Po ogłoszeniu projektu zatytułowanego Kompas jutra reformującego polską szkołę sporo ludzi zapłonęło entuzjazmem dla złożonych w tym pomyśle innowacji. W końcu Nowacka Barbara i Lubnauer Katarzyna – co dwie głowy – nie ma żartów. Byli malkontenci, też, nie można powiedzieć, byli, ale jakby w mniejszości czy może ciszej się wyrażali. Tak to już widać jest – jedni hałasują, inni znoszą. Po zawetowaniu jednak przez Prezydenta Karola Nawrockiego Kompasu jutra – postempowego, a jakże i wybiegającego w przyszłość, odezwało się do mnie sumienie.
Określ się – syczało – nie możesz tak stać z boku! Sprawa poważna to jest, a ty ciągle te dziwne książki i jakieś felietony o niczym. Trochę mnie to ubodło, więc ostrożnie przysiadłem się do tematu. Trochę z musu, trochę dla świętego spokoju.
Najpierw dało się dostrzec, że oto lśni nowy bożek oświatowy. To znaczy niekoniecznie nowy, ale – jakby właśnie rozpakowany z przesyłki AliExpress. To – relacja.
Powinna właściwie być bogini, a nie bożek: relacja. Ale on-bożek, ona-relacja daje takiego nowoczesnego łamańca, co tak uroczo postempowo i nowocześnie miesza męskie z niemęskim (żeńskie z nieżeńskim?), że postanowiłem z męskiego szowinistycznego odchylenia oraz trochę dla udobruchania sumienia, a trochę dla igraszki uprzeć się jednak przy bożku. Bożek – relacja .Tak.
Relacja ładnie rymuje się z edukacja, więc slogan jak malowanie się układa: Edukacja to relacja.
Zaraz też…
…wyskakuje w internetów jakiś blog z takim hasłem i pokazuje, co należy. Dlaczego ten relacja taki ważny. Układa się dekalog (koniecznie) zaleceń (rok 2019).
Autorka bloga, żeby nie było – pokazuje też, można, owszem – porady dla odrzucających relacje w edukacji, ale robi to tak, jakby zwracała się do pierwszorocznych adeptów pedagogiki.
Bo część pozytywną faszeruje bez umiaru czymś takim: efektywność nauczania, bezpieczna atmosfera, korzyść, uczenie się od siebie nawzajem, paliwo dla naszej inicjatywy, kreatywności i przedsiębiorczości, motywacja, akceptacja, dialog, samosterowność, uważność, altruizm, szacunek dla innych i życzliwość, satysfakcja z pracy, wydłużenie życie o 5 lat.
W części zaś…
…poprzedzonej wezwaniem Zrezygnuj z budowania relacji, czyli negatywnej, czytamy tak: bezrefleksyjne reakcje, jak automat, przymus, kontrola wszystkiego, przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, duży dystans, brak wrażliwości, cierpienie, pruski model edukacji, odhaczenie tematu.
Grubo. Pałką. Po łbie.
I mocno niewnikliwie – natychmiast w związku z tymi poradami powstają wątpliwości, na które nie bardzo jest tu miejsce.
W innym miejscu internetu pojawia się ten sam rym: Edukacja to relacja, ale tym razem świeżej daty – 2025 jako tytuł książki. Jej autor ujawnił się w FB jako ostrożny entuzjasta Kompasu.
Podobnie tworzy ostre opozycje, ale trochę według innej zasady. Piękny plan, powiada, ale bez widoków na realizację. Język – zbliżony do tego z bloga: opary XIX-wiecznego pruskiego drylu, archaiczny system oceniania, uczeń biega bez chwili oddechu, siermiężna i frustrująca rzeczywistość szkolna.
Wspólny też jest obu wypowiedziom z relacją w tytule wzór: efektywne systemy edukacyjne (np. fiński), Musimy iść w stronę Skandynawii, idealna, skandynawska dokumentacja.
To już za wiele – mówię syczącemu jakby słabiej sumieniu. Muminki? Dzieci z Bullerbyn? Pippi w pończochach może? Karlsson z dachu? Jeszcze czego.
Ale znalazłem i ten skandynawski wzorzec. Pięknie i bez czołobitności widocznej w cytowanych wyżej wypowiedziach opisała Justyna Pierzyńska w tekście sprzed roku Kryzys fińskiej edukacji. Czy to na pewno model dla Polski?
