najlepiej pokazuje skalę technologicznej przemiany, jaka dokonała się w ciągu kilkudziesięciu lat. Dziś znaczna część operacji związanych z wierceniem i zabezpieczaniem wyrobisk wykonywana jest przy użyciu wyspecjalizowanych maszyn.
Operator…
…może sterować urządzeniami pozwalającymi na znacznie większą precyzję i wydajność, pozostając jednocześnie w bezpieczniejszym miejscu. Za tą technologiczną drogą stoją jednak dziesięciolecia doświadczeń kolejnych pokoleń pracowników. Dlatego starych fotografii z kopalni Polkowice nie należy traktować jedynie jako ciekawostki technicznej. Są świadectwem epoki i ludzi, którzy wykonywali pracę trudną do wyobrażenia dla kogoś, kto nigdy nie znalazł się kilkaset metrów pod powierzchnią ziemi. Historia KGHM i całego Zagłębia Miedziowego bardzo często opowiadana jest poprzez liczby: wielkość wydobycia, długość wyrobisk, głębokość szybów, produkcję miedzi czy wartość inwestycji. Za każdą z tych liczb stoją jednak ludzie. Górnicy, którzy przez całe zmiany obsługiwali ciężkie pneumatyczne wiertarki. Ci, którzy pracowali w wodzie, pyle, hałasie i wysokiej temperaturze. Ci, którzy ręcznie zabezpieczali strop, wiedząc, że od jakości ich pracy będzie zależało bezpieczeństwo kolegów. To ich wiedza, doświadczenie i wytrzymałość pozwalały rozwijać kopalnie, które z czasem stały się podstawą jednego z najważniejszych okręgów przemysłowych w Polsce. Dzisiaj technologia jest zupełnie inna. Zmieniły się maszyny, organizacja pracy i środki ochrony. Pozostały jednak wartości, bez których górnictwo nie mogłoby istnieć – odpowiedzialność za drugiego człowieka, fachowość, doświadczenie i wzajemne zaufanie. Patrząc na archiwalne zdjęcie górników z kopalni Polkowice, warto więc zobaczyć coś więcej niż dwóch ludzi i starą wiertarkę. To fragment historii budowy Zagłębia Miedziowego – historii napisanej ciężką pracą tysięcy ludzi pod ziemią.
Im wszystkim należy się pamięć i najwyższy szacunek.
Szczęść Boże!
Wojciech Miszczyk