To tekst, który pokazuje, jak po dekadzie sukcesów Finów w badaniach PISA, ich wyniki lecą w dół. W badaniach, dodajmy, w których uczniowie szkół polskich wcale nie byli tacy ostatni, bo notowani w pobliżu pozycji fińskich.
Ciekawy jest ustęp tekstu poszukujący powodów nagłaśniania sukcesu fińskich uczniów: Międzynarodowa marka (nation branding) danego państwa to jego obraz kreowany przez dobrze opłacanych specjalistów wynajmowanych do tego celu przez instytucje publiczne, jak ministerstwa.
Ciekawe, prawda?
Dalej jest…
jeszcze ciekawiej: Tworzenie dobrej reputacji opłaca się, ponieważ w dłuższej perspektywie pozwala zarobić zarówno podmiotom państwowym, jak i firmom prywatnym.
I dalej:
Okazało się to dla Finlandii bardzo lukratywnym interesem.
Rząd włączył dziedzinę edukacji do dotychczasowych działań brandingowych, powstawać też zaczęły na pniu rozmaite firmy zajmujące się eksportem tzw. „fińskich rozwiązań” za granicę, szczególnie do krajów azjatyckich (Chiny), arabskich oraz do Rosji. W 2009 roku fińskie Ministerstwo Edukacji i Kultury rozpoczęło badania mające za zadanie nakreślić możliwości „eksportu edukacji” przez fińskie uniwersytety i firmy edukacyjne. Także inne instytucje, w tym większość uniwersytetów i tzw. uniwersytetów nauk stosowanych, rozpoczęły własne badania nad tą tematyką oraz aktywnie zajęły się opracowywaniem programów, które można by „wyeksportować”, czyli po prostu sprzedać zagranicznym kontrahentom.
Więc to tak. Znów do Polski mają trafić jakieś dawno zużyte patenty, które dawno już przestały działać, a u nas są obecnie zalecane i propagowane jako nowe i zbawienne.
Autor książki Edukacja to relacja powziął obiekcje co do pomysłów zaprezentowanych w Kompasie, bo, jak napisał: „piękne, skandynawskie rośliny próbuje się zasadzić na wyjałowionym, betonowym podłożu polskiego systemu.” Tymczasem w cytowanym tekście Justyna Pierzyńska pokazała, jak szalenie toksyczne i ostatecznie nie do utrzymania okazało się właśnie to skandynawskie podłoże – brak sal lekcyjnych, otwarte osiemdziesięcioosobowe (80!) grupy (komórki-klasy) pod opieką (słowo nadzór – chyba nie pasuje) dyżurujących nauczycieli.
O innych skarbach systemów skandynawskich można poczytać na przykład w opublikowanym jeszcze za prezydentury Andrzeja Dudy raporcie „U podstaw. Rodzina- szkoła – wychowanie”. Wspomina się w nim i omawia wnikliwie „inkluzywność i sprawczość”, na które kładzie się w „Kompasie” tak silny nacisk, a które prowadzą donikąd, bo są wyprowadzone z szalonych równościowych założeń propagowanych przez aktualne szefostwo oświecenia.
Inne wskazówki Kompasu jak feedback czy ocenianie kształtujące lub projektowanie uniwersalne wydobyte dawno temu z koncepcji prof. Hattiego z Melbourne i implementowane bez skutku za ministerek Hall, Szumilas, Kluzik-Rostkowskiej – to nic nowego. To już było.
Pojawia się to za każdym razem, gdy resort oświecenia dostaje się modernizatorom, którzy
ogłaszając swój program, zwykle wygłaszają coś takiego: szkoła lepiej przygotuje uczniów do wyzwań współczesnego świata.
W oparciu o zajechane skandynawskie wzory propagowane w ramach nation brandingu?
Żeby tylko z tym fińskim kompasem nie trafić do Doliny Muminków.
Adam Kowalczyk




![„DOM PUBLICZNY OGNISKO”- Variété, Kabaret, Wesołe melodie [red: tekst tylko dla dorosłych]](https://www.gazetapiastowska.pl/wp-content/uploads/2026/03/1-2-218x150.jpg)


























